Świat

Austria: zobacz, w jakich warunkach ojciec więził córkę

Świat

Aktualizacja:
Kobietę przetrzymywano w piwnicy przez 24 lata
TVN24/ zdj. PAP/EPAKobietę przetrzymywano w piwnicy przez 24 lata

Josef Fritzl, który przez 24 lata przetrzymywał w piwnicy swojego domu córkę i trójkę z siódemki ich dzieci, przyznał się do winy. - Jest jeszcze za wcześnie, by mówić o przyczynach jego postępowania - powiedział austriackiej telewizji ORF śledczy, który przesłuchiwał mężczyznę. Makabryczna historia zszokowała Austrię.

Fritzl przyznał też, że jest ojcem wszystkich dzieci Elisabeth. – Dzieci ewidentnie mają jednego ojca – mówił wcześniej szef wydziału kryminalnego lokalnej policji Franz Polzer. Oficjalnie jednak potwierdzą to dopiero badania DNA. Wyniki będą znane w ciągu dwóch dni.

Na razie policja nie ustaliła, jakie były motywy mężczyzny - dlaczego zdecydował się zamknąć swoją 18-letnią wtedy córkę i dlaczego przez 24 lata jej nie uwolnił.

"Tam są rzeczy, których nie chcecie widzieć"

- Tam są rzeczy, których nie chcecie widzieć. Im mniej macie w głowie obrazów z tego miejsca, tym lepiej - relacjonuje austriackiej telewizji ORF funkcjonariusz, który brał udział w przeszukiwaniu piwnicy, gdzie więziono kobietę. Trzy klitki i korytarz, z sufitem na wysokości 1,70 m – w takich warunkach spędziła 24 lata uwięziona w piwnicy przez ojca Elisabeth Friztl i trójka z siódemki ich dzieci. Jedno zmarło tuż po urodzeniu. Powodem był brak właściwej opieki. Zwłoki zabrał i spalił ojciec noworodka.

Makabryczna tajemnica rodziny Fritzlów wyszła na jaw w sobotę. Ojciec tak długo zdołał utrzymać w sekrecie uwięzienie córki, bo zdołał wmówić zarówno żonie, jak i policji, że kobieta wpadła w sidła sekty. Josef Fritzl i jego żona Rosemarie wielokrotnie pojawili się w mediach w roli rodziców zaginionej bez wieści nastolatki.

Tą wersję miał potwierdzić list, który - zapewne zmuszona - napisała Elisabeth. "Nie szukajcie mnie. To nie ma sensu i tylko zwiększy cierpienie moje i dzieci. Ani zbyt wiele dzieci, ani za dużo nauki nie są tu pożądane". Takich wiadomości przyszło na adres Fritzlów kilkadziesiąt. Nikt nie zainteresował się, skąd zostały wysłane.

Austria w szoku

Jak to możliwe, żeby przez 24 lata więzić kobietę i trójkę jej dzieci, a nikt się nie zorientował? – to pytanie od niedzieli zadaje sobie Austria. W nieświadomości miała pozostawać matka kobiety. Nie zorientowali się sąsiedzi, mimo że Josef Fritzl kilkakrotnie powiększał piwnicę, w której trzymał córkę. Pojęcia nie miała szkoła, gdzie chodziły dzieci z kazirodczego związku. Sprawą nie zainteresowała się policja.

- Stoimy w obliczu z niczym nie porównywalnej zbrodni - powiedział minister spraw wewnętrznych Guenther Platter. - To, co się tam wydarzyło, przechodzi ludzkie wyobrażenie - dodał.

"Matka musiała wiedzieć"

- Nie wierzę, że żona mężczyzny a matka ofiary, nie wiedziała o tym, co działo się przez 24 lata - mówi w TVN24 psycholog policyjny Bogdan Lach. Zdaniem specjalisty, kobieta, która jest pośrednio, zarówno ofiarą, jak i współuczestnikiem tej bulwersującej zbrodni, musiała przyjąć strategię usprawiedliwiania mężczyzny, z tego, co robił ich córce.

- Moim zdania, matka wiedziała o całej sytuacji - mówi policyjny psycholog Bogdan Lach
- Moim zdania, matka wiedziała o całej sytuacji - mówi policyjny psycholog Bogdan LachTVN24

Psycholog dodaje jednak, że Josef Fritzl na pewno zadbał, by ukryć makabryczną prawdę. - W tego typu sytuacjach, sprawcy posługują się technikami kompleksowej manipulacji, które prowadzą do usprawiedliwienia ich postępowania przed najbliższym otoczeniem i nimi samymi - mówi Lach.

Austriacki psycholog Ernst Berger, który zajmował się wcześniej ofiarą porwania, przetrzymywaną przez osiem lat Nataszą Kampusch, przestrzega teraz przed zbytnią nachalnością mediów w stosunku do ofiary. - Najważniejsze, by ochronić ją w tej chwili przed wdarciem się środków masowego przekazu do jej życia - mówi Berger. Jego zdaniem, tylko w warunkach spokoju możliwa jest skuteczna terapia kobiety.

