Świat

Armia wróciła w okolice kluczowej drogi. Ciężarówki z pomocą wciąż czekają

Świat

Aktualizacja:

Armia syryjska wycofała siły i sprzęt z drogi Castello prowadzącej do Aleppo w północno-zachodniej Syrii, ale powróciła na pozycje, gdy dostała się pod ostrzał rebeliantów - podało w piątek ministerstwo obrony Rosji. Rozejm przewidywał demilitaryzację tej drogi na północ od Aleppo, co pozwoliłoby na dostarczenie pomocy humanitarnej do miasta.

Agencje rosyjskie podały za resortem obrony w Moskwie, że przedstawiciele syryjskiej zbrojnej opozycji nie wycofali się z pozycji przy drodze Castello, na północ od Aleppo, oraz że przez ostatnie 24 godziny naruszyli porozumienie o rozejmie 39 razy.

Presja na strony konfliktu

"Tak więc de facto tylko jedna strona konfliktu (syryjskie siły rządowe) w Aleppo jest gotowa do prowadzenia rozmów, przestrzegania zawieszenia broni i wycofania sił z wyznaczonego przez ONZ korytarza dla pomocy humanitarnej" - podkreśliło w wydanym wcześniej oświadczeniu rosyjskie ministerstwo obrony. Resort ocenił, że USA nie zdołały dotąd potwierdzić, iż są w stanie wywierać wpływ na umiarkowaną syryjską opozycję, a także, że nadal nie jest jasne, czy rebelianci będą przestrzegać rozejmu.

Wcześniej w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosja wpływa na armię syryjską, by ta w pełni respektowała rozejm, a władze w Moskwie oczekują, że podobnie postąpią USA wobec rebeliantów. W jego ocenie syryjski proces pokojowy "zasadniczo posuwa się do przodu" mimo "kilku komplikacji".

Pieskow odniósł się tym samym do doniesień Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, że armia syryjska nie wycofała się z pozycji w pobliżu drogi Castello - szlaku prowadzącego do Aleppo w północno-zachodniej Syrii. W czwartek Moskwa podawała, że siły wierne syryjskiemu prezydentowi Baszarowi al-Asadowi rozpoczęły wycofywanie się z tego obszaru, aby umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej do miasta, jednak nie potwierdziły tego USA.

Castello road jest strategicznie położona

Ciężarówki czekają

ONZ liczyła, że w piątek konwój składający się z 40 ciężarówek wypełnionych żywnością dotrze do dzielnic na wschodzie Aleppo, które są otoczone przez wojska prezydenta Baszara el-Asada. Dzięki tej pomocy 80 tys. ludzi miałoby przez miesiąc co jeść. Na obszarach Aleppo, będących pod kontrolą rebeliantów, żyje ok. 250-275 tys. ludzi.

Według przebywającego w dzielnicy rebeliantów w Aleppo korespondenta AFP w piątek nie zarejestrowano jednak żadnego ruchu na drodze Castello, którą do miasta miały dotrzeć konwoje z pomocą.

- W piątek rano ciężarówki wciąż czekały w strefie buforowej na granicy turecko-syryjskiej - potwierdził rzecznik Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) David Swanson. - Smutna rzeczywistość jest taka, że wyzwaniem, któremu cały czas stawiamy czoła, jest upewnianie się, aby wszystkie strony konfliktu i ci, którzy mają na nie wpływ, porozumiały się - dodał.

- Dla nas, pracowników humanitarnych, jest to bardzo frustrujące. Jesteśmy w terenie, gotowi, by ruszyć (z pomocą - red.). Świat patrzy (na to, co się dzieje) - mówił.

Walki mimo rozejmu

AFP donosi także o walkach między syryjską armią a rebeliantami na przedmieściach Damaszku. Powołuje się na swego korespondenta i na źródło wojskowe. Według agencji jest to najpoważniejsze naruszenie obowiązującego od poniedziałku rozejmu.

- Armia syryjska jest w trakcie blokowania ataku grup zbrojnych, które próbowały dostać się do stolicy od wschodu przez Dżobar (dzielnicę kontrolowaną przez rebeliantów), co doprowadziło do intensywnych starć i ostrzału rakietowego - powiedziało źródło wojskowe.

W poniedziałek w Syrii wszedł w życie wynegocjowany przez USA i Rosję 48-godzinny rozejm. Objął on wszystkie strony syryjskiego konfliktu, które przez ONZ nie są uznawane za organizacje terrorystyczne.

Rozejm będzie przedłużony?

W środę szefowie dyplomacji USA i Rosji John Kerry i Siergiej Ławrow uzgodnili, że zawieszenie broni zostanie przedłużone o kolejne 48 godzin. Z kolei Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka w czwartek poinformowało, że w ciągu pierwszych 48 godzin rozejmu nie zginął żaden cywil ani bojownik opozycji.

Rosyjski generał Wiktor Poznichir oświadczył ponadto w piątek, że Rosja jest gotowa przedłużyć rozejm w Syrii o 72 godziny mimo "licznych naruszeń" porozumienia. Zaapelował do USA o podjęcie "zdecydowanych działań" w celu dopilnowania, by rebelianci respektowali zawieszenie broni.

Co najmniej 300 tys. ludzi zginęło, a miliony opuściły swe domy w wyniku wojny domowej w Syrii, która wybuchła w marcu 2011 roku. Obserwatorium zastrzega, że liczba ofiar śmiertelnych tego konfliktu może być o wiele wyższa.

Autor: kło,mm//gak,ja / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: