"Ryzykują swoją wolność osobistą, abyśmy mogli osiągnąć wolność dla naszego kraju"

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
kz,
tas\mtom
Źródło:
PAP, TUT.by, spring96.org, tvn24.pl

"Termin spełnienia żądań Narodowego Ultimatum upłynął. Dziś zaczyna się ogólnokrajowy strajk - kolejny krok Białorusinów w kierunku wolności, zakończenia przemocy i nowych wyborów" - oświadczyła liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska. Na ulice Mińska i innych miast wychodzą pracownicy zakładów i studenci. Obrońcy praw człowieka z Centrum Wiasna informują o 135 zatrzymanych.

W nocy z niedzieli na poniedziałek upłynął termin ultimatum, postawionego władzom w Mińsku przez Swiatłanę Cichanouską, główną rywalkę Alaksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich. Kandydatka opozycji ostrzegła, że jeśli nie spełni on trzech żądań dotyczących ogłoszenia swojej dymisji, doprowadzenia do całkowitego zaprzestania przemocy na ulicach i do uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, w kraju rozpocznie się strajk generalny.

Oglądaj TVN24 w internecie>>>

"Białorusini wiedzą: 26 października głównym zadaniem będzie pokazanie, że nikt nie będzie pracował dla reżimu. Pracownicy państwowych fabryk i przedsiębiorstw, transportowcy i górnicy, nauczyciele i uczniowie zaczęli od rana strajkować. Wierzę, że prywatny biznes, wspólnoty religijne, działacze kultury i sportu, informatycy będą wspierać strajkujących i na jeden dzień przerwą pracę" - napisała w serwisie Telegram Cichanouska.

"Strajk przedsiębiorstw państwowych jest dźwignią presji ekonomicznej. A strajk prywatnych firm jest przejawem solidarności między wszystkimi, a to nie mniej ważne. Osoby, które zdecydowały się na strajk, muszą wiedzieć, że nie są same w swojej decyzji. Wspierajcie pracowników fabryk MAZ, GrodnoAzot, MTZ, MZKT, Naftan, Bełaruskalij i innych zakładów. Oni dziś ryzykują swoją wolność osobistą, abyśmy mogli osiągnąć wolność dla naszego kraju" - dodała opozycjonistka.  

OMON na terenie zakładu

Białoruska sekcja Radia Swoboda i niezależny portal TUT.by podały w poniedziałek, że w mińskiej fabryce traktorów MTZ kolumna pracowników przeszła przez zakład, zbierając ludzi na strajk. Administracja zarządziła, by zamykać hale. Akcja strajkowa trwa też w MZKT (mińskiej fabryce ciągników kołowych). Na terenie zakładu został ustawiony oddział milicji OMON.

Na zdjęciu sprzed zakładów Grodno Azot opublikowanym przed TUT.by widać grupę kilkudziesięciu ludzi stojącą przed budynkiem. Czytelnik portalu poinformował, że zgromadziło się w tym miejscu około 100 osób. Według portalu na terenie zakładów doszło do zatrzymań. Koncern Biełnaftachim zapewnia, że przedsiębiorstwo Grodno Azot pracuje w zwykłym trybie.

Strajk siedzący trwa na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym. Bierze w nim udział około 100 osób. Akcja solidarności odbywa się też na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie Medycznym.

Protest studentów uniwersytetu w Mińsku TUT.by

Centrum Wiasna informuje o 135 zatrzymanych

Jeden z pracowników Zakładu Elektrotechnicznego im. Kozłowa w Mińsku powiedział portalowi TUT.by, że załoga jednej z hal odmówiła pracy, wysuwając postulaty do kierownictwa i domagając się dymisji Łukaszenki, powstrzymania przemocy na ulicach i zwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

"Czytelnicy poinformowali nas, że ludzie zgromadzeni w pobliżu Parku Wysokich Technologii w Mińsku są rozpędzani za pomocą specjalnego sprzętu (słychać trzaski, prawdopodobnie używano granatów hukowych). Stało tam około tysiąca osób. Zatrzymano około 10 osób" - podał TUT.by.