"Im mniej macie w głowie obrazów z tego miejsca, tym lepiej"

Zapewne dramat uwięzionej i gwałconej – jak twierdzi, od momentu gdy skończyła 11 lat – kobiety trwałby nadal, gdyby poważnie nie zachorowała jej najstarsza córka, 19-letnia Kerstin. Gdy dziewczyna w stanie krytycznym trafiła do szpitala, rozpoczęły się poszukiwania jej matki, która pomogłaby ustalić, na jaką chorobę zapadła nastolatka. Jak się później okazało, była to choroba genetyczna - skutek kazirodztwa.

Wtedy Josef zdecydował się wyprowadzić Elisabeth i dwoje pozostałych dzieci z piwnicy, a żonie oznajmił, że zaginiona córka postanowiła wrócić. W sobotę został zatrzymany wraz z Elisabeth nieopodal szpitala. Do domu Frtizlów wkroczyła policja.

Friztl to sąsiad, który zawsze mówił "dzień dobry"

Szary, niski budynek w niewielkim, spokojnym Amstetten. Niczym się nie wyróżnia. W sobotni wieczór, gdy policja aresztowała Fritzla, pod jego domem zebrały się setki ciekawskich gapiów. Część z nich to byli najbliżsi sąsiedzi. Są zszokowani odkrytą tajemnicą. - Nie mieliśmy o niczym pojęcia. Nasze dzieci bawiły się z ich wnuczętami. Chodziły do tej samej szkoły - mówią. - To był bardzo dobry sąsiad. Zawsze pozdrawiał na przywitanie - mówi telewizji ORF jedne z sąsiadów. Ciepło wyrażają się także o żonie mężczyzny. - Bardzo miła starsza pani - mówią sąsiedzi.

Elisabeth jest w bardzo złym stanie psychicznym i znajduje się pod opieką specjalistów. Także jej matka i dzieci trafiły na obserwację do pobliskiego szpitala psychiatrycznego. Kobieta zgodziła się zeznawać dopiero gdy dostała zapewnienie od władz, że już nigdy więcej nie będzie kontaktowała się ze swoim ojcem.

Trójka dzieci nigdy nie widziała świata poza piwnicą

Dwaj synowie – 5 i 18-letni, którzy razem z Elisabeth mieszkali w piwnicy, w sobotę po raz pierwszy ujrzeli światło słoneczne. Chłopcy nigdy się nie uczyli. Dzieci nigdy nie były u lekarza. Jednak ze wstępnych badań wynika, że są w dobrej kondycji fizycznej. Fritzl regularnie dostarczał do piwnicy jedzenie i ubrania.

29 sierpnia 1984 r. elektryk Josef Fritzl zgłosił zaginięcie swojej 18-letniej córki. W rzeczywistości zamknął ją w piwnicy swego domu w Amstetten w Dolnej Austrii. Według zeznań Elizabeth, ojciec zwabił ją do piwnicy, oszołomił narkotykami i zakuł w kajdanki. Od tego czasu nie pozwolił jej wyjść i regularnie wykorzystywał ją seksualnie.

Uwięziona urodziła siedmioro dzieci

42-letnia dziś Elisabeth Friztl miała ze swym ojcem siedmioro dzieci, lecz jedno z nich zmarło niedługo po porodzie. Troje z nich - dwie dziewczynki i jeden chłopiec - mieszkało z Josefem i jego 69-letnią żoną Rosemarie, pozostała trójka - w piwnicy ze swoją matką.

Trójka dzieci, która wychowywała się z babcią i ojcem-dziadkiem, została podrzucona na progu domu w niemowlęctwie. Dzieci miały kartki napisane ręką Elisabeth, w których pisała, że nie ma warunków, by je wychować. Małżeństwo zeznało, że znaleźli dwie dziewczynki i chłopca na progu domu w latach 1993, 1994 i 1997. Bez problemów uzyskali zgodę na adopcję.

Więzienie profesjonalnie przygotowane

Wygląd piwnicy wskazuje, że Josef Fritzl profesjonalnie przygotowywał porwanie córki. Więzienie, w którym przetrzymywana była Elisabeth składało się z kilku ciasnych, pozbawionych okien pomieszczeń. Wejście do nich ukryte było za regałem i zabezpieczone kodem, który znał jedynie Josef. W regularnie rozbudowywanych, umeblowanych pomieszczeniach była łazienka i aneks kuchenny. Był tam również telewizor. - Wszystko jest bardzo wąskie, a wejście – bardzo małe. Trzeba się schylić, żeby tam wejść – opisywał Polzer.

Żona Fritzla utrzymuje, że ani ona, ani wnuki przez nią adoptowane, nigdy nie schodzili do piwnicy.

Co z tą Austrią?

Historia Elisabeth błyskawicznie obiegła cały świat. Do Amstetten zjechali reporterzy wszelakich mediów od CNN i BBC po Al Jazeerę. To nie pierwszy przypadek dramatu więzionych kobiet w Austrii. Blisko dwa lata temu media rozpisywały się na temat Nataschy Kampusch, która uciekła po ośmiu latach przetrzymywania w piwnicy domu porywacza.

10-letnia Natascha została uprowadzona w 1998 roku na przedmieściach Wiednia. Udało się jej uciec 23 sierpnia 2006 roku. Po ucieczce Nataschy porywacz popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Według policji dziewczyna odczuwała emocjonalną więź z przestępcą, znaną jako syndrom sztokholmski.

kaw, mpj//tr

Źródło: ORF, Reuters, BBC, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/ zdj. PAP/EPA

Pozostałe wiadomości