Bracia Renee Good: wierzyliśmy, że śmierć naszej siostry coś zmieni

Luke i Brent Ganger
Nagranie wykonane przez agenta ICE, który następnie zastrzelił kobietę w Minneapolis
Bracia Renee Good, śmiertelnie postrzelonej na początku stycznia przez agentów ICE matki trójki dzieci, we wtorek przemawiali w siedzibie Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nie kryli rozgoryczenia, że od czasu śmierci ich siostry niewiele w kraju się zmieniło. - Wciąż nie wiem, jak wytłumaczyć mojej czteroletniej córce, co ci funkcjonariusze, których mijamy, robią - mówił jeden z nich.

Luke Ganger i Brent Ganger, bracia 37-letniej Renee Good, która została na początku stycznia śmiertelnie postrzelona przez agenta ICE (Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł), przyjechali we wtorek do Waszyngtonu, by wziąć udział w forum zorganizowanym przez demokratów w Kapitolu. Tematem były brutalne działania służb federalnych. W styczniu z rąk agentów federalnych zginął też 37-letni pielęgniarz Alex Pretti.

Jeden z braci postrzelonej kobiety, nie kryjąc poruszenia mówił, że "nadal nie wie, jak wytłumaczyć swojej czterolatce, co funkcjonariusze federalni, których mijają na ulicach [Minneapolis - red.], robią". Opowiadał, że byli świadkami "surrealistycznych scen" z udziałem urzędników imigracyjnych.

Luke i Brent Ganger
Luke i Brent Ganger
Źródło: JIM LO SCALZO/EPA/PAP

Rodzeństwo w pełnym wzruszenia przemówieniu mówiło, że po śmierci 37-latki rodzina mierzyła się z "cierpieniem i stratą", ale też mieli nadzieję, że "śmierć ich siostry coś zmieni w kraju". - Ale jak dotąd nie zmieniła - mówił Luke Ganger.

Dodał, że najważniejsze, co bracia mogli zrobić, to wyjaśnić, "jakiego pięknego Amerykanina straciliśmy. Siostrę. Córkę. Matkę. Partnerkę i przyjaciółkę".

Brat Renee Good: to nie tylko "jeden zły dzień"

Bracia zmarłej podkreślili, że śmierć ich 37-letniej siostry to nie tylko jeden incydent, że wpisuje się w "cały schemat nadużyć". - To nie tylko zły dzień, ciężki tydzień czy pojedyncze incydenty. Spotkania z agentami federalnymi zmieniają społeczność i życie wielu osób, w tym nasze, na zawsze - przyznał Ganger. Jeden z braci, jak relacjonuje "New York Times", opisał Renee Good jako "oddaną matkę" i "porównał swoją siostrę do dmuchawca", który "rozsiewa nasiona nadziei wszędzie tam, gdzie wylądują". - Jesteśmy tu, aby prosić o waszą pomoc - podkreślił.

Renee Nicole Good
Renee Nicole Good
Źródło: Jane Tyska/Digital First Media/East Bay Times via Getty Images

Podczas spotkania w Kapitolu obecne były też inne osoby, których dotknęła brutalność ze strony agentów federalnych. "Washington Post" relacjonuje historię kobiety, którą agenci wyciągnęli siłą z samochodu, gdy jechała na wizytę lekarską i utknęła w korku w Minneapolis.

Choć poinformowała, że jest osobą z niepełnosprawnością, została zatrzymana i zabrana do budynku federalnego, gdzie przetrzymywane są setki imigrantów. Zgłaszała, że ma uraz mózgu, ale było to ignorowane aż do momentu, gdy straciła przytomność. Wówczas została przetransportowana do szpitala. Inne osoby mówiły o włamaniach do domu i zatrzymaniach członków rodziny czy postrzeleniach.

Media odnotowały, że żaden z republikańskich członków Kongresu nie był obecny podczas tego spotkania.

Minneapolis. Mieszkańcy opłakują śmiertelnie postrzeloną przez agenta ICE kobietę
Minneapolis. Mieszkańcy opłakują śmiertelnie postrzeloną przez agenta ICE kobietę
Źródło: PAP/EPA/CRAIG LASSIG

Zabójstwo Renee Nicole Good

Na początku swojej drugiej kadencji Donald Trump zaostrzył politykę imigracyjną, co było jedną z jego obietnic wyborczych. ICE stało się głównym narzędziem do realizowania zatrzymań i masowych deportacji. W grudniu agenci tej służby rozpoczęli w Minneapolis operację "Operation Metro Surge", która miała być wymierzona w imigrantów, m.in. somalijskich. Stan Minnesota jest największym skupiskiem Somalijczyków w USA, choć szacuje się, że większość z nich posiada amerykańskie obywatelstwo.

Do Minneapolis początkowo wysłanych zostało około dwóch tysięcy agentów ICE. CBS News podaje, że obecnie jest tam łącznie około trzech tysięcy agentów ICE i Urzędu Celnego i Ochrony Granic (CBP). Portal zauważa, że to pięciokrotnie więcej, niż liczy cały departament policji Minneapolis, który zatrudnia ok. 600 funkcjonariuszy. Ich obecność wywołała falę protestów.

Opracowała Ewa Żebrowska /az

Czytaj także: