Świat

Centrolewica wygrywa we Włoszech. Berlusconi drugi

Świat

Aktualizacja:

We Włoszech zamknięto lokale wyborcze. Według pierwszych sondaży wygrała centrolewica, zdobywając 34,5 procent głosów. Tuż za nią uplasowało się ugrupowanie Silvio Berlusconiego. Wysoki wynik uzyskała partia założona przez komika Beppe Grillo, który obiecuje "tsunami" na scenie politycznej. Tym hasłem zdobył 19 procent głosów i trzecie miejsce.

Według sondaży centroprawica pod wodzą byłego premiera Silvio Berlusconiego zdobyła 29 procent głosów wyborców.

Lista ustępującego premiera Mario Montiego otrzymała 9,5 procent głosów.

Wybory parlamentarne we Włoszech trwały dwa dni. Lokale wyborcze otwarto w niedzielę rano. Podczas pierwszego dnia wyborów frekwencja wynosiła według danych MSW 55 procent. Ostatecznie miała wynieść 75 procent.

Senat odwrócony

Inaczej niż w niższej izbie parlamentu, sytuacja ukształtowała się w Senacie. Wstępne wyniki wskazują, że wygrała tam centroprawica Berlusconiego. Koalicja byłego premiera miała otrzymać około 31 procent głosów. Centrolewica natomiast około 29 procent.

Trzecie miejsce z bardzo dobry wynikiem zajmuje partia komika, zdobywając najprawdopodobniej 24 procent głosów. Ugrupowanie Montiego musi zadowolić się około dziewięcioma procentami głosów.

Rynki zadowolone

Na wstępne wyniki wyborów szybko pozytywnie zareagowały rynki finansowe. Główna włoska giełda w Mediolanie notuje trzyprocentowy wzrost. Spadł też koszt włoskich obligacji, do poziomu najniższego od początku roku.

Zadowolenie wywołała porażka Berlusconiego, którego powrotu do władzy obawiały się zgodnie rynki finansowe i Bruksela. Centrolewica jest postrzegana jako zdecydowanie bardziej racjonalna i przewidywalna.

Lewica na przedzie

Wszystkie przedwyborcze sondaże wskazywały na pewne zwycięstwo centrolewicowej Partii Demokratycznej, której kandydatem na premiera jest jej lider, Pier Luigi Bersani. Przewidywano, że centrolewica otrzyma ponad 30 procent głosów. O kilka punktów procentowych mniej miała dostać centroprawica byłego premiera Silvio Berlusconiego. Spodziewane zwycięstwo Partii Demokratycznej, z wynikiem prognozowanym w sondażach, to jednak za mało, by mogła ona stworzyć samodzielny rząd - podkreślają komentatorzy. Przed wyborami wyrażano obawy, czy uda się zrealizować ich najważniejszy cel, jakim jest stworzenie trwałego i solidnego gabinetu, zdolnego w dobie recesji kontynuować dzieło reform, rozpoczętych przez ustępującego premiera Mario Montiego.

Kłopotliwe zwycięstwo

Na łamach włoskiej prasy pojawiły się opinie, że istnieje realne ryzyko paraliżu prac parlamentu. Zagrożenie to zdaniem obserwatorów wynika przede wszystkim z tego, że po raz pierwszy od lat do Izby Deputowanych i Senatu zamiast dwóch dominujących dotychczas formacji, centrolewicy i centroprawicy, wejdą ogółem cztery duże bloki, gdyż dołączy do nich koalicja reformatorskich sił Montiego i populistyczny ruch komika Beppe Grillo. Zwraca się uwagę na głosy zagranicznych komentatorów i analityków, którzy wyrażają nadzieję na powstanie wspólnego rządu centrolewicy Bersaniego i sił centrum Montiego. Ustępujący szef rządu wcześniej wykluczał taką ewentualność, gdyż "nie jest mu po drodze" z głównym sojusznikiem i przyszłym koalicjantem Partii Demokratycznej, czyli skrajną lewicą z ugrupowania SEL (Lewica i Ekologia).

Autor: mk//bgr/k / Źródło: reuters, pap

Raporty: