Świat

Ciężki sprzęt płynie do Mali. Francuzi szykują się na drugi Afganistan

Świat

EMA / ECPA-DDo Mali wysłano głównie lekkie i mobilne oddziały Legii Cudzoziemskiej oraz te stacjonujące w byłych koloniach

Islamscy rebelianci umykają przed francuskimi wojskami, nie stawiając istotnego oporu. Pozornie wojna z malijskimi rebeliantami wygląda na łatwe zwycięstwo. Ale to może być pozór. Dlaczego bowiem Francuzi ściągają na front coraz więcej żołnierzy i ciężki sprzęt?

W weekend kolumna francuskich wojsk i podążających za nimi Malijczyków dotarła do Gao, jednego z dwóch najważniejszych miast na północy Mali, okupowanej od miesięcy przez islamskich rebeliantów. Przedstawiciel malijskiego wojska określił Gao jako "twierdzę" islamistów. Walki o miasto nie były jednak intensywne, miało w nich zginąć zaledwie "kilkunastu" rebeliantów.

Efemeryczny wróg

Podobnie wyglądało zdobywanie wszystkich innych pozycji islamistów, którzy ustępują przed nacierającymi Francuzami, nie podejmując z nimi walki. Rebelianci są zapewne świadomi tego, że w polu nie mają szans w starciu z dobrze uzbrojonymi i wyszkolonymi wojskami Paryża, wspieranymi na dodatek z powietrza. Francuzi zastrzegają przy tym, że islamiści są znacznie lepiej zorganizowani, wyszkoleni i uzbrojeni, niż początkowo zakładano. Nie przekłada się to na jakieś sygnalizowane problemy na polu walki. Być może tego rodzaju zapewnienia mają na celu usprawiedliwienie zwiększenia obecności wojskowej w Mali. Obecnie Francja ma w Mali około 2,5 tysiąca żołnierzy, w większości pochodzących ze stałych baz francuskich w okolicznych krajach afrykańskich. Siły te są jednak nieustannie wzmacniane.

Ściągają posiłki

Ustanowiono most powietrzny pomiędzy Francją a malijską stolicą Bamako, którym nieustanie są transportowane posiłki. Ponieważ francuskie wojsko nie posiada własnych dużych samolotów transportowych, wsparcia udzielają kraje NATO. Francuzów do Mali wożą C-17 Globemaster z Kanady, Wielkiej Brytanii i USA, oraz wynajęte ukraińskie transportowce An-124 Rusłan. Powietrzem można jednak przewozić jedynie ograniczone ładunki i jest to bardzo drogie. W ostatnich dniach z Tulonu do portu w graniczącej z Mali Gwinei wyruszył duży okręt desantowy Dixmude klasy Mistral, wyładowany po brzegi uzbrojeniem. Dowódca okrętu powiedział, że zabrano "rekordową" ilość sprzętu w historii Mistrali. Na pokładach Dixmude umieszczono kilkadziesiąt różnych pojazdów, od transporterów opancerzonych Nexter (odpowiednik naszych Rosomaków), po szereg ciężarówek logistycznych. Nie podano konkretnych liczb, ale według dowódcy okrętu "pojazdy ustawione jeden za drugim ciągnęłyby się na sześć kilometrów" i ważą około dwóch tysięcy ton. Nie sprecyzowano też liczby zaokrętowanych żołnierzy, ale Mistrale mogą ich zabrać maksymalnie 700, aczkolwiek 450 jest wartością optymalną, jaką można przewieźć relatywnie "komfortowo".

Amerykanie pomagają Francji samolotami transportowymi C-17 i latającymi cysternamiEMA / armée de l’Air
Płynący z Franci Dixmude jest wyładowany wojskiem i uzbrojeniem po "brzegi"EMA / Marine Nationale

Unikanie walki

Transportowanie tak znacznych posiłków do Mali świadczy o tym, że Paryż nie spodziewa się szybko wycofać z tego kraju. Wręcz przeciwnie, szykuje się na dłuższe zaangażowanie. Wojskowi mają nieoficjalnie rozważać nawet wysłanie kilku czołgów Leclerc, najcięższych wozów pancernych francuskiej armii. Tego rodzaju pojazdy okazały się bardzo przydatne w Afganistanie, gdzie swoje Leopardy wysłali Kanadyjczycy i Duńczycy. Czołgi są "nie do ugryzienia" przez słabo uzbrojonych rebeliantów, a na dodatek same dysponują potężną siłą ognia. Wszystko to świadczy o tym, że Francuzi nie mają złudzeń co do interwencji w Mali. Łatwe sukcesy w "odbijaniu" terytorium teoretycznie utrzymywanego przez islamistów są pozorne. Rebelianci po prostu unikają walki, w której nie mają szans i zachowują siły na kolejną fazę konfliktu.

Okręt z posiłkami ma dotrzeć do celu w najbliższych dniachEMA / Marine Nationale

Słabość władz

Gdy Francuzi odbiją już wszystkie większe miasta utrzymywane przez islamistów, będą musieli w jakiś sposób przywrócić w nich władzę rządu w Bamako i ugruntować ją. Będzie to znacznie trudniejsze zadanie niż wstępna ofensywa. Rząd centralny jest skrajnie słaby i dysponuje symbolicznymi siłami zbrojnymi. Jak przyznał amerykański generał Carter Ham z Dowództwa Afryka, gdy instruktorzy USA przez kilka lat próbowali szkolić Malijczyków, tak aby sami mogli kontrolować radykalnych islamistów na swoim terytorium, popełniono istotne błędy. Malijscy żołnierze mieli otrzymać sporo wiedzy z zakresu działania na polu bitwy, ale mają poważne braki w zakresie "wartości i etyki", czyli nie czują się przedstawicielami oraz obrońcami państwa i narodu, co przekłada się na niskie morale, skłonność do dezercji i organizowanie zamachów stanu. Tego rodzaju wojsko nie będzie więc w stanie utrzymać zdobyczy poczynionych przez Francuzów. Gdyby ci szybko się wycofali po odtrąbieniu zwycięstwa, islamiści najprawdopodobniej wróciliby ze swoich kryjówek na Saharze i historia zatoczyłaby koło.

Francuzi blisko współpracują z malijskim wojskiem. Natarcie na północ kraju formalnie prowadzą siły połączoneEMA/ECPAD

Długa perspektywa

Paryż szykuje się więc na długą misję. Najprawdopodobniej zadania "garnizonowe" i codziennej kontroli miast przejmą wojska państw afrykańskich, które powoli spływają do Mali. Obecnie jest ich niemal dwa tysiące. Nie są to oddziały dorównujące Francuzom, ale przewyższające o klasę Malijczyków. Francuskie wojsko natomiast przejmie zapewne funkcje szybkiego reagowania i będzie koncentrowało się na odpieraniu niebezpiecznych ataków islamistów, a siły specjalne będą tropiły i eliminowały rebeliantów w ich kryjówkach. Zostanie więc tym samym zastosowany model interwencji wypracowany już w Afganistanie. Pytaniem otwartym jest to, na ile sprawni okażą się islamiści. Czy dorównają w skuteczności zaprawionym w partyzantce Pasztunom i wciągną Francuzów w "bagno", czy też będzie to "modelowa" interwencja, która skutecznie uniemożliwi radykalnym islamistom powiązanym z Al-Kaidą utworzenie swojego państewka na Saharze.

Autor: Maciej Kucharczyk//gak/k / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: EMA / ECPA-D

Tagi:
Raporty: