Przez prawie dwie dekady Chiny były dla Wenezueli czymś więcej niż tylko partnerem handlowym: kluczowym politycznym sponsorem, finansową tratwą ratunkową w najgorszych latach sankcji oraz sojusznikiem gotowym przeciwstawić się izolacji narzuconej przez Stany Zjednoczone - w niedzielę wskazuje hiszpańskie "El Pais". W listopadzie chiński przywódca Xi Jinping podkreślał, że oba państwa są "bliskimi przyjaciółmi, drogimi braćmi i dobrymi partnerami", a Nicolas Maduro jeszcze kilka godzin przez schwytaniem przez Amerykanów podkreślał "nierozerwalną więź" łączącą Wenezuelę z Chinami.
"Ale schwytanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przez siły amerykańskie w sobotę rano wystawiły siłę tego strategicznego partnerstwa Chin i Wenezueli na próbę, jakiej jeszcze nie było" - dodaje. Chiny co prawda skrytykowały "hegemoniczne działania" USA i zażądały natychmiastowego uwolnienia prezydenta oraz jego żony Cilii Flores, ale - jak zauważa "El Pais" - wśród analityków panuje zgoda, że reakcja Chin ograniczy się głównie do słów.
Relacje Wenezueli z Chinami
"Chiny są głęboko wstrząśnięte i stanowczo potępiają lekkomyślne użycie siły przez Stany Zjednoczone wobec suwerennego państwa oraz działania skierowane przeciwko prezydentowi innego kraju" – oświadczyło chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w krótkim oświadczeniu wydanym około osiem godzin po sobotnich wybuchach w różnych częściach Wenezueli.
W niedzielę chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało także Stany Zjednoczone "do zapewnienia bezpieczeństwa osobistego prezydenta Maduro i jego żony, ich natychmiastowego uwolnienia, zaprzestania obalenia rządu Wenezueli oraz rozwiązania problemów poprzez dialog i negocjacje". Minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi ocenił, że USA zachowują się jak "światowy sędzia", co Chiny uznają za nieakceptowalne.
Jak pisze "El Pais", ton ten jest zgodny z linią Pekinu w ostatnich miesiącach, kiedy tamtejszy rząd potwierdzał swoje poparcie dla Maduro w obliczu narastającej presji ze strony USA. Za słowami nie poszły jednak żadne konkretne czyny. I, zdaniem dziennika, eksperci są zgodni, że chińska reakcja ograniczy się do słów.
Po pierwsze, "Wenezuela nie zajmuje centralnego miejsca na liście globalnych priorytetów Chin, które skupione są na regionie Azji i Pacyfiku, relacji handlowych z Europą i strukturalnej rywalizacji z USA". Wenezuela może być ważnym partnerem, ale jednak odległym i o mniejszym znaczeniu od tych priorytetów.
Po drugie, "Chiny nie mają dużego pola manewru", ocenia "El Pais". Choć ich relacje z Wenezuelą zostały w 2023 roku podniesione do poziomu "wszechstronnego partnerstwa strategicznego na każdą pogodę", za "tymi pięknymi deklaracjami nie szły żadne zobowiązania w zakresie bezpieczeństwa". Pekin, jak podkreślono, nie byłby gotowy na ryzykowanie konfrontacji z USA w obronie takiego partnera.
"El Pais" argumentuje też, że podobnie żadne czyny nie poszły za chińskim potępieniem amerykańskiego nalotu na Iran, "jeszcze bliższego sojusznika Chin niż Wenezuela, o podobnym znaczeniu energetycznym i też mierzącego się z międzynarodowymi sankcjami".
"Polisa ubezpieczeniowa" Chin
Na znaczące konsekwencje dla Chin amerykańskiego uderzenia na Wenezuelę wskazuje również tygodnik "Time". "USA zdają się być o krok od przejęcia kontroli nad ważnym dostawcą energii do Chin, jakim jest Wenezuela" - pisze w niedzielę. Przypomina, że Pekin zainwestował dziesiątki miliardów dolarów w pożyczki dla Caracas udzielane w zamian za dostawy ropy naftowej, aby w ten sposób zabezpieczyć jej źródło znajdujące się poza obszarami kontrolowanymi przez USA.
"W tym sensie Wenezuela stanowiła polisę ubezpieczeniową dla bezpieczeństwa energetycznego Chin" - ocenia "Times".
Powołując się na agencję Reuters, "Time" zauważa, że dostawy ropy naftowej z Wenezueli do Chin, jej głównego odbiorcy, wyniosły średnio ponad 600 tysięcy baryłek dziennie w grudniu 2025 roku, co stanowiło około 4 procent całkowitego importu ropy do Chin.
Co więcej, zaledwie kilka godzin przed swoim pojmaniem Maduro spotkał się w Pałacu Prezydenckim Miraflores z Qiu Xiaoqi, specjalnym przedstawicielem chińskiego rządu ds. Ameryki Łacińskiej. Atak USA w trakcie tej wizyty był dla Chin dotkliwym ciosem także prestiżowo i wydawał się dla Pekinu całkowitym zaskoczeniem.
"Utrata tak kluczowego, strategicznego partnerstwa energetycznego, które stale się rozwijało, będzie strategiczną porażką Chin i może zapewnić Stanom Zjednoczonym przewagę w przyszłości" - ocenia "Time".
Zdaniem tygodnika, na razie Trump próbuje łagodzić obawy Chin. Tuż po pojmaniu Nicolasa Maduro zapytany w telewizji Fox o spotkanie wenezuelskiego przywódcy z chińską delegacją odpowiedział, że "ma bardzo dobre relacje z (przywódcą Chin) Xi" Jinpingiem. - Nie będzie problemu. Dostaną ropę - stwierdził.