Zamieszki w Bolonii po śmierci 42-latka. Zmarł w trakcie policyjnej interwencji

Włochy, Bolonia. Zamieszki po śmierci Abderrahima Fakira
Zamieszki w Bolonii, Włochy
Źródło wideo: Kontakt24 / Szymon
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/MAX CAVALLARI
We włoskiej Bolonii doszło do starć policji z demonstrującymi. Podpalano samochody, rzucano koktajlami Mołotowa. Gniew tłumu wywołała śmierć Marokańczyka, który zmarł w trakcie policyjnej interwencji. Na nagraniu widać, jak przyciśnięty do ziemi z trudem łapał oddech. Głos w sprawie zabrała premier Giorgia Meloni.

W poniedziałek w Bolonii odbywał się protest w związku ze śmiercią pochodzącego z Maroka 42-letniego Abderrahima Fakira. Mężczyzna zmarł w niedzielę w trakcie policyjnej interwencji. Początkowo pokojowe zgromadzenie przerodziło się w zamieszki, w których uczestniczyło kilkaset osób.

Co się wydarzyło w Bolonii? 42-latek nie żyje

Włoskie media relacjonują, że Abderrahim Fakir był przedsiębiorcą i prowadził małą firmę zajmującą się przeprowadzkami i sprzątaniem. Wiadomo, że żył we Włoszech od dziecka, mieszkał w dzielnicy Pilastro w Bolonii. Jak opisuje "Corriere della Sera", w niedzielę rano sąsiadka mężczyzny usłyszała krzyk. 42-latek miał zachowywać się agresywnie, niszczyć samochód. Wezwano policję, na miejscu pojawiła się także karetka.

Funkcjonariusze próbowali uspokoić mężczyznę, jednak ten nadal był agresywny. Próbując założyć mu kajdanki, użyli gazu pieprzowego. Na nagraniu z interwencji, które obiegło media społecznościowe, widać, jak dwóch funkcjonariuszy obezwładnia Fakira, przyciskając go twarzą do ziemi. Widać, że pomaga im w tym osoba postronna, a przygląda się kilka osób ubranych w stroje pracowników medycznych Czerwonego Krzyża. Słychać, jak 42-latek kilkukrotnie woła o pomoc i z trudem łapie oddech, po czym stopniowo przestaje się ruszać.

Włochy, Bolonia. Zamieszki po śmierci Abderrahima Fakira
Włochy, Bolonia. Zamieszki po śmierci Abderrahima Fakira
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/MAX CAVALLARI

Protesty w Bolonii po śmierci Abderrahima Fakira

Włoska stacja Rai News podaje, że w trakcie poniedziałkowego protestu demonstrujący rzucali koktajlami Mołotowa, podpalali samochody, rozrzucali śmieci i dopuszczali się innych aktów wandalizmu. Według agencji ANSA grupa protestujących rzuciła petardę w kierunku budynku miejskiej policji przy Placu Roosevelta, w samym centrum miasta. Na to funkcjonariusze odpowiedzieli, używając gazu łzawiącego i armatek wodnych. Po stronie tłumu słychać było okrzyki, na przykład "mordercy z policji" albo "cały świat nienawidzi policji".

Rai News cytuje policyjne dane, według których 11 osób zostało lekko rannych - pogotowie ratunkowe udzieliło na miejscu pomocy pięciu policjantom i czterem cywilom, a do szpitala z lekkimi obrażeniami przewieziono jednego funkcjonariusza i jednego uczestnika protestu. Bilans ten może jednak ulec zmianie.

Włochy, Bolonia. Zamieszki po śmierci Abderrahima Fakira
Włochy, Bolonia. Zamieszki po śmierci Abderrahima Fakira
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/MAX CAVALLARI

Relacja Polaka z Bolonii

Z redakcją Kontakt24 skontaktował się pan Szymon, który jest na wakacjach we Włoszech i był świadkiem demonstracji. - Wychodziłem wieczorem na miasto i już około godziny 21 atmosfera była bardzo napięta. Tłum skandował hasła przeciwko policji - opowiedział. - Policja zaczęła spychać tłum w stronę rynku. Później doszło do eskalacji, słychać było strzały z broni hukowej, użyto armatek wodnych i gazu. Nad miastem cały czas krążył policyjny śmigłowiec. W dwóch pojazdach wybito szyby i oba zostały podpalone - opisał.

- Ze względów bezpieczeństwa odwołano kino plenerowe na głównym placu. W całym centrum było bardzo dużo policji - zaznaczył. Pan Szymon podkreślił, że jemu i jego bliskim udało się bezpiecznie opuścić miejsce zamieszek.

Zamieszki w Bolonii, Włochy
Zamieszki w Bolonii, Włochy
Źródło: Kontakt24 / Szymon

Reakcje polityków na śmierć i zamieszki w Bolonii

Zarówno śmierć 42-latka, jak i poniedziałkowe zamieszki, pociągnęły za sobą reakcję włoskich polityków. Premier Włoch Giorgia Meloni napisała we wtorek na X, że "to, co wydarzyło się w Bolonii, jest nie do przyjęcia". Podkreśliła, że w sprawie śmierci Fakira konieczne jest ustalenie ewentualnej odpowiedzialności i "należy dotrzeć do prawdy", "bez uprzedzeń i bez żadnych ustępstw". Zaznaczyła jednak, że "nic nie może usprawiedliwić przemocy wobec sił porządkowych".

"Ci, którzy postanowili wykorzystać tę sprawę jako pretekst do spustoszenia miasta, atakowania funkcjonariuszy i szerzenia przemocy, narażając przy tym na niebezpieczeństwo również obywateli zupełnie niezwiązanych z zamieszkami, nie szukali prawdy: szukali konfrontacji" - podkreśliła.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Marokańczyka. Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi przekazał, że ma pełne zaufanie do organów ścigania i ufa, że wyjaśnią, co się wydarzyło.

- Zabili mojego brata z zimną krwią, chcę sprawiedliwości - powiedziała dziennikarzom w niedzielę siostra zmarłego, Khadija. Rodzina mężczyzny jasno się jednak odcięła od poniedziałkowych zamieszek. Prawnik Fabio Anselmo przekazał, cytowany przez Rai News, że zamieszki to "atak na rodzinę", który może skutkować odwróceniem uwagi od konieczności ustalenia przyczyn śmierci 42-latka.

Amerykański dziennik "New York Times" porównuje sprawę Marokańczyka do zabójstwa czarnoskórego George'a Floyda przez policjanta w USA w 2020 roku.

Źródło: Reuters, Rai News, "Corriere della Sera", "New York Times", Kontakt24, tvn24.pl
Czytaj także: