Aktywista targnął się na życie na sali sądowej. Nie uniknie procesu

Autor:
tas//rzw
Źródło:
TUT.by, tvn24.pl, PAP

Stan zdrowia Sciapana Łatypaua jest zadowalający. Martwi się o bliskich - przekazali niezależnym dziennikarzom krewni białoruskiego działacza, który podczas pierwszego dnia procesu targnął się na życie. Próbował na sali sądowej przebić sobie gardło długopisem. Po wypisaniu ze szpitala aktywista został przewieziony do aresztu śledczego w Mińsku. Proces w jego sprawie zostanie wznowiony 10 czerwca.

Dziennikarze niezależnego portalu TUT.by skontaktowali się z rodziną aktywisty Sciapana Łatypaua. Przekazali, że została do niego dopuszczona adwokatka. - Jego stan zdrowia jest zadowalający. Trzyma się. Martwi się o swoich bliskich - poinformował portal. Dziennikarze nie sprecyzowali, kiedy prawniczka odwiedziła opozycjonistę. Zdecydował się on na desperacki krok 1 czerwca, podczas pierwszego dnia procesu. Wcześniej usłyszał zarzuty organizacji działań poważnie naruszających porządek publiczny, stawianie oporu funkcjonariuszowi i oszustwo.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Dramat na sali sądowej

Według obecnych na sali sądowej, cytowanych przez obrońców praw człowieka, opozycjonista zeznał, że funkcjonariusze wydziału do spraw walki z przestępczością mu grozili. Mieli ostrzec, że jeśli nie przyzna się do winy, sprawy karne zostaną wytoczone jego bliskim. Później wszedł na ławkę i próbował wbić sobie długopis w szyję. Strażnicy nie mogli otworzyć od razu klatki, w której przebywał oskarżony, bo nie mieli kluczy. Działacz stracił przytomność.

CZYTAJ: Zanim targnął się na życie na sali sądowej, mówił o torturach. Czym jest "press chata"?

Łatypau został odwieziony do szpitala, gdzie przeszedł operację. Później resort zdrowia w Mińsku przekazał, że "stan pacjenta jest stabilny i nie ma sytuacji zagrażających życiu". Serwis Biełyje Chałaty (Białe Fartuchy), prowadzony w kanale Telegram przez białoruskich medyków informował, że nie doszło do uszkodzenia ważnych życiowo organów.

TUT.by podał w piątek, że Łatypau po wypisaniu ze szpitala został przewieziony do aresztu śledczego przy ul. Wołodarskiego w Mińsku. Proces w jego sprawie zostanie wznowiony 10 czerwca.

Człowiek z placu Przemian

Łatypau to mieszkaniec budynku położonego przy słynnym placu Przemian w Mińsku – podwórku, które stało się jednym ze spontanicznych centrów białoruskich protestów. W listopadzie zeszłego roku został tam brutalnie pobity 31-letni Raman Bandarenka, który interweniował, gdy funkcjonariusze w cywilu zdejmowali z ogrodzenia biało-czerwono-białe wstążki – symbole opozycyjnych protestów. Bandarenka zmarł w szpitalu. Na placu Przemian Białorusini utworzyli symboliczne miejsce pamięci, gdzie odbywały się antyrządowe wiece.

Antyrządowy wiec na placu PrzemianTUT.by

Powyborcze protesty

Represje wobec białoruskich aktywistów i działaczy opozycji nasiliły się w związku z antyrządowymi protestami, które wybuchły po sierpniowych wyborach prezydenckich. Według oficjalnych wyników ich zwycięzcą został ubiegający się o piątą reelekcję Łukaszenka (80 procent głosów). Jego rywalka, kandydatka opozycji Swiatłanę Cichanouską, ciesząca się dużym poparciem społecznym, miała otrzymać zaledwie 10 procent głosów.

Autor:tas//rzw

Źródło: TUT.by, tvn24.pl, PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości