Biały policjant zabił czarnoskórego nastolatka. Padło 17 strzałów

TVN24

Flickr/St. Loius Post-DispatchSt. Louis w stanie Missouri. Dwa miesiące wcześniej na jego przedmieściach w Ferguson doszło do strzelaniny, która doprowadziła do rozruchów

W St. Louis w stanie Missouri policjant po służbie zabił czarnoskórego 18-latka, oddając do niego 17 strzałów. Stało się to zaledwie 18 km od miasteczka Ferguson, gdzie dwa miesiące temu doszło do ulicznych zamieszek po zabójstwie innego nastolatka.

W środowy wieczór jeden z miejscowych policjantów jadący po służbie w kierunku siedziby firmy ochroniarskiej, gdzie również pracował, zauważył trzech czarnoskórych mężczyzn, którzy - jak podała policja w komunikacie - zachowywali się "podejrzanie". Wyszedł z samochodu i kazał im podejść. Wtedy mieli zacząć uciekać. Policjant otworzył ogień, bo u 18-letniego podejrzanego zauważył w ręku broń.

17 strzałów do nastolatka

Strzelił 17 razy. Nie wiadomo, czy odpowiadał na ogień ze strony ofiary, bo policja nie podała takiej informacji. Nastolatek zmarł na miejscu. Nie wiadomo też, ile kul go trafiło.

Kilkadziesiąt minut później na przedmieściu Shaw, gdzie doszło do tragedii, na ulice wyszli mieszkańcy kilkudziesięciu okolicznych budynków i domów. Zajęli ulice i zdemolowali dwa radiowozy zabezpieczające miejsce zabójstwa. Policjanci wezwali posiłki. Potem sytuacja się uspokoiła.

Kuzynka zabitego, która nie chciała podać jego nazwiska, powiedziała lokalnej gazecie "St. Louis Post-Dispatch", że 18-latek "miał w ręku kanapkę", a nie broń - pisze agencja Reutera. "To jak zabójstwo Michaela Browna" - dodała.

Zabójstwo i protesty w Ferguson

Michael Brown to zabity na początku sierpnia, również 18-letni mieszkaniec Ferguson, znajdującego się zaledwie 18 km od Shaw. Zginął na ulicy zastrzelony przez policjanta, który twierdził, że Brown miał broń i zamierzał ją wykorzystać. Późniejsze zeznania świadków i dowody zebrane przez policję, których ta nie chciała długo ujawniać, wykazały, że Brown nie miał pistoletu i był nieuzbrojony.

W Ferguson po zabiciu chłopca na ulice wyszli ludzie. Przez dwa tygodnie początkowo pokojowych protestów zostali kilka razy pobici przez policję i używano wobec nich armatek wodnych. Później w Ferguson zaczęły się rozboje i kradzieże, więc gubernator Missouri nakazał wprowadzenie do miasta Gwardii Narodowej. Protesty i starcia ustały.

Ferguson czeka na to, czy policjantowi, który zabił Michaela Browna, zostanie postawiony zarzut morderstwa.

Autor: adso//gak / Źródło: Reuters,. "St. Louis Post-Dispatch"