Netanjahu złoży wizytę w Białym Domu. Omówi "perspektywy pokoju w Ziemi Świętej"

TVN24 | Świat

Autor:
asty
Źródło:
PAP

Premier Izraela Benjamin Netanjahu złoży we wtorek wizytę w Waszyngtonie. Według mediów administracja USA ma mu przedstawić plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Prezydent Donald Trump oznajmił już, że doniesienia na temat tego planu to spekulacje.

Do Waszyngtonu uda się premier Izraela Benjamin Netanjahu i przywódca izraelskiej opozycji Beni Ganc - poinformował w czwartek w komunikacie Biały Dom, nie podając, na kiedy planowana jest wizyta Ganca. Zaproszenie do Waszyngtonu dla Netanjahu przekazał wiceprezydent USA Mike Pence, który wyjaśnił, że Donald Trump pragnie omówić z premierem "sprawy dotyczące regionu oraz perspektywy pokoju w Ziemi Świętej".

Agencja Reutera, powołując się na anonimowe źródło, napisała, że przedstawiciele administracji Donalda Trumpa zamierzają przedstawić Netanjahu i Gancowi elementy planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu, nad którym od trzech lat pracuje amerykański rząd.

Autonomia Palestyńska poinformowała wkrótce potem, że odrzuca plan pokojowy administracji Donalda Trumpa, ponieważ faworyzuje on w sposób nieuczciwy stronę izraelską. W izraelskich mediach pojawiły się już informacje o szczegółach takiego planu oraz komentarze, że jest on stronniczy i niezwykle szczodry dla Izraela.

Portal Times of Israel, powołując się na doniesienia izraelskich kanałów telewizyjnych, pisze, że plan przygotowany przez Biały Dom przewiduje przekazanie Izraelowi całej Jerozolimy i wszystkich żydowskich osiedli na terenach okupowanych na Zachodnim Brzegu, a państwo palestyńskie będzie mogło powstać tylko wtedy, gdy Autonomia Palestyńska uzna Izrael, a Hamas zostanie rozbrojony. W planie administracji Donalda Trumpa nie przewiduje się znaczącego powrotu do Izraela palestyńskich uchodźców - podała izraelska telewizja, która nazwała ten projekt "najbardziej szczodrą propozycją", jaką kiedykolwiek przedstawiono Izraelowi.

Utworzenie państwa palestyńskiego możliwe byłoby tylko po spełnieniu warunków, na które nie zgodzi się żaden palestyński przywódca, oceniła izraelska telewizja, która - jak podkreśla Times of Israel - nie podała źródeł swoich informacji. Zgodnie z planem Izrael miałby otrzymać kontrolę nad całą Jerozolimą, przy zachowaniu jedynie "symbolicznej palestyńskiej reprezentacji" w mieście.

Gdyby Izrael zaakceptował plan Białego Domu, a Palestyńczycy odrzucili go, to strona izraelska mogłaby rozpocząć aneksję terytoriów okupowanych "przy pełnym poparciu USA". Izraelska telewizja poinformowała również, że zgodnie z amerykańskim planem Izrael miałby pełną kontrolę nad Doliną Jordanu i około 30 procentami terytoriów Zachodniego Brzegu.

Plan nie przewiduje odszkodowań finansowych dla palestyńskich uchodźców, a rekompensatą za aneksję części Zachodniego Brzegu byłyby terytoria na pustyni Negew.

Times of Israel pisze, że Donald Trump chciał przedstawić plan dla Bliskiego Wschodu już wcześniej, ale zwlekał ze względu na kryzys polityczny w Izraelu, gdzie nie udało się utworzyć nowego rządu po wyborach parlamentarnych.

Plany dofinansowania Palestyńczyków

Waszyngtoński dziennik "The Hill" podaje, że prezydent USA może przedstawić nowy plan już w piątek. Przypomina jednak, że jeden z głównych architektów tego planu, wysłannik USA na Bliski Wschód Jason Greenblatt odszedł z administracji we wrześniu ubiegłego roku, kiedy, według rozmówców dziennika, projekt ten miał być już gotowy. Drugim autorem projektu jest doradca i zięć Donalda Trumpa - Jared Kushner.

W czerwcu w Bahrajnie Jared Kushner przedstawił gospodarczą część planu. Przewiduje ona między innymi inwestycje o wartości około 50 miliardów dolarów dla Palestyńczyków (w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Egipcie, Jordanii i Libanie), reformę gospodarki i powiązanie Palestyny z jej sąsiadami. Ma doprowadzić do stworzenia co najmniej 1 miliona nowych miejsc pracy dla Palestyńczyków. Jared Kushner wytłumaczył też w Bahrajnie, że plan nie wspomina o rozwiązaniu dwupaństwowym konfliktu na Bliskim Wschodzie, ponieważ - jak to ujął - "oznacza to dla Izraelczyków jedną rzecz, a drugą dla Palestyńczyków".

Plan ten, nazywany przez Donalda Trumpa "porozumieniem stulecia", przedstawiciele Palestyńczyków odrzucili już na wstępie.

Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek, że doniesienia na temat szczegółów planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu to spekulacje.

Proces pokojowy na Bliskim Wschodzie utknął w martwym punkcie w grudniu 2017 roku, gdy Trump ogłosił uznanie przez USA Jerozolimy za stolicę Izraela. Palestyńczycy ocenili wówczas, że decyzja prezydenta USA dyskwalifikuje amerykańską administrację jako bezstronnego mediatora w konflikcie bliskowschodnim.

Źródło: PAP

asty

Tagi:
Raporty: