Świat

Bronią partii do upadłego

Świat

Aktualizacja:

Dwóch rannych policjantów i kilkanaście zatrzymanych osób - to bilans zamieszek na przedmieściach miasta Van w połudnowo-wschodniej Turcji. Demonstranci zaatakowali funkcjonariuszy ponieważ nie chcieli dopuścić do zatrzymania trojga przedstawicieli prokudyjskiej Demokratycznej Partii Społecznej.

W stronę policjantów poleciały kamienie. Funkcjonariusze odpowiedzieli strzałami w powietrze i gazem łzawiącym, który miał rozpędzić demonstrantów.

Setki zwolenników Demokratycznej Partii Społecznej chciało niedopuścić do zatrzymania trojga przedstawicieli partii, którzy zostali oskarżeni o propagowanie nielegalnych haseł wspierających duchowego przywódcę Kurdów Abdullaha Ocalana, zesłanego przez władze tureckie na wyspę Imrali i rozwieszanie plakatów z jego podobizną.

Władze chcą zdelegalizować główną partię Kurdów

W piątek turecka prokuratura wszczęła postępowanie, mające prowadzić do delegalizacji reprezentowanej w parlamencie największej prokurdyjskiej partii politycznej - Demokratycznej Partii Społecznej.

Postępowanie jest bezpośrednim skutkiem niedawnego apelu tej partii o przyznanie tureckim Kurdom szerokiej autonomii na południowym wschodzie Turcji. Premier Recep Tayyip Erdogan zareagował na stanowisko DTP stwierdzeniem, że "każdy, kto działa w celach destrukcyjnych wymierzonych przeciwko krajowi, jest wrogiem narodu tureckiego".

Deputowani DTP, zasiadający w parlamencie, twierdzą, że nie zostali poinformowaniu o decyzji prokuratury. Partia ma w parlamencie 20 reprezentantów. Wcześniej rząd Turcji zdelegalizował wszystkie partie kurdyjskie.

Źródło: Reuters, TVN24