Byli więźniowie obozu jedli z plastiku. Politycy z porcelany

Świat

BundesarchivW obozie Ravenbrueck zginęło ponad 30 tys. Polek, a 40 tys. było w nim więzionych

"Wstydem okryli się organizatorzy obchodów 70. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Ravensbrueck" - pisze "Der Spiegel"- opisując wydarzenia z 19 kwietnia. W czasie spotkania, na które zostało zaproszonych około 90 jeszcze żyjących byłych więźniarek niemieckiego obozu, podano poczęstunek. Ofiary hitlerowców jadły plastikowymi sztućcami z plastikowych misek i talerzy, a zaproszeni politycy - w tym Anna Komorowska i pierwsza dama Niemiec Daniela Schadt - z porcelany - oburza się "Der Spiegel".

Cała sprawa została opisana tydzień po obchodach w Ravensbrueck. - Organizator postąpił cynicznie. Wykazał się zupełnym brakiem wrażliwości - mówi cytowana przez dziennik 21-letnia niemiecka wolontariuszka, która uczestniczyła w obchodach.

Te zorganizowała Fundacja Pomniki Brandenburgii. Niemcy zaprosili już wiele miesięcy temu żyjących jeszcze byłych więźniów obozu kobiecego działającego w latach 1939-1945 na spotkanie 70 lat po jego wyzwoleniu.

W obozie w Ravensbrueck zginęło prawie 100 tys. kobiet, głównie Polek, Żydówek, Niemek i Romek. W obozie były skazane na pracę przymusową m.in. dla koncernu Siemens, a także poddawane pseudomedycznym eksperymentom.

Więźniarki jadły z plastiku

Obchody 70. rocznicy wyzwolenia obozu rozpoczęły się 19 kwietnia od mszy żałobnej za ofiary. Uczestniczyli w niej nie tylko byli więźniowie, ale też politycy i dyplomaci.

Potem gości zaproszono do stołów na poczęstunek. Ta część uroczystości wzbudziła oburzenie w Niemczech.

Wolontariusze - ku własnemu zdziwieniu i zażenowaniu - poprowadzili ofiary nazistów do stolików, na których leżały plastikowe miski, talerze i sztućce. W tej grupie znalazły się 33 byłe więźniarki z Polski. Podobnie jak ich koleżanki z innych europejskich krajów - dostały miejsca w drewnianych ławach.

W innej grupie - gości specjalnych zaproszonych przez fundację - znaleźli się politycy i dyplomaci, w tym mała delegacja z Polski z pierwszą damą Anną Komorowską na czele. Na tę grupę czekały pięknie zastawione stoły i porcelana.

"Godne obchody"

„Der Spiegel”, który poprosił o komentarz samą fundację, a także władze regionalne w Poczdamie i ministerstwie kultury, od tej pierwszej usłyszał, że „był to tylko lunch”, a wieczorem odbyła się „uroczysta kolacja, na której pojawili się też niektórzy byli więźniowie”, dzięki czemu „obchody zostały uczczone godnie”.

Urzędnicy ze stolicy Brandenburgii zgodzili się z kolei z dziennikarzami, stwierdzając, że organizatorzy „wykazali się brakiem rozumienia i wrażliwości”. Rzeczniczka ministerstwa zapewniła tymczasem, że w trakcie uroczystości i spotkań „więźniowie obozów są dla resortu zawsze w centrum uwagi”.

Problem w tym, że urzędnicy ministerstwa kultury też uczestniczyli w uroczystościach, a głos w ich trakcie zabrała sama szefowa resortu. Ona też skorzystała z porcelany, srebrnych sztućców i wygodnego krzesła.

"Najważniejsze uczestniczki uroczystości"

Po poczęstunku zabrało też głos kilka osób, w tym Anna Komorowska.

- Przychodzimy jako kobiety, by oddać cześć kobietom, które tutaj były odzierane z praw i godności. Chcemy ocalić ich pamięć i oddać im cześć. (…) Jesteście panie strażniczkami pamięci o Ravensbrueck, ocalone z obozu, z piekła nienawiści i przemocy; jesteście panie najważniejszymi uczestniczkami dzisiejszej uroczystości – mówiła małżonka prezydenta.

W obchodach uczestniczyła też minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska.

W sumie w Ravensbrueck 19 kwietnia pojawiło się około tysiąca osób.

Przez obóz przeszło w latach 1939-1945 ponad 120 tys. kobiet. Blisko 100 tys. z nich zginęło. Wśród nich było ponad 30 tys. młodych Polek - działaczek ruchu oporu, harcerek, nauczycielek i działaczek społecznych. W obozie zginęło też bardzo wiele Żydówek, Niemek, Romek i Francuzek, a także kobiety z kilkunastu innych krajów Europy.

Niemcy więzili tam również ok. 20 tys. mężczyzn.

Autor: adso//gak / Źródło: Spiegel, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Bundesarchiv