W piątek Iran zestrzelił amerykański myśliwiec F-15E, który miał dwóch członków załogi: pilota i operatora uzbrojenia. Obaj się katapultowali. Jeden z nich został odnaleziony i uratowany przez siły USA, a drugi wciąż jest poszukiwany - także przez Irańczyków.
W sobotę na antenie TVN24 były dowódca jednostki wojskowej GROM, generał Roman Polko ocenił, że po katapultowaniu obaj wojskowi musieli wylądować w innych miejscach i tym samym zostać rozdzieleni. Podkreślił, że siły USA będą szukać drugiego z nich do skutku - nawet z narażeniem życia kolejnych żołnierzy. Dlaczego?
- Morale żołnierza jest wtedy silne i mocne, kiedy wie, że nawet w skrajnie trudnych sytuacjach będzie poszukiwany do końca - powiedział gen. Polko.
Polski dowódca przypomniał o bitwie w Mogadiszu w 1993 roku, kiedy Somalijczycy zestrzelili dwa amerykańskie śmigłowce, więc Amerykanie i członkowie misji ONZ podjęli się akcji ratunkowej tych żołnierzy, którzy ocaleli. Zaznaczył, że opinia publiczna zapewne nie dowie się, gdzie i jak prowadzone są teraz działania poszukiwawcze.
- Gdyby za pomocą mediów Iran mógł się dowiedzieć, w których rejonach prowadzone są poszukiwania, to z pewnością byłby w stanie je utrudnić. I z pewnością uruchomione są też kontakty międzynarodowe, bo być może uda się go wykupić kanałami dyplomatycznymi - ocenił gen. Polko. - Z terrorystami się nie negocjuje, ale w skrajnych sytuacjach, kiedy chodzi o życie naszego człowieka, czyni się wszystko, aby go uratować - dodał.
Gdyby Iran odnalazł go pierwszy, to byłby "problem"
Zdaniem wojskowego słuszne są komentarze, że ewentualne pojmanie Amerykanina przez reżim skomplikuje wojnę z Iranem dla administracji Donalda Trumpa. - Jest to istotnie problem. Netanjahu miał problem wtedy, kiedy zakładnicy izraelscy byli w rękach terrorystów, bandytów, i z tego powodu cały czas był szantażowany - zwrócił uwagę Polko.
- Tutaj z pewnością strona irańska, jeżeli udałoby się jej, nie daj Boże, pochwycić tego amerykańskiego żołnierza, będzie starała się ograć to propagandowo - zaznaczył gen. Polko. W jego ocenie mogłoby to być nawet żądanie od USA odstąpienia od działań wojennych.
Generał Polko podkreślił, że odnalezienie zaginionego żołnierza jest dla USA kluczowe. O tym, że jego pojmanie przez Iran byłoby czarnym scenariuszem dla Amerykanów, mówił też w sobotę rano korespondent "Faktów" TVN Maciej Woroch.
Weteran sił specjalnych: to nie będzie proste
Cokolwiek wojsko USA zrobi, aby odnaleźć i uratować zaginionego żołnierza, będzie "bardzo niebezpieczne i skomplikowane" - ocenił w wypowiedzi dla CNN Bryan Stern, weteran sił specjalnych USA, założyciel firmy specjalizującej się w ratowaniu ludzi z obszarów dotkniętych wojną lub klęską żywiołową.
Bryan Stern podkreślił, że wlatywanie w przestrzeń powietrzną Iranu samolotem lub helikopterem jest bardzo niebezpieczne. Udowadniają to nagrania zamieszczone w mediach społecznościowych, na których słychać i widać, jak Irańczycy strzelają do amerykańskich maszyn.
- Uciekać przez półtora dnia... To bardzo długo, będąc za linią wroga, w górzystym terenie, bez kontaktu z bazą, i potencjalnie rannym - skomentował specjalista. Jego zdaniem wojsko amerykańskie spróbuje uratować swojego żołnierza w nocy, gdyż USA "widzą lepiej w ciemności niż ktokolwiek inny". - Problem w tym, że ten pilot też musi nawigować po ciemku - dodał.