"Zauważono mężczyznę biegnącego wzdłuż Golders Green Road, uzbrojonego w nóż i próbującego pchnąć nożem przechodniów pochodzenia żydowskiego. Członkowie Shomrim natychmiast zareagowali i zatrzymali podejrzanego. Na miejsce przybyła policja, która użyła paralizatora. Mężczyzna został aresztowany. Dwie osoby zostały pchnięte nożem i są opatrywane przez ratowników Hatzola. Podejrzany przebywa w areszcie. Kolejne informacje wkrótce" - przekazała na platformach społecznościowych żydowska ochotnicza grupa samoobrony Shomrim.
BBC podała, że obaj zaatakowani mężczyźni są Żydami i odnieśli poważne obrażenia. Jeden z nich został pchnięty nożem przed sklepem, a drugi koło synagogi. Policja otrzymała zgłoszenie o zdarzeniu w środę po godzinie 11.
"Atak na naszą społeczność żydowską to atak na Wielką Brytanię"
Zaniepokojenie atakiem wyraził w Izbie Gmin premier Keir Starmer. - Trwa obecnie policyjne śledztwo i uważam, że wszyscy musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby wesprzeć to śledztwo oraz jasno dać do zrozumienia, że jesteśmy zdecydowani zająć się każdym z tych przestępstw, których ostatnio widzieliśmy aż nadto - powiedział.
Szef brytyjskiego rządu zamieścił również wpis na X. "Antysemicki atak w Golders Green jest absolutnie przerażający. Ataki na naszą społeczność żydowską to ataki na Wielką Brytanię. Dziękujemy Shomrim, Hatzola i policji za szybką reakcję. Osoby odpowiedzialne zostaną pociągnięte do odpowiedzialności" - napisał Starmer.
Policja aresztowała nożownika
Policja w Londynie przekazała, że podejrzewany o atak 45-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem usiłowania zabójstwa. Jak dodano, ranni w ataku mężczyźni trafili do szpitala i są w stabilnym stanie. W sprawie wszczęto śledztwo.
"Podejrzany próbował również dźgnąć nożem funkcjonariuszy policji i przed aresztowaniem użyto wobec niego paralizatora. Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł obrażeń" - dodała policja w komunikacie.
Atak został zakwalifikowany jako "akt terroru"
Do ataku przyznała się w środę po południu powiązana z Iranem islamistyczna grupa Harakat Aszab al-Jamin al-Islamijja (HAYI).
To ta sama grupa, która wcześniej wzięła na siebie odpowiedzialność za spalenie w Golders Green czterech karetek pogotowia należących do żydowskiej służby medycznej Hatzola oraz próby podpalenia synagogi Kenton United. Te zdarzenia rozpoczęły serię ataków - głównie podpaleń i prób podpaleń - wymierzonych w miejsca związane ze społecznością żydowską w Londynie.
Już kilka godzin po ataku - czyli jak zwróciła uwagę stacja BBC, nietypowo szybko - londyńska policja metropolitalna poinformowała, że traktuje zdarzenie jako akt terroru. Jej szef Mark Rowley powiedział, że sprawca ma na koncie historię przemocy oraz problemów psychicznych. Ostrzegł też, że niektóre z ostatnich ataków mogły być przeprowadzone z inspiracji wrogich państw i zagranicznych organizacji.
- Powiem wprost: obserwujemy wzrost liczby przestępstw z nienawiści o podłożu rasistowskim i antysemickim i choć nie mogę wypowiadać się na temat prowadzonych przeze mnie dochodzeń, wiemy, że niektóre osoby są zachęcane, namawiane lub opłacane za popełnianie aktów przemocy w imieniu zagranicznych organizacji i wrogich państw - powiedział dziennikarzom Rowley.