Świat

Czekają na potwierdzenie najgorszego. "Radziłem mu, żeby nie jechał"

Świat

Czekają na potwierdzenie tożsamości ofiar w ciężarówce. "Czekam, aż zadzwoni do domu"
ReutersOjciec Josepha Nguyena Dinha Luonga namawiał syna, aby nie jechał do Wielkiej Brytanii

Do tej pory nie udało się ustalić tożsamości 39 osób, których ciała znaleziono w ciężarówce niedaleko Londynu. Choć początkowo informowano, że wszystkie ofiary to Chińczycy, pojawiły się sygnały, że przynajmniej część z nich mogła pochodzić z Wietnamu. Policja w Wietnamie pobrała w niedzielę próbki włosów i krwi od osób, które obawiają się, że wśród nich mogą być ich bliscy.

Ojcowie Josepha Nguyena Dinha Luonga i Pham Thi Tra My, których rodziny podejrzewają, że zginęli w ciężarówce w Londynie w zeszłym tygodniu, powiedzieli, że policja odwiedziła ich, aby pobrać próbki DNA.

"Radziłem mu, żeby nie jechał"

Ojciec Josepha Nguyena Dinha Luonga powiedział również, że namawiał syna, aby nie jechał do Wielkiej Brytanii. - Znam Anglię tylko z mapy. Wiem tylko, że nie jest zbyt daleko od Francji - przyznał. - Słyszałem, że bardzo bezpiecznie jest jechać do Anglii i nic się nie wydarzy. Prawda jest taka, że ​​myślałem, że mój syn jest dobrym chłopcem i posłucha mojej rady, by nie jechać - dodał. - Radziłem mu, żeby nie jechał, bo powiedziałem mu, że chociaż nasza rodzina nigdy nic nie miała, a naszym dzieciom zawsze było trudno, to dobrze je wychowaliśmy - opowiadał.

"Nie chcę już jechać"

Matka Josepha również skomentowała sprawę. - Myślałam, że wyjechał za granicę do pracy, a potem od czasu do czasu będzie wracał do domu. Nigdy bym nie pomyślała… Teraz jesteśmy pewni, że odszedł, ale wciąż czekam, aż zadzwoni do domu. Nadal nie mogę uwierzyć, że nie żyje i czekam na niego od tamtego dnia - powiedziała. - Czuję się bardzo smutny po tym zdarzeniu - przyznał brat chłopaka. - Wcześniej chciałem pojechać do Wielkiej Brytanii na studia, ponieważ mój brat byłby tam, aby się mną zaopiekować. Ale teraz jestem bardzo smutny i nie chcę już jechać. W przyszłości chcę móc tutaj zarabiać pieniądze i być w domu, aby wspierać moich rodziców tym, co mogę - dodał.

"Modlimy się za nią każdego dnia"

Rodzina 19-letniej Bui Thi Nhung również podejrzewa, że zginęła ona w ciężarówce. - Powiedziała, że jest we Francji w drodze do Wielkiej Brytanii, gdzie ma przyjaciół i rodzinę - tłumaczył jej kuzyn, Hoang Thi Linh. - Czekamy i mamy nadzieję, że nie ma jej wśród ofiar, ale to bardzo prawdopodobne, że jest. Modlimy się za nią każdego dnia - dodał. W komentarzach pod zdjęciem, które dziewczyna umieściła w poniedziałek na Facebooku, dwa dni przed znalezieniem ciężarówki, jeden z jej znajomych zapytał, jak przebiega podróż. "Niedobrze" - odpowiedziała. "Prawie wiosna" - dodała, co w Wietnamie oznacza, że prawie dodarła do celu. Kolejną osobą, która mogła zginąć w ciężarówce jest Nguyen Dinh Tu, który pracował nielegalnie w Rumunii i Niemczech, gdzie stracił pracę. Kilka miesięcy temu poprosił żonę, aby pomogła mu uzbierać pieniądze na wyjazd do Wielkiej Brytanii. - Straciłam z nim kontakt 21 października - powiedziała kobieta. - Mam wielki dług do spłacenia, nie mam nadziei ani energii do niczego - dodała.

