Szkocki sąd: zawieszenie parlamentu przez Johnsona niezgodne z prawem

TVN24

Aktualizacja:
Nie będzie przedterminowych wyborów. Drugi wniosek odrzucony przez Izbę GminTVN24 BiS
wideo 2/36

Szkocki sąd uznał, że zawieszenie obrad brytyjskiego parlamentu, zarządzone z inicjatywy premiera Borisa Johnsona, było niezgodne z prawem. - To rażący przykład jawnego nieprzestrzegania ogólnie przyjętych standardów postępowania władz publicznych - stwierdził sędzia Philip Brodie.

Pod koniec sierpnia rząd Borisa Johnsona zdecydował o zawieszeniu obrad parlamentu na pięć tygodni w kluczowym momencie negocjacji w sprawie brexitu.

Zawieszenie miało się rozpocząć po zakończeniu obrad w poniedziałek 9 września. Na taki ruch zgodziła się brytyjska królowa Elżbieta II, mimo protestów opozycyjnych ugrupowań oskarżających rząd o próbę ograniczenia roli Izby Gmin.

Zgodnie z postanowieniem parlament będzie mógł wznowić obrady dopiero po prezentującej plany legislacyjne rządu mowie tronowej królowej 14 października, czyli na niewiele ponad dwa tygodnie przed planowanym wyjściem kraju z UE (31 października). Rzecznik premiera Borisa Johnsona zapewnił, że gabinet nie będzie dążył do przedłużenia tego okresu.

"Rażący przykład jawnego nieprzestrzegania ogólnie przyjętych standardów"

W środę najwyższy sąd apelacyjny Szkocji (Court of Session) orzekł, że decyzja o zawieszeniu prac parlamentu była niezgodna z prawem. Jak pisze agencja Reutera, to cios dla rządu Johnsona, który chce doprowadzić do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej 31 października - z porozumieniem lub bez.

Sędziowie orzekli, że głównym powodem zawieszenia parlamentu było utrudnienie pracy deputowanym i umożliwienie Johnsonowi doprowadzenia do brexitu bez porozumienia. - To rażący przykład jawnego nieprzestrzegania ogólnie przyjętych standardów postępowania władz publicznych - podsumował sędzia Philip Brodie. Sędzia James Drummond Young stwierdził, że "jedynym wnioskiem, jaki można wyciągnąć, jest to, że rząd Wielkiej Brytanii i premier chcą ograniczyć rolę parlamentu".

- Wzywamy do ponownego zwołania parlamentu - zaapelowała deputowana Szkockiej Partii Narodowej Joanna Cherry po ogłoszeniu decyzji szkockiego sądu. - Nie może pan bezkarnie łamać prawa - zwróciła się do Borisa Johnsona.

Rząd zaskarży wyrok do Sądu Najwyższego, a więc sądu ostatniej instancji w Wielkiej Brytanii.

Co oznacza zawieszenie?

Podczas zawieszenia prac parlamentu nie można organizować debat, ani zbierać się na posiedzeniach. Nie można także przeprowadzać głosowań, w tym nad wotum nieufności dla rządu. Spiker Izby Gmin brytyjskiego parlamentu John Bercow, który dzień wcześniej zapowiedział swoje odejście, powiedział, że obecna prorogacja będzie trwała długo ponad miarę.

W 2016 roku prace parlamentu zawieszono na cztery dni robocze, a w 2014 - na 13 dni roboczych. Teraz parlament zawiesza prace na 24 dni robocze.

Prawo do prorogacji parlamentu posiada urzędujący premier, jednak realizuje je za pośrednictwem monarchy.

Kolejna porażka

Decyzja szkockiego sądu to kolejna porażka Borisa Johnsona w ostatnim czasie.

Wcześniej Izba Gmin odrzuciła dwa wnioski premiera o przyspieszone wybory. Opozycja nie chce się zgodzić na nie przed obecnie obowiązującym terminem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, czyli 31 października, gdyż obawia się, że w przypadku zwycięstwa Partii Konserwatywnej Johnson mógłby przeforsować brexit bez umowy.

W poniedziałek, przed głosowaniem w sprawie przedterminowych wyborów, Izba Gmin przyjęła także wniosek wzywający rząd do publikacji wszystkich dokumentów związanych z przygotowaniami do brexitu bez porozumienia oraz prywatnej korespondencji urzędników zaangażowanych w proces zawieszenia parlamentu. Wniosek złożony przez Dominica Grieve'a - do niedawna posła Partii Konserwatywnej, obecnie niezależnego - przyjęty został stosunkiem głosów 311 do 302 i jest wiążący dla rządu.

Brexit bez umowy i co dalej?

W połowie sierpnia "Sunday Times" opisał zbiór niejawnych rządowych dokumentów na temat przygotowań do wyjścia z Unii Europejskiej bez umowy, z których wynika, że w takim przypadku Wielka Brytania będzie borykała się z brakami żywności, leków i paliwa oraz z chaosem i opóźnieniami w transporcie przez kanał La Manche.

Michael Gove, który w gabinecie Johnsona odpowiada za przygotowania do brexitu bez umowy, tłumaczył wówczas, że dokumenty te opisują najgorszy scenariusz.

Autor: momo\mtom\kwoj / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: