Nierozliczone belgijskie zbrodnie kolonialne. Na fali oburzenia wraca mroczna przeszłość

TVN24 | Świat

Autor:
tas/adso
Źródło:
PAP

W Belgii odżyła debata o rozliczeniu króla Belgów Leopolda II za kolonialne zbrodnie w Kongu. Powodem jest fala antyrasistowskich protestów, które wstrząsają USA po śmierci Afroamerykanina George'a Floyda w wyniku policyjnej interwencji. Demonstracje odbywają się także w Europie.

Żyjący w latach 1835-1909 król Leopold II, którego bezlitosna i nastawiona na eksploatację polityka w Kongu przyczyniła się do śmierci milionów ludzi w tym kraju, nie został rozliczony do dziś, a w wielu belgijskich miastach i miasteczkach nie brakuje pomników tego monarchy.

Oglądaj TVN24 w internecie na TVN24 GO>>>

Jeden z pomników króla został sprofanowany w tym tygodniu przez protestujących przeciwko rasizmowi w Gandawie, w północno-zachodniej części Belgii. Na głowę popiersia założono biały materiał, pomnik oblano też czerwoną, przypominająca krew substancją. Podobny los spotkał też pomniki władcy w winnych miejscach w kraju. Dewastacji dokonano między innymi w Muzeum Afryki w podbrukselskim Tervuren.

Placówka ta była zamknięta przez wiele lat, gdyż ekspozycji zarzucano gloryfikowanie kolonializmu belgijskiego i przedstawienie mieszkańców Afryki jako dzikusów. Miejsce to ma niechlubną przeszłość. Na jego terenie zorganizowano między innymi ludzkie zoo, w którym zwiedzający mogli zobaczyć zaimprowizowaną kongijską wioskę z przesiedlonymi z Afryki mieszkańcami.

Otwarte po renowacji muzeum zmieniło ekspozycje, jednak daleko mu do rozliczenia się z przeszłością kolonialną. Za część ekspozycji odpowiadają mający kongijskie korzenie współcześni artyści belgijscy, ale całość jest poświęcona Afryce jako takiej, a nie krwawej eksploatacji Konga.

Petycje aktywistów

Na fali protestów po śmierci George'a Floyda belgijscy aktywiści wystąpili w tym tygodniu z petycjami o usunięcie posągów Leopolda II oraz wzywającymi belgijski rząd, by przeprosił za zbrodnie w Kongu. Podpisało się pod nimi blisko 50 tysięcy osób.

W Belgii nie brakuje także osób, które uważają, że dawnego monarchę należy dalej czcić. "Przekazywanie naszej historii to bezcenne dziedzictwo. Bardzo ważne jest, aby dobrze znać przeszłość, aby móc dobrze budować przyszłość" - napisał użytkownik Pascale Baudimont, który na change.org wzywa do zachowania wszystkich pomników Leopolda w Brukseli. Jego petycja nie cieszy się jednak wielką popularnością - w piątek miała niespełna 300 podpisów.

Powrót debaty w 60. rocznicę urodzin króla

Samowolne niszczenie pomników, które miało miejsce w ostatnich dniach, spotyka się z krytyką ze strony władz. Marc-Jean Ghyssels, burmistrz gminy Forest w rejonie Brukseli, gdzie w nocy ze środy na czwartek zrzucono z cokołu popiersie Leopolda II, wyraził ubolewanie z powodu tego incydentu. - Nie jestem zwolennikiem ruchów, które chcą wykreślenia historii przez zmiany nazwy ulic czy placów - ocenił polityk cytowany przez publicznego nadawcę RTBF.

Zbierający podpisy pod petycją przypominają, że Leopold II, choć nigdy nie postawił nogi w Kongu, przez 23 lata eksploatacji przyczynił się do śmierci 10 mln Kongijczyków. Przedstawiciele króla, stosując okrutne metody, takie jak obcinanie rąk czy chłostę, wymuszali na rdzennej ludności niewolniczą pracę.

Pod koniec czerwca debata o kolonialnej przeszłości ma wrócić. Wówczas przypada bowiem 60. rocznica niepodległości Konga. Kraj ten był brutalnie eksploatowaną belgijską kolonią w latach 1885-1960.

Protesty w USA

46-letni George Floyd zmarł 25 maja w Minneapolis, gdy w czasie zatrzymania za domniemaną próbę zapłacenia fałszywym 20-dolarowym banknotem, policjant przygniótł go do ziemi i klęczał na jego szyi prawie dziewięć minut. Floyd nie był uzbrojony. Po interwencji trafił do szpitala, lekarze nie zdołali go jednak uratować.

Na opublikowanym kilka dni później nagraniu Floyd skarżył się, że nie może oddychać. Pojawienie się w sieci tego nagrania wywołało demonstracje i zamieszki, które ogarnęły całą Amerykę. Protesty organizowane są także w innych krajach. 

Autor:tas/adso

Źródło: PAP