Świat

Bolesny upadek symbolu. Jak Julii Tymoszenko podcinają skrzydła

Świat


Lutowa rewolucja zmiotła stare symbole polityczne Ukrainy, o czym boleśnie przekonała się Julia Tymoszenko. W kończącej się kadencji jej Batkiwszczyna była największą siłą opozycji. W niedzielę walczy o przekroczenie progu wyborczego.

Kilka dni temu była premier oświadczyła, nie po raz pierwszy zresztą, że jej partia po wyborach nie będzie w opozycji. Zadeklarowała gotowość wspierania prezydenta i rządu. Problem w tym, że Petro Poroszenko ma inny pomysł na „koalicję demokratyczną”, a poza tym trudno sobie wyobrazić w jednym rządzie Tymoszenko i polityków, którzy ją niedawno porzucili: Arsenija Jaceniuka czy Ołeksandra Turczynowa. No i jest jeszcze jeden szczegół: nie wszystkie sondaże przewidują, że Batkiwszczyna pokona próg wyborczy (5 proc.).

Walka o wejście

Jeszcze miesiąc temu nie było żadnych wątpliwości co do obecności Batkiwszczyny w nowej Radzie Najwyższej. Jeszcze sondaż GfK Ukraine z 10 października dawał partii drugie miejsce z 8,7 proc. Ale już ogłoszone tego samego dnia badanie ośrodka Socjalny Monitoring – tylko 5,9 proc. (4. miejsce). Tendencja w samej końcówce kampanii nie napawa Tymoszenko optymizmem. Choćby sondaż z 22 października (przeprowadzony przez Fundację Demokratyczne Inicjatywy) pokazuje poparcie zaledwie 4,7 proc. spośród zdecydowanych pójść na wybory. Wśród tych, którzy są już też pewni, na kogo zagłosują, jest lepiej: 7,5 proc. poparcia dla Batkiwszczyny. To oznacza, że do końca Tymoszenko musi walczyć o głosy niezdecydowanych, a tych może być nawet 20-30 proc.

Jedno jest pewne: partia byłej premier z drugiej siły parlamentarnej (88 mandatów) stanie się tylko jedną z kilku niewielkich frakcji opozycji. Tymoszenko po wyjściu z więzienia nie zdołała wrócić na piedestał symbolu walki z reżimem Janukowycza. W majowych wyborach dostała tylko niecałe 13 proc. Potem porzucili ją najbliżsi współpracownicy: premier Jaceniuk i przew. parlamentu Turczynow. Ich secesja osłabia partię organizacyjnie, bo poszła za nimi część struktur i działaczy, o sponsorach nie wspominając.

Jaceniuk z Turczynowem zabierają też, co oczywiste, elektorat. Przed rozłamem Batkiwszczyna była potężną partią z ponad 500 tys. członków. Choć prozachodnia i wroga „regionałom”, była ugrupowaniem ogólnokrajowym. Choć bastionem był zachód Ukrainy, to duże poparcie miała też w centrum kraju, a nawet z powodzeniem próbowała walczyć na wschodzie i południu.

Ale walczyć Batkiwszczyna musi teraz też na innym skrzydle. Tutaj rywalem jest Partia Radykalna Ołeha Laszki. O ile Front Ludowy odbiera wykształconych, prozachodnich wyborców, to populista Laszko odwołuje się do tej drugiej części tradycyjnego elektoratu partii Tymoszenko: gorzej wykształconych i biedniejszych z prowincji. Laszko może też przelicytować Tymoszenko w retoryce wojennej, to on chwali się wyjazdami w strefę walk w Donbasie, udziałem w przesłuchaniach „terrorystów”, wspieraniem batalionów ochotniczych, czy wreszcie samosądami na urzędnikach obalonego reżimu. Choć w tym przypadku także Tymoszenko może się pochwalić, że po uchwaleniu lustracji wyrzuciła z partii ok. 1,5 tys. działaczy mających coś na sumieniu.

Prozachodnia centroprawica

Batkiwszczyna (Ojczyzna) jest jedną z najstarszych działających dziś na Ukrainie partii politycznych. Tymoszenko założyła ją w 1999 r. i od początku nią kierowała. Potem partia stała się główną siłą parlamentarnego Bloku Julii Tymoszenko (BJuT). Gdy Tymoszenko trafiła do więzienia, na czele partii stanął Jaceniuk. Po wrześniowym rozłamie trudno ocenić, ile struktur i członków pozostanie przy Tymoszenko. Wiele zależy od wyborczego rezultatu. Gdyby stała się katastrofa dla Tymoszenko – czyli nieprzekroczenie progu wyborczego – partia najprawdopodobniej upadnie.

Batkiwszczyna ma program centroprawicowy, ale z mocnym akcentem socjalnym. Opowiada się za integracją Ukrainy z UE i NATO. Antyrosyjska, jest za kontynuowaniem walki w Donbasie aż do likwidacji rebelii.

Dlatego też na pierwszym miejscu listy Tymoszenko postanowiła umieścić Nadiję Sawczenko, nawigatorkę ukraińskiej lotnictwa wojskowego, złapaną przez rebeliantów, obecnie więzioną w Rosji. Na drugim miejscu jest sama Tymoszenko (jej popularność, choć mocno spadła, wciąż jest siłą napędową partii). Trzecie miejsce to Ihor Łucenko, dziennikarz i aktywista, były zastępca komendanta Majdanu (w styczniu porwany i torturowany). Są też na liście szef komitetu ds. eurointegracji, „łącznik” Tymoszenko z UE i USA, Hrihorij Nemyria (nr 7), były szef MSZ, wielki zwolennik wejścia Ukrainy do NATO, przyjaciel Polski, Borys Tarasiuk (nr 12) czy wiceszef partii Serhij Sobolew (nr 4).

Autor: //gak / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: