- Konflikt USA i Wenezueli eskaluje od kilku miesięcy. W tle pojawiają się oskarżenia amerykańskiej administracji wobec Nicolasa Maduro o wspieranie karteli narkotykowych.
- Trump już wcześniej sugerował możliwe uderzenie w Wenezuelę. Jego administracja zdecydowała wcześniej o sankcjach na Caracas i przeprowadziła ataki na łodzie podejrzane o przemyt narkotyków.
- W sobotę rano media obiegła informacja o eksplozjach w różnych częściach Wenezueli. Amerykański atak komentują światowi przywódcy.
- O wyzwaniach na 2026 roku w kontekście relacji Caracas-Waszyngton przeczytasz więcej TVN24+.
Światowi przywódcy reagują na decyzję USA o przeprowadzeniu ataku na cele w Wenezueli i jej przywódcę prezydenta Nicolasa Maduro. Europejscy liderzy zapewniają, że monitorują sytuację i skupiają się przy tym na bezpieczeństwu swoich obywateli, przebywających na terenie Wenezueli. Przywódcy państw Ameryki Południowej, sprzyjający reżimowi Maduro, potępili atak. W kontrze do tych opinii pojawiają się komentarze prezydenta Argentyny i Ekwadoru, którzy zdecydowali się poprzeć działania administracji Trumpa.
Około godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w sobotę w stolicy Wenezueli słychać było eksplozje i nisko przelatujące samoloty. Rząd wenezuelski oskarżył o ataki USA.
Kilka godzin później prezydent USA Donald Trump poinformował na swoim portalu społecznościowym Truth Social, że operację przeprowadziły z powodzeniem Stany Zjednoczone, a Maduro wraz z żoną zostali schwytani i wywiezieni z kraju. Później prokuratura generalna USA poinformowała o postawieniu zarzutów wenezuelskiemu prezydentowi.
Apel o "deeskalacje"
Komentarze po amerykańskim ataku płyną m.in. z europejskich stolic. Hiszpania, która ma tradycyjnie silne interesy w Ameryce Południowej, wezwała do "deeskalacji i umiaru", deklarując gotowość do mediacji "w celu osiągnięcia pokojowego rozwiązania obecnego kryzysu".
Niemcy, Włochy i Belgia oświadczyły, że na bieżąco obserwują rozwój sytuacji w Wenezueli, skupiając się w chwili obecnej na bezpieczeństwie obywateli tych państw.
Do sytuacji w Wenezueli odniósł się także premier Donald Tusk. - Miałem nadzieję, że rok 2026 nie będzie jakoś wyraźnie ciekawszy niż ten, który minął, ale pierwsze dni to jest rzeczywiście bardzo mocne uderzenie - skomentował. - Jeszcze przyjdzie czas na analizę, jak to będzie wpływało na sytuację w naszym regionie. W dzisiejszych czasach takie masywne zdarzenia jak dzisiejszy atak sił amerykańskich oddziałują na cały świat, więc będziemy reagować i przygotowywać się do tej nowej sytuacji - mówił w trakcie posiedzenia sztabu kryzysowego w związku z sytuacją pogodową w Polsce.
Szef polskiego rządu przekazał również informację o sytuacji Polaków przebywających w Wenezueli.
- Chcę najpierw ustalić fakty. Chcę porozmawiać z prezydentem Trumpem. Chcę porozmawiać z sojusznikami. Mogę jednoznacznie stwierdzić, że nie byliśmy w to zaangażowani (...) zawsze powtarzam i wierzę, że wszyscy powinniśmy przestrzegać prawa międzynarodowego – powiedział premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer w oświadczeniu dla brytyjskich mediów.
Duński minister spraw zagranicznych zaapelował o konieczność "powrotu na ścieżkę deeskalacji i dialogu". - Musimy nadal szanować międzynarodowe zasady gry - zauważaył Lars Løkke Rasmussen.
Szefowa dyplomacji UE: Maduro nie ma legitymacji do sprawowania władzy
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas na platformie X zaznaczyła, że bezpieczeństwo obywateli UE przebywających w Wenezueli jest priorytetem unijnej dyplomacji. "UE uważnie monitoruje sytuację w (tym kraju - red.)" - zapewniła.
"UE wielokrotnie deklarowała, że pan Maduro nie ma legitymacji, oraz broniła pokojowej transformacji. W każdych okolicznościach należy przestrzegać zasad prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych. Apelujemy o powściągliwość" - podkreśliła wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych UE.
Kallas poinformowała, że rozmawiała o sytuacji w Wenezueli ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, sekretarzem stanu Markiem Rubio.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła w mediach społecznościowych, że "wspieramy naród wenezuelski i pokojową i demokratyczną transformację". Jak zaznaczyła, "każde rozwiązanie musi być zgodne z prawem międzynarodowym i Kartą Narodów Zjednoczonych".
"We współpracy z państwami członkowskimi UE dbamy o to, aby obywatele UE mieszkający w tym kraju mogli liczyć na nasze pełne wsparcie" - poinformowała we wpisie na X.
