Bitwa w Kijowie doprowadzi do szybszych wyborów?

Świat

Aktualizacja:

Uliczna bitwa w Kijowie. Zwolennicy opozycji protestujący przeciwko faworyzowaniu języka rosyjskiego stali się z milicją. Wcześniej do dymisji podali się szef i wiceszef parlamentu. Opozycja oskarża koalicję, że nową ustawę językową, wzmacniającą status rosyjskiego, uchwalono z naruszeniem prawa. Prezydent Janukowycz z kolei nie wyklucza przedterminowych wyborów.

Do starć zwolenników opozycji z siłami specjalnymi milicji doszło w centrum Kijowa pod Ukraińskim Domem.

Bitwa pod Ukraińskim Domem

Milicja, która próbowała przepędzić demonstrantów, natknęła się na jej silny opór - użyto gazu łzawiącego. Jego ofiarą padł m.in. słynny bokser Witalij Kliczko, który stoi na czele współpracującej z opozycją partii UDAR (cios).

Zwolennicy opozycji rzucali w milicjantów butelkami z wodą i skandowali "Precz z bandą!". Po starciu z milicją w tłumie było widać ludzi z zakrwawionymi twarzami, a na miejsce wydarzeń zaczęły podjeżdżać karetki pogotowia. Jedna z nich zabrała głodującego od wtorku przed Ukraińskim Domem dziennikarza Serhija Rachmanina, który według mediów doznał ataku serca. Wraz z Rachmaninem w proteście głodowym uczestniczy pięcioro deputowanych opozycji. Tuż przed południem milicyjne oddziały specjalne Berkut zaczęły wycofywać się z okolic Ukraińskiego Domu, a prezydent Janukowycz zaprosił do siebie przedstawicieli ugrupowań rządzących i opozycji. Ci ostatni odpowiedzieli, że zgodzą się na to spotkanie pod warunkiem, że będzie ono w całości transmitowane w telewizji.

Zamieszki na UkrainieReuters/FORUM

W wyniku zamieszek rozbito okna przy wejściu do Ukraińskiego Domu. W środę prezydent Wiktor Janukowycz miał tam przeprowadzić doroczną konferencję prasową, jednak kilkanaście minut przed jej początkiem poinformowano, że konferencja została przeniesiona na inny czas.

"Oszukany naród"

Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyr Łytwyn i jego zastępca Mykoła Tomenko podali się w środę do dymisji w proteście przeciwko naruszeniom przy wtorkowym głosowaniu nad ustawą językową, która rozszerza status języka rosyjskiego.

- Zostałem oszukany. Oszukany został cały naród ukraiński - oświadczył Łytwyn, przemawiając do deputowanych, po czym opuścił salę obrad.

- Moje dalsze przebywanie w takim prezydium Rady Najwyższej jest bezzasadne i niemożliwe. (...)Jeśli chcemy bronić naszych interesów narodowych i języka ojczystego, to nie można podpisywać ustawy, którą uchwalono z naruszeniem konstytucji i regulaminu parlamentu - powiedział Tomenko, informując o swej dymisji.

Wybory?

Prezydent Wiktor Janukowycz zapowiedział, iż wyrazi swe stanowisko w sprawie ustawy o językach po zapoznaniu się z wnioskami ekspertów. Szef państwa nie wykluczył jednocześnie, że jeśli nie uda się doprowadzić do stabilizacji sytuacji w parlamencie, na Ukrainie mogą być rozpisane przedterminowe wybory. - Uważam jednak, że przed rozpoczęciem tej procedury powinniśmy wyczerpać wszystkie możliwości (dialogu) - powiedział podczas spotkania z przewodniczącymi klubów parlamentarnych wśród których nie było przedstawicieli opozycji.

- Jeśli prezydent znajdzie w sobie siłę i męstwo, by przyznać, że to on doprowadził Ukrainę do kryzysu politycznego i izolacji (...), to powinien ogłosić przedterminowe wybory parlamentu i prezydenta - oświadczył jeden z przywódców opozycyjnych Arsenij Jaceniuk.

Nocny protest

Około 500 osób protestowało w nocy z wtorku na środę przed Domem Ukraińskim w Kijowie przeciwko uchwalonej przez parlament ustawie o językach, która rozszerza status języka rosyjskiego. Na schodach przed Domem pięciu deputowanych opozycji prowadzi głodówkę. Jeden z przywódców opozycji Arsenij Jaceniuk ogłosił, iż w okolice Ukraińskiego Domu ściągnięto aż pięć tysięcy funkcjonariuszy oddziałów specjalnych Berkut.

Ustawa dzieli

Ustawa o podstawach polityki językowej daje preferencje językowi rosyjskiemu we wschodniej części kraju. Gdy zostanie podpisana przez prezydenta, to w regionach, gdzie istnieją duże skupiska mniejszości narodowych (ponad 10 procent miejscowej ludności), dopuszcza się używanie w życiu publicznym języka tych mniejszości. Jedynym językiem urzędowym pozostaje język ukraiński. Na mocy nowej ustawy język rosyjski byłby regionalnym językiem w 13 z 27 regionów Ukrainy, w tym w Kijowie i Sewastopolu. Krymsko-tatarski (krymski) stanie się regionalnym językiem na Krymie, węgierski - w regionie zakarpackim, a rumuński - w czerniowieckim. Sprawa zrównania statusu języka rosyjskiego z językiem ukraińskim jest tematem, do którego Partia Regionów powraca przy okazji każdej kampanii wyborczej. Najbliższe wybory - parlamentarne - odbędą się na Ukrainie w końcu października. O podwyższeniu statusu języka rosyjskiego mówił w swej kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku sam Janukowycz, jednak po dojściu do władzy nie zrobił nic, by do tego doprowadzić. Według ekspertów miejsce języka rosyjskiego w życiu publicznym na Ukrainie jest problemem zarówno społecznym, jak i politycznym. Znaczna grupa obywateli średniego i starszego pokolenia (głównie na wschodzie i południu kraju) nie mówi bowiem ani nie pisze po ukraińsku. Dla środowisk narodowodemokratycznych eliminacja języka rosyjskiego jest pierwszoplanowym celem politycznym, natomiast środowiska komunistyczne i rusofilskie dążą do nadania rosyjskiemu statusu równorzędnego języka państwowego, otwarcie deklarując, że ma to być krok wymierzony w "ukraiński nacjonalizm".

Autor: //gak,mtom/k / Źródło: PAP