Brytyjczyk jeździł rowerem w Alpach. Zabił go myśliwy

Świat


Miał na sobie kolorowy kask i kurtkę. Nie mógł zostać pomylony ze zwierzyną - twierdzi lokalna policja, która bada śmierć 24-letniego Brytyjczyka we francuskich Alpach. Śledczy sądzą jednak, że ta tragedia to wynik nieszczęśliwego wypadku.

Marc Sutton jechał rowerem jedną z popularnych w okolicy tras górskich, w lasach wokół miejscowości Montriond przy granicy ze Szwajcarią.

Zastrzelony został przez 22-letniego myśliwego, którego w ciężkim szoku przewieziono do szpitala.

"Nie mógł zostać pomylony ze zwierzyną"

Sutton, z pochodzenia Walijczyk, otworzył w Les Gets (ok. 10 kilometrów od Montriond) restaurację. Gdy rozpoczynał swoją działalność we Francji, napisał na Facebooku, że to "spełnienie marzeń". "Wciąż nie mogę uwierzyć, że to nasze (wskazując na restaurację). Ciężka praca popłaca" - pisał.

Philippe Toccanier, śledczy z miejscowości Thonon-les-Bains (francuski region Owernia-Rodan-Alpy) poinformował, że śmierć Suttona najprawdopodobniej nastąpiła w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Dodał jednak, że Sutton "nie mógł zostać pomylony ze zwierzyną łowną, ponieważ miał kolorowy kask i kurtkę".

We Francji w ciągu ostatnich 3 lat aż 20 osób straciło życie w wyniku nieszczęśliwego wypadku z udziałem myśliwych.

Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci Brytyjczyka.

Brytyjczyk zginął w okolicach Montriond we FrancjiMapy Google, tvn24.pl

Autor: asty/adso/kwoj / Źródło: BBC News