- Amerykański myśliwiec F-15 został zestrzelony w piątek nad ranem. Pilot został uratowany.
- Trwają intensywne poszukiwania drugiego członka załogi, oficera systemu uzbrojenia.
- Po strąceniu F-15 zmobilizowano szturmowca A-10 do pomocy w misji poszukiwawczej. Ta maszyna również została zniszczona.
- Jak relacjonuje korespondent "Faktów" TVN Maciej Woroch, zestrzelenie samolotu może mieć poważne konsekwencje polityczne i militarne dla USA.
W piątek dwóch członków załogi katapultowało się, gdy Iran strącił amerykański myśliwiec F-15. Pilota uratowały amerykańskie siły specjalne, a poszukiwania drugiego członka załogi - oficera systemu uzbrojenia - trwają. Koszt F-15E Strike Eagle szacowany jest na około 31 milionów dolarów. BBC podało za irańskimi mediami, że wyznaczono nagrodę za odnalezienie poszukiwanego Amerykanina.
Poszukiwania "przypominają polowanie"
W relacji z Dubaju korespondent "Faktów" TVN Maciej Woroch mówił o konsekwencjach zestrzelenia samolotu i poszukiwaniach członka załogi. Ocenił, że poszukiwania amerykańskiego żołnierza "przypominają polowanie", a konsekwencje "mogą być bardzo zawiłe i bardzo donośne".
- Jeżeli Irańczycy rzeczywiście złapią drugiego pilota i na przykład pokażą go jako irańskiego jeńca w tamtejszej telewizji, to zmusi Amerykanów do działania, a z drugiej strony całkowicie zwiąże Donaldowi Trumpowi ręce, by mówić o jakichkolwiek negocjacjach i próbach załatwienia sprawy, choćby na pozór dyplomatycznie - wyjaśnił.
Woroch dodał, że USA "mają pewną przewagę w poszukiwaniach", ze względu na nadajniki wszyte w kombinezony personelu lotniczego. - Amerykanie mogą bardzo łatwo, co pokazali wczoraj, namierzyć taki nadajnik. Pytanie brzmi, dlaczego są takie problemy z namierzeniem drugiego (nadajnika członka załogi - red.), czy nie został uszkodzony, czy może żołnierz ukrył się tak głęboko, że ten sygnał radiowy gdzieś nie dochodzi - analizował.
Akcja poszukiwawcza w Iranie
Korespondent komentował też informacje o wysłaniu przez USA śmigłowców Black Hawk z operatorami służb specjalnych. - Eksperci mają podzielone zdania co do kwestii komandosów. Istnieje jeden scenariusz, w którym na pokładzie tych Black Hawków są specjalnie wyszkoleni żołnierze do podejmowania rannych z miejsca czy teatru działań wojennych, ale według drugich ekspertów, Amerykanie absolutnie nie będą na tym etapie ryzykować posłania kogokolwiek na ziemię - powiedział.
Woroch wyjaśnił, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to użycie śmigłowców razem z tankowcem powietrznym.
Korespondent "Faktów" TVN mówił też o tym, co piątkowe zestrzelenia mówią o stanie irańskiego uzbrojenia. Zwrócił uwagę, że amerykanie "są zachęcani przez Donalda Trumpa słowami o obronie przeciwlotniczej Iranu, która ma być zdziesiątkowana, a lotnictwo nie istnieje".
- Jednakże służby wywiadowcze mówią, że jedna trzecia arsenału Iranu została zniszczona, a dwie trzecie pozostają w większości przypadków albo tajemnicą, albo są chwilowo niedostępne i nie można ich zniszczyć. Więc to pokazuje, że każda operacja nad Iranem niesie ze sobą ryzyko - zaznaczył.
Trafione śmigłowce ewakuacyjne i kolejny samolot
W piątkowej rozmowie z serwisem Independent prezydent Donald Trump przekazał, że nie jest jeszcze gotowy, by ujawnić, jaka będzie odpowiedź USA, jeśli poszukiwanemu Amerykaninowi stanie się krzywda. Również w piątek, komentując zestrzelenie myśliwca, mówił, że nie wpłynie to na negocjacje z Iranem. - To wojna. Jesteśmy na wojnie - mówił NBC News.
Po strąceniu F-15 zmobilizowano szturmowca A-10 do pomocy w misji poszukiwawczej. Ta maszyna również została zniszczona. Na pokładzie był jeden pilot, który zdołał dolecieć do przestrzeni powietrznej Kuwejtu, gdzie katapultował się. Jest bezpieczny.
Irańczycy uderzyli też w dwa śmigłowce Black Hawk, które brały udział w misji poszukiwawczo-ratunkowej. Członkowie załóg odnieśli niewielkie obrażenia, ale wszyscy są bezpieczni.
Łącznie w wyniku irańskich działań w piątek rozbiły się dwa amerykańskie samoloty wojskowe: myśliwiec F-15 i szturmowiec A-10 oraz dwa śmigłowce Black Hawk.
Z danych opublikowanych przez Pentagon wynika, że łącznie 365 żołnierzy USA zostało rannych w trakcie trwania amerykańskiej operacji przeciwko Iranowi. 247 poszkodowanych to żołnierze amerykańskiej armii, 63 marynarki wojennej, 19 piechoty morskiej, a 36 to członkowie sił powietrznych.
Do tej pory podczas wojny z Iranem zginęło 13 amerykańskich żołnierzy, w tym siedmiu w wyniku działań przeciwnika.