Świat

Bush ponagla pakistańskiego prezydenta

Świat


USA chcą, aby wybory w Pakistanie odbyły się zgodnie z planem i aby zdjął pan mundur - takie słowa usłyszał przez telefon od George'a W. Busha prezydent Pakistanu Pervez Musharraf. Pakistańska opozycja skarży się na kolejne aresztowania.

- Rozmawiałem z prezydentem Musharrafem zanim tu przyszedłem i moje przesłanie było jasne: USA chcą, aby wybory w Pakistanie odbyły się zgodnie z planem i aby zdjął pan mundur - powiedział Bush na wspólnej konferencji prasowej z Nicolasem Sarkozym. - Nie może pan być jednocześnie prezydentem i szefem armii - relacjonował swoje słowa amerykański prezydent.

Rozmowa Busha z Musharrafem stanowiła pierwszą osobistą interwencję amerykańskiego prezydenta w sprawę stanu wyjątkowego w Pakistanie - kraju, który jest głównym sojusznikiem USA w walce z terroryzmem w sąsiednim Afganistanie. Od wielu dni obserwatorzy zastanawiali się nad tym, dlaczego Biały Dom milczy, nie zajmując wobec Musharrafa bardziej zdecydowanego stanowiska. Ich zdaniem mimo krytycznych słów ze strony Busha, nie należy jednak spodziewać się jakichkolwiek dalszych posunięć amerykańskich wobec Pakistanu jak np. sankcji.

Bhutto wzywa do oporu

Tymczasem w Islamabadzie policja użyła pałek i gazów łzawiących przeciwko zwolennikom byłej premier Benazir Bhutto, która wezwała do masowych protestów przeciwko wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Politycy Pakistańskiej Partii Ludowej Bhutto alarmują, że po każdej demonstracji kilkuset jej zwolenników i wiodących prym w protestach prawników jest aresztowanych. Tak było i tym razem.

Policyjne represje nie zrażają jednak opozycji. Na dzisiaj planowane są kolejne jej wystąpienia - w piątek natomiast w Rawalpindi - tuż obok Islamabadu - ma odbyć się główny wiec zwolenników Bhutto.

Bhutto wezwała jednocześnie Pakistańczyków do wzięcia udziału 13 listopada w "wielkim marszu" z Lahaur na wschodzie kraju do Islamabadu, "jeśli żądania nie zostaną spełnione do piątku 9 listopada". - Przybędziemy tak licznie, że nie będą mieć tylu miejsc w więzieniach - mówiła była premier.

Źródło: Reuters, PAP, tvn24.pl