Białoruscy obrońcy praw człowieka z centrum Wiasna poinformowali, że w czasie poniedziałkowych protestów milicja zatrzymała w całym kraju 135 osób. Większość z nich - w Mińsku.

Służby prasowe białoruskiej milicji, cytowane przez rosyjską agencję TASS, potwierdziły, że milicja zatrzymuje uczestników akcji protestu odbywających się w ramach ogłoszonego przez opozycję ultimatum. Nie podały jednak dokładnej liczby zatrzymanych.

"Nasi wspaniali klienci!"

Niektóre białoruskie firmy poinformowały już w niedzielę, że będą zamknięte ze względów technicznych (np. w związku z inwentaryzacją czy remontem), inne - w związku z możliwymi problemami z transportem i łącznością internetową, a niektóre ogłosiły, że zamykają się na znak solidarności - podał TUT.by. Według niego zamknięcie ogłaszają m.in. sklepy stacjonarne i internetowe, bary, kawiarnie, szkoły językowe, siłownie, biura podróży czy salony piękności.

Doniesienia o zamykaniu firm dotyczą przede wszystkim Mińska, ale portal pisał też o docierających do niego informacjach o planowanym zamknięciu przedsiębiorstw w Grodnie, Witebsku, Brześciu, Nieświeżu.

TUT.by opublikował zdjęcie jednego z zawiadomień o zamknięciu: "Nasi wspaniali klienci! Od 26 października sklep będzie zamknięty. Mamy nadzieję, że nie będą wam potrzebne nasze produkty, bo też zostajecie w domu. Data otwarcia sklepu nie jest znana. O wznowieniu pracy pracy możecie dowiedzieć się przez telefon. Do zobaczenia w Nowej Białorusi!"

"Do zobaczenia w Nowej Białorusi!" - głosi ogłoszenie na drzwiach zamkniętego sklepu TUT.by

"Wola narodu oddziałuje i nie można jej zakwestionować"

Miniony weekend był już 11. z rzędu weekendem protestów na Białorusi po sierpniowych wyborach prezydenckich, w których oficjalnie wygrał Alaksandr Łukaszenka. Ich uczciwość jest powszechnie podważana, a wyniki nieuznawane między innymi przez Unię Europejską.

W niedzielę, na ulice Mińska, według szacunków niezależnych mediów, wyszło około stu tysięcy osób. Tysiące osób wzięło także udział w marszach na rzecz poparcia ultimatum w innych miastach. Odnosząc się do niedzielnych protestów Cichanouska oświadczyła, że pokazały one, iż "nie można kwestionować woli narodu", a "władze reagują tylko przemocą". 

Jak można było się spodziewać, Łukaszenka nie ustąpił. "Białorusini pokazali dzisiaj reżimowi, że pokojowy protest pozostaje twórczą siłą" - napisała w tej sytuacji w niedzielę Cichanouska w serwisie Telegram. "Białorusini ogłosili Narodowe Ultimatum i liczebność dzisiejszego pochodu na jego rzecz jest głównym potwierdzeniem, że wola narodu oddziałuje i nie można jej zakwestionować" - oceniła.

Zdaniem liderki opozycji władze zademonstrowały, że stać je tylko na przemoc. "To znaczy, że ten reżim nie jest godzien narodu białoruskiego. To znaczy, że ten reżim traci władzę" - oświadczyła. Dodała: "Dlatego jutro, 26 października, rozpocznie się ogólnokrajowy strajk". Zapewniła, że "Białorusini zrobią ten krok, bo ich słowo jest prawem". "Tego prawa próbowano nas pozbawić, ale my je przywrócimy. W tym pomoże nam nasza główna pokojowa broń - solidarność" - oświadczyła Cichanouska.

Wcześniej w niedzielę opozycjonistka zaapelowała do milicji i urzędników, oświadczając, że niedziela, gdy mija termin wyznaczonego przez nią ultimatum, jest "dniem wyboru" między posłuszeństwem narodowi a posłuszeństwem swoim przełożonym.

Autor:kz, tas\mtom

Źródło: PAP, TUT.by, spring96.org, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: