Morze ludzi na ulicach. "Nic nie działa. To nie jest państwo"

TVN24


W niedzielę na ulicach Libanu pojawiło się "morze ludzi", trzymających libańskie flagi i wzywających do rewolucji - pisze agencja Reutera. To czwarty dzień antyrządowych protestów w tym kraju. Demonstranci domagają się reform gospodarczych i odsunięcia od władzy obecnej elity politycznej.

Na ulice miast i wiosek w Libanie z każdą godziną wychodzi coraz więcej ludzi - relacjonuje agencja Reutera. Podkreśla, że to największe demonstracje w tym kraju od pięciu lat, a w protestach uczestniczą osoby w różnym wieku i różnych wyznań.

"Ludzie chcą obalenia reżimu!"

Protestujący śpiewają i tańczą na ulicach, machają libańskimi flagami i skandują "ludzie chcą obalenia reżimu!". Od soboty demonstracje są w znacznej mierze pokojowe, wielu uczestników przychodzi na nie z dziećmi.

- Jesteśmy tutaj, by powiedzieć naszym przywódcom: odejdźcie. Nie pokładamy w nich żadnych nadziei, ale liczymy, że te protesty przyniosą zmianę - powiedział reporterowi jeden z uczestników niedzielnej demonstracji.

- Jestem oburzona postawą naszych polityków. Nic nie działa. To nie jest państwo. Płace są bardzo niskie, ceny bardzo wysokie. Nie mamy nawet pracy - mówiła uczestniczka protestów w Bejrucie.

W niedzielę rano grupa młodych osób sprzątała na ulicach stolicy śmieci pozostawione przez protestujących dzień wcześniej. W związku z protestami w poniedziałek w kraju będą zamknięte banki.

Plany budżetowe, które przelały czarę goryczy

Demonstracje wybuchły w czwartek na tle rosnących kosztów utrzymania i planów władz, by wprowadzić nowe podatki, w tym opłaty za rozmowy za pośrednictwem komunikatorów, takich jak WhatsApp. Liban to jedno z najbardziej zadłużonych państw na świecie - jego dług wynosi 86 mld dolarów, czyli ponad 150 proc. PKB. Kraj ten boryka się z trudnościami finansowymi, związanymi ze spowolnieniem napływu kapitału na zaspokojenie potrzeb finansowych rządu i gospodarki zależnej od importu oraz z niskim wzrostem gospodarczym w ostatnich latach. Bezrobocie wśród osób poniżej 35. roku życia wynosi 37 proc., a według Banku Światowego ok. 30 proc. mieszkańców Libanu żyje poniżej granicy ubóstwa. W piątek premier Saad Hariri dał głęboko podzielonej koalicji rządowej trzy dni na zaprzestanie blokowania reform i zagroził, że w przeciwnym razie podejmie odpowiednie kroki. Część protestujących zaznacza jednak, że nie wierzy w obiecywane reformy i wzywa 30-osobowy gabinet do złożenia dymisji. Protestujący chcą nowego, mniejszego rządu, w którego skład weszliby technokraci.

Autor: momo//rzw / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty: