Bezcenne manuskrypty z Timbuktu nie spłonęły. Islamiści wywiedzeni w pole

Świat


Gdy francuskie wojska wkraczały do starożytnego miasta Timbuktu w północnym Mali nadeszła informacja, której w Paryżu bardzo się obawiano. Wycofujący się islamiści podpalili bibliotekę z bezcennymi starożytnymi manuskryptami. Po kilku dniach okazało się jednak, że religijnych fanatyków wywiedziono w pole. Większość cennych tekstów zawczasu ukryto.

Timbuktu jest miastem pełnym historii. Założono je prawdopodobnie około XI wieku na szlaku karawan przemierzających Saharę z północy na południe. Z czasem miasto stało się największym centrum handlu, kultury i religii w tej części Afryki.

Do dzisiaj zachowały się tam grobowce słynnych islamskich uczonych, które wpisano na listę UNESCO, oraz około 30 tysięcy zabytkowych manuskryptów, z których część datuje się na X wiek. Zgromadzono je w otwartej w 2010 roku specjalnej bibliotece, zbudowanej za pieniądze przekazane przez RPA.

Biblioteka w ogniu

Na osoby opiekujące się zabytkami Timbuktu padł blady strach w 2012 roku, gdy do miasta zbliżyli się fanatyczni islamscy rebelianci, powiązani z Al-Kaidą. Osłabione puczem wojskowym władze centralne nie zdołały powstrzymać napaści.

Nowi władcy Timbuktu byli ekstremistycznymi przedstawicielami islamu, którzy zaprowadzili w mieście surowe prawo szariatu. Zwrócili się też przeciwko miejscowym zabytkom, które ich zdaniem reprezentowały "skażoną" formę islamu. Zburzyli część słynnych grobowców wpisanych na listę UNESCO.

Obawiano się też o los manuskryptów w bibliotece Instytutu Ahmeda Baby. Gdy do miasta w poniedziałek wkroczyli Francuzi w towarzystwie malijskich żołnierzy, burmistrz miasta, który uciekł z niego kilka tygodni wcześniej, poinformował o podpaleniu biblioteki przez islamistów. Hallé Ousmane Cisse oznajmił, że zabytkowe manuskrypty spłonęły.

Opiekunowie historii

Pesymistyczne doniesienia burmistrza okazały się być na szczęście nieprawdziwe. Jak pisze "Time", ludzie opiekujący się zabytkami Timbuktu zawczasu zdali sobie sprawę z niebezpieczeństwa związanego z nadciągającymi islamistami. Kilka tygodni przed zajęciem miasta wiosną 2012 roku, zorganizowano wielką ewakuację zabytków.

Z około 30 tysięcy najcenniejszych manuskryptów 28 tysięcy potajemnie wywieziono i ukryto. W bibliotece pozostawiono tylko część mniej cennych tekstów, aby islamiści nie zorientowali się, że została ona opróżniona. - Mogę zapewnić, że zostały ukryte w bardzo bezpiecznym miejscu. Manuskrypty są całkowicie bezpieczne - powiedział "Time" Mahmoud Zouber, doradca prezydenta Mali ds. religii i historii.

Nikt nie chce jednak zdradzić, gdzie dokładnie ukryto manuskrypty, z obawy, że islamiści mogą jeszcze wrócić i je zniszczyć. Tajemnicą pozostają też szczegóły operacji ich ukrycia, aby zapewnić bezpieczeństwo zaangażowanych w nią ludzi.

Część rzekomego ukrytego zbioru pokazał jedynie profesor historii Abdullah Cisse. Naukowiec wprowadził kamerę telewizji "Sky News" do niepozornego składu, gdzie w ciemnym pomieszczeniu bez okien leżały setki książek i manuskryptów. Wiele z nich wyglądała na współczesne, ale wśród nich miały być prawdziwe zabytki.

Autor: mk//bgr/k / Źródło: Time, tvn24.pl

Raporty: