Świat

Białoruś bliżej Zachodu?

Świat


Białoruś znalazła się na rozdrożu. Dotąd oddany Moskwie, białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko ma coraz więcej obaw przed rosnącą asertywnością Rosji.

- Rozwój wydarzeń na Kaukazie przestraszył przywódców byłych republik radzieckich. Szczególnym wstrząsem było żądanie Moskwy, aby ustąpił prezydent Micheil Saakaszwili - mówił dziennikowi "Rzeczpospolita" białoruski politolog Walery Karbalewicz. - Łukaszenko mógł pomyśleć, że potem przyjdzie kolej na prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę, a później Rosjanie mogą zechcieć usunąć również i jego.

Rozwój wydarzeń na Kaukazie przestraszył przywódców byłych republik radzieckich (...) Łukaszenko mógł pomyśleć, że potem przyjdzie kolej na prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę, a później Rosjanie mogą zechcieć usunąć również i jego. Walery Karbalewicz, białoruski politolog

Zaskoczony?

Rzeczywiście, o ile do krytyki Unii Europejskiej Łukaszenko z pewnością jest przyzwyczajony, to ostatnie gromy ze strony Moskwy mogły go zaskoczyć. - Nie rozumiemy, dlaczego władze Białorusi zachowały pokorne milczenie w sprawie sytuacji w Osetii Południowej - mówił swego czasu ambasador Rosji w Mińsku Aleksander Surikow.

Wtórował mu m.in. rosyjski politolog Andriej Suzdalcem, który w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej" nazwał takie zachowanie "zdradą". - Przypomnimy sobie o tym jesienią - mówił. To właśnie wtedy planowane są kolejne negocjacje Moskwy i Mińska w sprawie cen rosyjskiego gazu i ropy. - Dziś niepodległości zagrażają nie tylko czołgi, ale też przejęcie kontroli nad gospodarką - stwierdził w rozmowie z "Gazetą" białoruski politolog Aleksander Kłaskouski. Jego zdaniem, białoruskie władze dobrze to rozumieją i chcąc polepszyć stosunki z Zachodem, próbują zrównoważyć rosyjskie wpływy.

Ocieplenie na zachodnim froncie

Łukaszenko zrobił zatem kilka gestów w stronę Unii Europejskiej. Ostatnio, na wolność wyszedł jeden z najsłynniejszych więźniów politycznych Aleksander Kazulin, aktualnie szef opozycyjnej Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej (Hramada). Decyzja o uwolnieniu Kazulina spotkała się ze stosunkowo entuzjastycznym przyjęciem ze strony obecnej prezydencji europejskiej - Francji.

"Uwolnienie to jest jednym z warunków postawionych przez UE stopniowego podejmowania dialogu z Białorusią" - czytamy w oświadczeniu Paryża. Wzrastają zatem szanse na choćby niewielkie złagodzenie reżimu. - Myślę, że będą też zwolnieni inni więźniowie polityczni. A w efekcie rozpisanych na 28 września wyborów parlamentarnych w nowej Izbie Reprezentantów zasiądzie kilku opozycjonistów. Oczywiście, nie będzie to oznaką demokratyzacji kraju. Raczej pewnej liberalizacji – podkreśla Karbalewicz.

Jeśli obie strony na to się zgodzą i dadzą jasny sygnał, że czekają na moją mediację, to wówczas nie będę miał żadnych oporów: mogę mediować. Znam Aleksandra Łukaszenkę od dawna. Rozmawialiśmy kilka razy. Nie miałbym problemów, by nakłonić go do zorganizowania okrągłego stołu. Lech Wałęsa, były prezydent RP

Polski akcent

Były prezydent Lech Wałęsa zaoferował pomoc. Wzorem Polski, chciałby doprowadzić do utworzenia na Białorusi okrągłego stołu. - Jeśli obie strony na to się zgodzą i dadzą jasny sygnał, że czekają na moją mediację, to wówczas nie będę miał żadnych oporów: mogę mediować - mówił "Dziennikowi". - Znam Aleksandra Łukaszenkę od dawna. Rozmawialiśmy kilka razy. Nie miałbym problemów, by nakłonić go do zorganizowania okrągłego stołu.

Zbyt piękne, by było prawdziwe

Wielu ekspertów patrzy jednak pesymistycznie na scenariusz demokratyzacji Białorusi. Mińsk pozostaje zależny od dostaw gazu i ropy z Rosji, a Łukaszenko, choć nie bardzo lubiany na Kremlu, obawia się odpowiedzialności jaka mogłaby go spotkać po odsunięciu od władzy. Opozycja bowiem nie ma zamiaru wystawiać mu czeku in blanco.

Źródło: "Rzeczpospolita", "Gazeta Wyborcza", "Dziennik"