Sojusznicy Maduro o "brutalnym ataku"
Petro poinformował też o rozmieszczeniu wojsk na granicy z Wenezuelą, a także wysłaniu tam służb ratunkowych na wypadek masowego napływu uchodźców z tego kraju. W ubiegłym roku Trump nazwał kolumbijskiego lidera "przywódcą narkotykowym". Z kolei Petro oskarżał amerykańskiego prezydenta, że w wyniku ataków USA na łodzie podejrzane o przemyt narkotyków - giną cywile z jego kraju i z państw sąsiednich.
Rosyjskie MSZ potępiło w sobotę "akt zbrojnej agresji" USA wobec Wenezueli, wzywając do "zapobieżenie dalszej eskalacji i skupienie się na znalezieniu wyjścia z sytuacji poprzez dialog". Kreml wspiera Caracas w eskalującym konflikcie z Waszyngtonem. Na wenezuelskim wybrzeżu w listopadzie stanął rosyjski system rakietowy przeciwlotniczy Buk-M2E.
Iran nazywał działania USA "rażącym naruszeniem suwerenności narodowej i integralności terytorialnej". W czerwcu USA przeprowadziło również ataki lotnicze na irańskie instalacje jądrowe.
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel wezwał do "pilnej" reakcji społeczności międzynarodowej w związku z "brutalnym atakiem" USA na "naszą strefę pokoju". Hawanę i Caracas łączą bliskie relacje gospodarcze. Wenezuela dostarcza na Kubę m.in. ropę naftową.
Głosy z Ameryki Południowej
Amerykański atak komentują rządzący innych krajów Ameryki Południowej.
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro wezwał do zwołania posiedzenia Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ, w której Kolumbia zasiada od początku roku jako niestały członek.
"Bombardowania na terytorium Wenezueli i pojmanie jej prezydenta przekraczają granicę dopuszczalności. Czyny te stanowią poważną zniewagę suwerenności Wenezueli i kolejny niezwykle niebezpieczny precedens dla całej społeczności międzynarodowej" - oświadczył prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva.
W jego ocenie "atakowanie krajów z rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego jest pierwszym krokiem w kierunku świata pełnego przemocy, chaosu i niestabilności, w którym prawo silniejszego przeważa nad multilateralizmem"
W kontrze do potępiających Stany Zjednoczone komentarzy wielu przywódców krajów Ameryki Południowej, prezydent Ekwadoru Daniel Noboa wyraził opinię, że "nadchodzi czas na wszystkich przestępców z karteli narkotykowych i zwolenników Chaveza (byłego prezydenta Wenezueli -red)". "Ich struktura w końcu upadnie na całym kontynencie" - napisał na X.
"Do Coriny Machado, Edmundo Gonzaleza (politycy wenezuelskiej opozycji - red.) i narodu wenezuelskiego: nadszedł czas, aby odzyskać swój kraj. Macie sojusznika w Ekwadorze" - dodał.
"Wolność posuwa się naprzód!" – napisał z kolei na X prezydent Argentyny Javier Milei, bliski sojusznik Trumpa.
Milei zamieścił film z oświadczeniem na X, na którym widać go przemawiającego podczas szczytu i opisującego Maduro jako zagrożenie dla regionu oraz popierającego presję wywieraną przez Trumpa na Caracas.
- Czas na nieśmiałe podejście do tej kwestii minął – powiedział argentyński przywódca na nagraniu.
Meksyk: wyraźne naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych
Rząd Meksyku oświadczył, że "potępia i odrzuca działania wojskowe przeprowadzone jednostronnie w ostatnich godzinach przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych Ameryki przeciwko celom na terytorium Boliwariańskiej Republiki Wenezueli, co stanowi wyraźne naruszenie artykułu 2 Karty Narodów Zjednoczonych". Ten zapis mówi o suwerennej równości wszystkich członków ONZ.
"Meksyk stanowczo powtarza, że dialog i negocjacje są jedynymi legalnymi i skutecznymi środkami rozwiązywania istniejących sporów, i w związku z tym potwierdza swoją gotowość do wspierania wszelkich wysiłków na rzecz ułatwienia dialogu, mediacji lub towarzyszenia, które przyczyniają się do zachowania pokoju w regionie i uniknięcia konfrontacji" - dodano w oświadczeniu.
W podobnym tonie brzmi oświadczenie MSZ Urugwaju. "Urugwaj, tak jak zawsze, odrzuca interwencję militarną jednego kraju na terytorium innego i potwierdza znaczenie poszanowania prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych, w szczególności podstawowej zasady, że państwa muszą powstrzymać się od groźby użycia siły lub użycia siły przeciwko integralności terytorialnej lub niezależności politycznej jakiegokolwiek państwa lub w jakikolwiek inny sposób niezgodny z celami Organizacji Narodów Zjednoczonych" - napisano w komunikacie.
Prezydent Chile Gabriel Boric wyraził "zaniepokojenie" i potępił działania USA oraz wezwał do "pokojowego rozwiązania poważnego kryzysu".
"Chile potwierdza swoje przywiązanie do podstawowych zasad prawa międzynarodowego, takich jak zakaz użycia siły, nieingerencja, pokojowe rozstrzyganie sporów międzynarodowych oraz integralność terytorialna państw" - podkreślił we wpisie na X.
Autorka/Autor: os/adso
Źródło: Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: EFE