Reżim oskarża duchownych o "wzniecanie nienawiści do przedstawicieli organów władzy państwowej"

TVN24 | Świat

Autor:
mart\mtom
Źródło:
PAP

Prokuratura Generalna Białorusi wydała oficjalne ostrzeżenia wobec przedstawicieli Kościoła katolickiego oraz Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej. Powodem jest publiczne potępienie przez nich zniszczenia spontanicznego miejsca pamięci działacza Ramana Bandarenki. Mężczyzna zmarł po pobiciu. Jednocześnie ukarano dwóch mężczyzn za rzekome ataki na milicję oraz OMON.

Prokuratura Generalna Białorusi wystosowała ostrzeżenia o niedopuszczalności łamania prawa do wikariusza generalnego archidiecezji mińsko-mohylewskiej biskupa Juryja Kasabuckiego oraz rzecznika Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej Siarhieja Lepina. Prokuratura oznajmiła, że na profilach Lepina i Kasabuckiego na Facebooku, a także w innych mediach społecznościowych, publikowali oni wypowiedzi dotyczące demontażu spontanicznego miejsca pamięci, powstałego w związku ze śmiercią Ramana Bandarenki.

"W oświadczeniach o umyślnie kategorycznym i agresywnym tonie użyto pewnych terminów i zwrotów ('szydzenie z portretów zabitego', 'po co to szatańskie deptanie zniczy i obrazów' itp.), które świadomie zwiększają poziom napięcia w społeczeństwie, wzniecając nienawiść do przedstawicieli organów władzy państwowej, w tym organów ochrony prawa i w konsekwencji wrogość wobec wspomnianych grup ludności" - oznajmiła Prokuratura Generalna.

Według Prokuratury wypowiedzi takie nie odpowiadają zasadniczej roli Kościołów i Cerkwi, polegającej na krzewieniu wzajemnego zrozumienia i zgody w społeczeństwie, a ponadto są sprzeczne z art. 16 konstytucji, gdzie zakazano działalności organizacji religijnych, nakierowanej przeciw zgodzie obywatelskiej.

Pobicie i śmierć Bandarenki

W ubiegłym tygodniu w jednej z dzielnic Mińska został pobity, a następnie przewieziony na komendę 31-letni Raman Bandarenka, który wyszedł z domu, widząc, że zamaskowani mężczyźni zrywają biało-czerwono-białe flagi białoruskie używane przez środowiska niezależne. Młody człowiek zmarł w szpitalu.

W miejscu jego pobicia powstało spontaniczne miejsce pamięci, gdzie przychodziły tysiące osób składać kwiaty i zapalać znicze. Potem pojawiły się służby bezpieczeństwa i zatrzymano kilkadziesiąt osób, zaś miejsce pamięci zlikwidowano.

Kasabucki napisał na Facebooku, że "zniszczenie ludowego miejsca pamięci, które pojawiło się na miejscu brutalnego zatrzymania Ramana Bandarenki, to kolejna próba unicestwienia szlachetnego, czystego światła, które mają w sobie nasi mieszkańcy".

Lapin natomiast napisał na Facebooku: "Nie pojmuję, po co to szydzenie z portretów zabitego, z upamiętniających go kwiatów, po co to szatańskie deptanie zniczy i obrazów, walka ze spontanicznym upamiętnieniem na podwórku, wzdłuż drogi. Gdzie tu sens? Że nie uzgodniono? A takie zachowanie zostało uzgodnione? Z kim?".

Kolonie karne za ataki na milicję i OMON

Wcześniej na cztery lata kolonii karnej skazał w środę sąd na Białorusi młodego człowieka, który rozpylił gaz pieprzowy w kierunku dwóch milicjantów. Wyrok trzech lat kolonii karnej zapadł zaś wobec mężczyzny, którego uznano na winnego napaści na funkcjonariusza sił OMON

25-letni inżynier-programista Pawieł Mankinienka wyszedł 5 września na ulicę z biało-czerwono-białą flagą białoruską, używaną przez środowiska niezależne. Gdy podeszli do niego dwaj milicjanci, rozpylił w ich kierunku gaz pieprzowy, by uniknąć zatrzymania, i rzucił się do ucieczki. Jeden z milicjantów dogonił go i wraz z drugim funkcjonariuszem powalił go na ziemię. Mankinience udało się wyrwać, ale tydzień później został zatrzymany.

Aleś Zarembliuk: reżim nie złamie Białorusinów TVN24

21-letni technik Anton Łakiszyk został zatrzymany 14 lipca koło stacji metra Niamiha. Doszło tam do przepychanki między nim a omonowcami, którzy zaczęli zatrzymywać ludzi zgromadzonych na akcji protestacyjnej przeciwko niezarejestrowaniu jako kandydata na prezydenta opozycjonisty Wiktara Babaryki. Chociaż omonowiec, z którym się szarpał, nie doznał żadnych obrażeń cielesnych, Łakiszyka skazano nie tylko na trzy lata kolonii karej, ale i nakazano wpłacić 1000 rubli białoruskich (1500 zł) tytułem odszkodowania za straty moralne.

Również w środę na 15 dni aresztu skazano dziennikarkę portalu TUT.by Alaksandrę Kwitkiewicz, która relacjonowała marsz emerytów w Mińsku. Według spisanego protokołu "brała aktywny udział w nielegalnym zgromadzeniu".

Autor:mart\mtom

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TUT.BY

Tagi:
Raporty: