Prezydent Andrzej Duda: czcimy pamięć upadku żelaznej kurtyny

TVN24

Prezydenci Niemiec, Polski, Czech, Słowacji oraz Węgier uczcili upadek Muru Berlińskiegotvn24
wideo 2/4

Prezydent Andrzej Duda w sobotę wziął udział w stolicy Niemiec w obchodach 30. rocznicy upadku Muru Berlińskiego. - Dzisiaj czcimy pamięć upadku żelaznej kurtyny, która w sposób symboliczny upadła poprzez zburzenie Muru Berlińskiego - mówił podczas uroczystości. Duda odwiedził również były obóz koncentracyjny w Sachsenhausen.

W sobotę Niemcy świętują 30. rocznicę upadku Muru Berlińskiego, czyli koniec zimnej wojny i komunizmu w Europie. Długi na 156 km system umocnień przez 28 lat szczelnie oddzielał zachodnie sektory Berlina od ich wschodnioberlińskiego i NRD-owskiego otoczenia. 9 listopada 1989 r. otwarto wszystkie przejścia graniczne w podzielonym dotąd mieście.

"Upadek żelaznej kurtyny"

- Bardzo się cieszę, że możemy się spotkać dziś tutaj, w Berlinie. W miejscu bardzo symbolicznym, (...) na pamiątkę tamtych dramatycznych dla nas lat, kiedy Berlin, świat i Europa były podzielone na część wschodnią i część zachodnią, kiedy my znajdowaliśmy się jako naród, jako państwo poza żelazną kurtyną w sowieckiej strefie wpływów - powiedział Andrzej Duda w stolicy Niemiec. Zaznaczył, że czcimy pamięć upadku tej żelaznej kurtyny. - Czcimy tutaj, w Berlinie, gdzie właśnie w sposób symboliczny ona upadła poprzez (...) zburzenie Muru Berlińskiego, poprzez zniesienie tego podziału Niemiec na wschodnie i zachodnie - mówił prezydent.

Podkreślił, że upadek Muru Berlińskiego nie nastąpił bez przyczyny. - To był protest, który trwał przez dziesięciolecia, od 1953 roku tutaj w Berlinie, poprzez 1956 rok i wydarzenia na Węgrzech, powstanie węgierskie, poprzez czerwiec poznański (…), potem kolejne protesty w Polsce 1968, 1970, 1976, wreszcie powstanie Solidarności w 1980 roku - wymieniał Duda.

"Wielkie przebudzenie"

Wskazał też na znaczenie wyboru w 1978 roku kardynała Karola Wojtyły na papieża. - To wielkie przebudzenie, które potem nastąpiło w Polsce, doprowadziło do powstania wielkiego ruchu Solidarności, spektakularnego w dziejach świata protestu wobec komunizmu, żądania wolności – powiedział polski prezydent.

Zaznaczył, że po "czarnych latach stanu wojennego" nastąpił rok 1989, który przyniósł porozumienie okrągłego stołu i wybory 4 czerwca. Prezydent podkreślił, że wybory czerwcowe, choć nie były w pełni wolne, to były wyborami, w których Polacy gremialnie powiedzieli "nie" komunistom. - To było najważniejsze, że Polacy powiedzieli tak gremialnie "nie" w wyborach, które były pokazywane na całym świecie i że wynik tych wyborów, odrzucenie listy krajowej miał tak niezwykle spektakularne znaczenie, że obudził wolnościowe dążenia najpierw na Węgrzech, gdzie latem odrzucono komunizm. Zaraz potem (nastąpiły) upadek Muru Berlińskiego i aksamitna rewolucja w Czechosłowacji - powiedział polski przywódca, dodając, że niedługo potem upadł ZSRR.

Duda zaznaczył, że dziś kraje Grupy Wyszehradzkiej i Niemcy są razem w NATO i w UE. - Dzisiaj wspólnie razem po 30 latach przy muzeum Muru Berlińskiego wspominamy tamten czas, wspominamy tych którzy polegli za wolność, nie tylko próbując przedostać się na Zachód, zastrzeleni przez komunistyczne służby NRD, ale także tych, którzy zginęli w innych krajach Europy poprzez represje, morderstwa dokonane przez komunistyczne reżimy - mówił.

Prezydent wspominał, że gdy upadał mur, miał 17 lat. - To jest takie wspomnienie, które budzi pewne ukłucie w sercu, ale też i dumę, że jesteśmy tym pokoleniem, które również przyczyniło się do upadku Muru Berlińskiego – powiedział.

Przebieg Muru Berlińskiego dzielącego miasto na Berlin Zachodni i Berlin Wschodni
Adam Ziemienowicz

Uroczystości w Berlinie

Podczas głównych uroczystości, które odbyły się w miejscu pamięci na przylegającej niegdyś do Muru Berlińskiego Bernauer Strasse, prezydent Frank-Walter Steinmeier i kanclerz Angela Merkel uczcili pamięć osób, które zginęły przy próbie ucieczki na Zachód. Po ceremonii na Bernauer Strasse prezydenci Polski Andrzej Duda, Czech Milosz Zeman, Słowacji Zuzana Czaputova i Węgier Janos Ader, a także prezydent Steinmeier wspólnie złożyli róże przed pomnikiem upamiętniającym zasługi Grupy Wyszehradzkiej w przezwyciężaniu komunizmu.

Steinmeier podkreślił, że bez woli wolności Polaków, Węgrów, Czechów i Słowaków nie byłyby możliwe ani pokojowe rewolucje w Europie Wschodniej, ani zjednoczenie Niemiec. - Były to niewątpliwie wielkie historyczne osiągnięcia. Dziś wspólnie wszyscy je wspominamy. Na szczęście dziś możemy powiedzieć, że wszyscy jesteśmy zjednoczeni w Unii Europejskiej - powiedział niemiecki prezydent. Potem wszyscy udali się na rozmowy podczas roboczego śniadania w siedzibie prezydenta Niemiec na Zamku Bellevue.

Wizyta w obozie koncentracyjnym

Następnie polski prezydent odwiedził były obóz koncentracyjny w Sachsenhausen. Złożył wiązankę kwiatów przy tablicy poświęconej pamięci 183 profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych wyższych uczelni Krakowa, którzy w listopadzie 1939 r. zostali aresztowani i wywiezieni do obozu w Sachsenhausen w ramach tzw. Sonderaktion Krakau.

Prezydent przypomniał, że krakowscy profesorowie z Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni 6 listopada zostali zwabieni przez Niemców na rzekomy wykład, który miał się odbyć na UJ. - Tam zdradziecko nie tylko zatrzymano, ale przede wszystkim uwięziono 183 polskich uczonych, którzy następnie w większości zostali przewiezieni do Sachsenhausen i wielu z nich zostało zamordowanych lub pomarło - mówił. - Cieszę się, że mogliśmy się dziś przy tej tablicy pochylić się w hołdzie dla nich (...), a także dla wszystkich Polaków, którzy w tym obozie koncentracyjnym zginęli, pomarli - powiedział. Przypomniał, że ofiarą tego obozu był m.in. gen. Stefan "Grot" Rowecki. W ocenie prezydenta obóz w Sachsenhausen "stanowi szczególną bliznę na ciele naszego narodu, właśnie przez to, że tutaj była mordowana i więziona polska inteligencja". - To miejsce i tamta akcja Sonderaktion Krakau przeciwko polskim profesorom pokazuje, jaki rzeczywiście był cel hitlerowskich Niemców, którzy okupowali wtedy Polskę. Na samym początku tej okupacji chcieli wyciąć najcenniejsze tkanki z organizmu Rzeczpospolitej z naszego społeczeństwa, zabijając naszych uczonych, (...) którzy byli pniem naszej inteligencji i rozwoju naszego społeczeństwa - podkreślił. Przypomniał również, że 79 lat temu, 9 listopada 1940 r. w tym obozie zostało rozstrzelanych 33 Polaków.

Autor: momo\kwoj / Źródło: PAP