Zaatakowało czterech terrorystów. Największy ładunek nie eksplodował

Świat

Aktualizacja:

W zamachach w Brukseli wzięły udział cztery osoby, ale nie wszyskie zginęły. Dwóch napastników nadal nie zostało rozpoznanych, dwie kolejne osoby to bracia Bakraoui, z których jeden wysadził się na lotnisku Zaventem, a drugi w metrze. Poszukiwany jest mężczyzna w kapeluszu.

Belgijski prokurator generalny Frederic Van Leeuw na konferencji prasowej poinformował, że w zamachach wzięły udział cztery osoby. Ze zdjęcia z monitoringu udało się rozpoznać tylko jedną. To idący w środku 30-letni Brahim El Bakraoui, obywatel Belgii.

To jego materiały wybuchowe eksplodowały jako pierwsze o godz. 7.58. Po 9 sekundach nastąpił wybuch drugiego ładunku, który na teren lotniska wniósł mężczyzna idący przy prawym boku Brahima El Bakraouiego. Osoby tej na razie nie udało się rozpoznać.

Van Leeuw powiedział, że trzeci zamachowiec (mężczyzna w kapeluszu) miał ze sobą największy ładunek, ale ten nie został zdetonowany. Niosący go zamachowiec jest poszukiwany, bo zniknął z lotniska.

Na lotnisku nie znaleziono żadnej broni należącej do zamachowców.

Trzej podejrzani o zamach na lotnisku w Brukselipolice.be

Drugi brat wysadził się w metrze

Prokurator powiedział także, że drugi z braci Bakraoui, Khalid, wysadził się w metrze. Do eksplozji doszło w drugim wagonie składu w czasie postoju na stacji.

Van Leeuw przyznał, że obaj byli znani policji ze swojej działalności przestępczej, ale dotąd nie było żadnych informacji na temat ich powiązania z dżihadystami czy terroryzmem.

List pożegnalny

Prokurator potwierdził, że dzięki sygnałowi od taksówkarza, który wiózł zamachowców na lotnisko, przeszukano kryjówkę zamachowców. - Przeprowadzono tam rewizję, która umożliwiła ujawnienie 15 kg materiałów wybuchowych, 150 l acetonu, 30 l wody utlenionej, walizki wypełnionej gwoździami i śrubami oraz materiałów przeznaczonych do wytworzenia materiałów wybuchowych - powiedział Van Leeuw.

W koszu na śmieci przy ulicy znaleziono laptopa należącego do Brahima El Bakraouiego. Śledczy znaleźli w nim list pożegnalny, w którym terrorysta "deklaruje, że spieszy się, że nie wie, co ma robić, że jest poszukiwany ze wszystkich stron, że czuje się zagrożony i że boi się, że skończy w celi" - wyjaśnił prokurator.

Prokurator powiedział, że w sumie w regionie Brukseli przeprowadzono pięć przeszukań, zatrzymano do wyjaśnień jedną osobę.

Bracia zamachowcy

30-letni Brahim w 2011 roku został skazany na 5 lat więzienia za kradzież samochodu. Jego brata, Khalida (27 lat), w 2010 roku skazano za ostrzelanie policji z kałasznikowa. W ubiegłym roku zaocznie skazano go ponownie na 9 lat więzienia za zranienie funkcjonariusza w czasie napadu w Brukseli. Wystawiono za nim list gończy, był poszukiwany przez Interpol za działalność terrorystyczną, bo unikał odbycia kary.

Khalid El Bakraoui jest obywatelem Belgii i Bahamów, urodził się 12 stycznia 1989 roku w Brukseli. Mówi po francusku i arabsku. Belgijskie służby poszukiwały go za działalność terrorystyczną.

Khalid i Brahim El BakraouiInterpol

Związki z zamachowcem z Paryża

RTBF podaje, że Khalid, posługując się fałszywymi dokumentami, wynajął mieszkanie w podbrukselskiej miejscowości Forest. To tam tydzień temu policja chciała dokonać rewizji, ale została ostrzelana z kałasznikowów przez ukrywające się w budynku osoby. Trzej napastnicy uciekli przez dach, jeden z nich został zastrzelony. Policja podejrzewa, że przez przypadek odkryła kryjówkę dżihadystów, w której przez kilka ostatnich miesięcy ukrywał się Salah Abdeslam. W pomieszczeniu zabezpieczono jego odciski palców.

Ze środowej obławy miał uciec właśnie zamachowiec z Paryża. Trzy dni później został zatrzymany w Molenbeek. Usłyszał zarzut zabójstwa na tle terrorystycznym, Francja chce jego ekstradycji.

Człowiek w kapeluszu

Media nieoficjalnie informowały wcześniej, że trzecim zamachowcem jest Najim Laachraoui. Miał to być mężczyzna w kapeluszu widoczny na nagraniach z monitoringu, za którym belgijskie służby wydały list gończy. Do piątku znany był tylko pod fałszywym nazwiskiem Sufian Kajal.

Belgijskie media podają, że w środę przed południem został zatrzymany w mieście Anderlecht w Regionie Stołecznym Brukseli. Później jednak wycofały się z tej informacji. Służby kogoś zatrzymały, ale zaznaczają, że nie jest to Najim Laachraoui i nie jest to mężczyzna w kapeluszu. Zatrzymany nie ma dokumentów i nie chce się przedstawić, zlecone zostały więc badania DNA.

Doniesienia mediów mówią, że to właśnie Laachraoui, używając pseudonimu Sufian Kajal, wynajął dom pod Namur w południowej Belgii, gdzie dżihadyści opracowali zamachy przeprowadzone 13 listopada, w których zginęło 130 osób. Ślady DNA tego mężczyzny znaleziono także w wykorzystywanym przez terrorystów mieszkaniu w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek oraz na materiałach wybuchowych użytych podczas ataków.

Najim LaachraouiBELGIUM FEDERAL POLICE

AFP pisało także, że mężczyzna mógł być konstruktorem pasów z ładunkami wybuchowymi zdetonowanymi przez zamachowców samobójców w Paryżu. Był w bliskim kontakcie z Mohamedem Belkaidem, który został zastrzelony w ubiegłym tygodniu przez policję podczas rewizji w jednym z mieszkań w Brukseli i który również - zdaniem śledczych - brał udział w przygotowywaniu i przeprowadzeniu ataków.

W lutym 2013 roku Laachraoui wyjechał do Syrii, co sugeruje jego związki z Państwem Islamskim, które przyznało się do paryskich zamachów.

Zamachy w Brukseli

W dwóch zamachach terrorystycznych w Brukseli zginęły co najmniej 32 osoby, a ponad 270 zostało rannych. Do zamachów doszło na międzynarodowym lotnisku oraz na stacji metra w pobliżu siedzib instytucji europejskich.

Władze ogłosiły trzydniową żałobę narodową. Flagi przy Komisji Europejskiej i Radzie Europejskiej zostały opuszczone do połowy masztu. W innych częściach miasta życie jednak toczyło się w miarę normalnie, choć władze zwróciły się do mieszkańców o czujność.

Belgijska prokuratura: obywatel RP zginął w metrzetvn24
wideo 2/16

Autor: pk, adso\mtom / Źródło: RTBF, TVN24, Reuters DH, PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA

Tagi:
Raporty: