Senegalska armia na granicy z Gambią, Nigeria wysłała myśliwce. Ultimatum i groźba interwencji

US Government / Wikipedia (CC BY SA 3.0)W Gambii trwa poważny polityczny kryzys

Jeżeli do północy prezydent Gambii Yahya Jammeh nie złoży urzędu, przekazując go zwycięzcy wyborów z ub. roku Adamy Barrowowi, wojsko sąsiada wkroczy i odsunie go od władzy - zapowiedział w środę płk Abdou Ndiaye, rzecznik senegalskiej armii. Jammeh wprowadził we wtorek stan wyjątkowy w kraju i nie chce oddać urzędu, twierdząc, że wybory zostały sfałszowane.

- Jesteśmy gotowi i czekamy do północy. Jeżeli nie uda się osiągnąć politycznego rozwiązania, wkroczymy - powiedział senegalski wojskowy. Z kolei nigeryjskie siły powietrzne (NAF) wysłały do stolicy Senegalu - Dakaru - kontyngent 200 żołnierzy, myśliwce, samolot transportowy, helikopter i sprzęt wywiadowczy, by - w razie potrzeby - wspomóc wojska Senegalu w zbrojnej interwencji - poinformowało dowództwo NAF w oświadczeniu cytowanym przez agencję Reutera.

Gambiamapy Google

Nie chce ustąpić po przegranych wyborach

Bardzo napięta sytuacja w regionie to wynik polityki prowadzonej od kilku tygodni po przegranych wyborach przez rządzącego Gambią 51-letniego Yahya Jammeha.

Jak pisał w ostatniej analizie dot. sytuacji w tym kraju Wojciech Jagielski z Polskiej Agencji Prasowej, Jammeh jako porucznik dokonał w 1996 roku zamachu stanu i przejął władzę w dwumilionowej Gambii, najmniejszym kraju Czarnego Lądu.

We wtorek 17 stycznia ogłosił, że wprowadza na trzy miesiące stan wyjątkowy, żeby dać Sądowi Najwyższemu czas na rozpatrzenie jego wyborczej skargi.

1 grudnia Jammeh niespodziewanie przegrał wybory, które rozpisał tylko dlatego, że był pewny wygranej. W jeszcze większe zdumienie wprawił Afrykę, gdy pogodził się z porażką i uznał wygraną swego rywala i rówieśnika, kandydata opozycji Adamy Barrowa. Minęło jednak parę dni i dyktator zmienił zdanie. Korzystając z pretekstu, że centralna komisja wyborcza przyznała się do pomyłek, w wyniku których zawyżyła wygraną Barrowa (ostatecznie Jammeh przegrał różnicą niespełna 20 tys. głosów), zażądał unieważnienia wyborów i przeprowadzenia ich ponownie. Przysięgał, że uzna każdy wyrok Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy nie mógł jednak wydać żadnego orzeczenia, ponieważ od roku składa się wyłącznie z przewodniczącego. Pozostałych sześciu sędziów zostało przez Jammeha zwolnionych, a dwóch ostatnich w czerwcu aresztowano.

Popierany przez sąsiadów Gambii Adam Barrow, który wygrał wybory prezydenckie, przebywa obecnie w Senegalu, do którego uciekł w ostatnich tygodniach.

Generałowie stojący na czele wojska, liczącego niespełna tysiąc żołnierzy, stanęli po stronie Jammeha z obawy, że dojście opozycji do władzy może oznaczać dla nich nie tylko utratę przywilejów i majątków, ale także trybunały za zbrodnie, jakich się dopuścili pod rządami dyktatora.

Przeciwko Jammehowi zwróciła się natomiast cała Afryka Zachodnia, uchodząca na Czarnym Lądzie za region demokratycznych wzorców. Zrzeszająca 15 państw regionu Zachodnioafrykańska Wspólnota Gospodarcza (ECOWAS) ogłosiła, że uznaje Barrowa za prezydenta, a jeśli do jego zaplanowanej na 19 stycznia inauguracji Jammeh nie złoży urzędu, wyśle do Gambii korpus ekspedycyjny, który odsunie go od władzy. Także Unia Afrykańska obwieściła, że po 19 stycznia przestanie uważać Jammeha za prawowitego prezydenta.

Autor: adso / Źródło: reuters, pap

Źródło zdjęcia głównego: US Government / Wikipedia (CC BY SA 3.0)

Raporty:
Pozostałe wiadomości