Amerykanka, obserwowana na Instagramie przez ponad 10 tysięcy osób, na co dzień w mediach społecznościowych dzieli się pięknymi ślubnymi stylizacjami. W ostatnich dniach podzieliła się również historią swojej choroby i osoby, której zawdzięcza życie. Informacja o Karolu, "aniele" z Polski, którego komórki macierzyste pomogły wyleczyć Kaedi z choroby nowotworowej, oraz opis ślubu Amerykanki, której honorowym gościem był Polak i jego żona, frafiła do licznych mediów za oceanem i w Polsce.
Amerykanka opowiedziała dziennikarce TVN24 Ewie Wagner historię swojej choroby. W 2017 roku wykonała rutynowe badania, których wyniki były niepokojące. Jak mówi, nie miała jednak żadnych objawów choroby, a kolejne badania, również pod kątem raka, nie wskazywały nic konkretnego. "Jesteś za młoda na raka, nie martw się" - słyszała. Na początku 2020 roku kolejne badanie wskazało jednak na niezwykle rzadki nowotwór krwi, szczególnie wśród osób tak młodych. W 2021 roku uznano, że niezbędny będzie przeszczep komórek macierzystych.
Amerykanka o dawcy z Polski: zrobił to dla kompletnie nieznajomej osoby
Gdy w październiku została przyjęta do szpitala, wiedziała już, że znaleziono dawcę. Najpierw musiała przejść "brutalną i bolesną" chemioterapię, by przygotować organizm na przeszczep. - Na szczęście niewiele z tego pamiętam. Koncentrowałam się na pozytywnych emocjach, żeby przejść przez to. Myślałam tylko o tym, by wrócić do domu, do mojego psa, do mojego obecnego męża. Odzyskać moje życie, zacząć je na nowo. Ale był to naprawdę trudny czas - wspomina reporterce TVN24.
Początkowo o dawcy szpiku nie wiedziała zbyt wiele. - Zgodnie z zasadami dotyczącymi dawców muszą być anonimowi. Jedyne, co mogłam wiedzieć to, że jest to młody mężczyzna z Europy. Nie znałam kraju, jego imienia ani wieku, niczego więcej. Był kompletnie anonimowy - opowiada stylistka. - Myślałam: jak to, to przecież młody człowiek, korzystający z życia. Jak znalazł czas, by zrobić coś takiego dla kompletnie nieznajomej osoby - dodaje. Pamięta, że już wtedy pomyślała, że to jej "anioł".
Musiały minąć dwa lata, by mogła dowiedzieć się o "aniele" czegoś więcej. Wypełniła specjalny formularz, dzięki któremu - w razie zgody dawcy - mogła poznać jego personalia. Tak się stało. - Siedziałam w poczekalni i dostałam email, a w nim jego imię, że jest z Polski i jak sądzę, jego adres mailowy. I zaczęłam szlochać - wspomina teraz. - Połączyć imię z osobą, która uratowała moje życie, to coś, czego nawet nie jestem w stanie opisać. Jesteś taka szczęśliwa i wdzięczna - mówi, ocierając chusteczką łzę z oka. To imię to Karol.
Dawca honorowym gościem na ślubie Kaedi
Dzień czy dwa zajęło jej sformułowanie wiadomości, którą chciała mu wysłać. Potem nawiązali kontakt w mediach społecznościowych i zaczęli wymieniać wiadomości na WhatsAppie. - Wysłał mi zdjęcia swoje i Dominiki (żona Karola - red.), napisał o swoim ślubie - opowiada. A ponieważ Kaedi miała zaplanowany ślub na grudzień ub.r., postanowiła, że zrobi wszystko, żeby Karol mógł na nim być.
Specjalnego gościa do końca trzymali w tajemnicy. Na profilu Kaedi na Instagramie widzimy uwieczniony moment, gdy Karol, wywoływany przez pana młodego, zabiera głos podczas uroczystości. W trakcie krótkiej przemowy Polak zachęcał gości, by rejestrowali się jako dawcy. - To nic nie kosztuje, a dla kogoś może być wszystkim - mówił. - Gdzieś tam może czekać na was wasza Kaedi - przekonywał Karol.
Kaedi zapewnia reporterkę TVN24, że zamierza utrzymać kontakt z Polakiem i jego żoną "na zawsze". W tym roku planuje z mężem odwiedzić Włochy, ale - jak mówi - naprawdę chce polecieć do Polski, by "zobaczyć ich życie" - Karola i jego żony. Nie znała wcześniej Polski, ale teraz, gdy - jak sama mówi - płynie w niej "polska krew", zamierza poznać nasz kraj.
Polecamy także reportaż Macieja Zalewskiego z programu "Polska i Świat":
A tu znajdziesz więcej informacji o transplantologii i dawcach szpiku:
Opracował Adam Michejda, WAC