Ofiary mogły pochodzić z Wietnamu. Premier czeka na raport

Choć początkowo informowano, że wszystkie ofiary to Chińczycy, obecnie brytyjska policja nie wyklucza, że wśród zabitych są też obywatele Wietnamu. Brytyjczycy współpracują w tej kwestii z wietnamską dyplomacją.

Premier Wietnamu Nguyen Xuan Phuc polecił w sobotę władzom lokalnym, aby ustaliły, czy wśród 39 zabitych znalezionych w ciężarówce w Anglii byli wietnamscy obywatele. Nakazał również policji wszczęcie śledztwa w sprawie domniemanego handlu ludźmi.

39 ciał w ciężarówce pod LondynemPAP/Maciej Zieliński

W kontekście śledztwa dotyczącego handlu ludźmi wietnamski premier w komunikacie opublikowanym na stronie rządowej podkreślił, że władze "dokładnie zajmą się wszelkimi naruszeniami". Dodał, że raportu w sprawie oczekuje do 5 listopada.

Sygnały od 10 rodzin

Brytyjska policja poinformowała, że w celu identyfikacji zabitych liczy na pomoc ze strony wietnamskiej społeczności w Wielkiej Brytanii i za granicą. Przedstawiciel policji Martin Pasmore powiedział dziennikarzom, że większość zgłoszeń funkcjonariusze otrzymali od Wietnamczyków zmartwionych losem przyjaciół czy bliskich.

Wietnamscy obrońcy praw człowieka dostali sygnały od 10 rodzin, które mówią, że straciły kontakt z bliskimi podróżującymi do Europy. W jednym przypadku młoda kobieta napisała do matki przed śmiercią, że się dusi. Chodzi o 26-letnią Pham Thi Tra My, która wysłała w nocy z wtorku na środę SMS do matki. "Przepraszam Mamo. Moja droga za granicę nie wyszła. Mamo, tak bardzo cię kocham! Umieram, bo nie mogę oddychać. Jestem z Nghen, Can Loc, Ha Tinh w Wietnamie... Przepraszam, Mamo" - miała napisać w wiadomości, którą zacytowała w piątek aktywistka.

Nie pierwsze takie wydarzenie w Wielkiej Brytanii

Do odkrycia zwłok doszło na terenie parku przemysłowego Waterglade Industrial Park, w hrabstwie Essex, około 30 kilometrów na wschód od Londynu. Policja została wezwana na miejsce krótko przed godziną 2.40 w nocy czasu lokalnego (godzina 3.40 w Polsce).

Ciała 39 znalezionych w ciężarówce osób są już w kostnicy i czekają na autopsję oraz identyfikację. Policja podała, że przy ofiarach znaleziono niewiele dokumentów.

Kierowcy, 25-letniemu Maurice'owi Robinsonowi, postawiono między innymi 39 zarzutów nieumyślnego spowodowania śmierci i zarzut handlu ludźmi. Usłyszał także zarzuty prania pieniędzy i udziału w zmowie w celu ułatwiania nielegalnej imigracji.

Przed sądem mężczyzna ma stanąć w poniedziałek.

Pozostałe trzy osoby zatrzymane w tej sprawie przez brytyjską policję nadal pozostają w areszcie.

To 38-letnia kobieta i mężczyzna z Warrington w hrabstwie Cheshire oraz 48-letni mężczyzna z Irlandii Północnej. Wszyscy są podejrzani o przemyt ludzi i zabójstwo.

W czwartek funkcjonariusze przeszukiwali dwie nieruchomości w Irlandii Północnej, aby zbadać, czy w sprawę przemytu ludzi były zaangażowane zorganizowane grupy przestępcze.

Najtragiczniejsze tego typu zderzenie w historii Wielkiej Brytanii miało miejsce w czerwcu 2000 roku. Wówczas w porcie w Dover w kontenerze ciężarówki znaleziono ciała 58 chińskich nielegalnych imigrantów, którzy zmarli wskutek braku powietrza. Przeżyły jedynie dwie osoby.

Rok później holenderski kierowca ciężarówki został skazany na 14 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przemytem ludzi.

Autor: mart//kg / Źródło: reuters, pap

Pozostałe wiadomości