Al-Szabab: To dopiero początek. Krwawy atak w Nairobi

Świat

Aktualizacja:
W operacji antyterrorystycznej bierze udział wojskoTVN24, Reuters
wideo 2/10

Co najmniej 39 osób zginęło, a ponad 150 zostało rannych w ataku na centrum handlowe w Nairobi - poinformował prezydent Kenii Uhuru Kenyata. Oświadczył również, że terroryści chcą podzielić naród, ale zostaną pokonani. Do ataku przyznała się organizacja somalijskich islamistów Al-Szabab. W Nairobi wciąż trwa operacja antyterrorystyczna.

- Mudżahedini wtargnęli dzisiaj około południa do (centrum handlowego - red.) Westgate - taki wpis milicji Al-Szabab pojawił się wieczorem na Twitterze. - Zabili ponad stu kenijskich niewiernych, bitwa trwa - dodali islamiści, którzy twierdzą, że są w kontakcie z "mudżahedinami" w centrum handlowym. Zapowiedzieli, że nie będą prowadzone żadne negocjacje.

Według nich atak w Nairobi jest "wymierzeniem sprawiedliwości" za zbrodnie popełnione przez wojska kenijskie w Somalii. - Długo prowadziliśmy wojnę z Kenijczykami na naszej ziemi, teraz nadszedł czas, by przenieść pole walki i prowadzić wojnę na ich ziemi - napisano na oficjalnym koncie Al-Szabab na Twitterze.

Wcześniej Al-Szabab nie przyznawała się do ataku. Informowała jedynie, że jest jedynie w kontakcie z zamachowcami.

Otworzyli ogień, rzucali granatami

Uzbrojeni ludzie wdarli się do centrum handlowego Westgate w sobotę po południu polskiego czasu. Rzucili granaty ręczne i otworzyli ogień.

Prezydent Kenii Uhuru Kenyatta poinformował wieczorem, że na razie wiadomo o co najmniej 39 ofiarach ataku i ponad 150 osobach rannych. Głowa państwa stwierdziła, że zamachowcy starają się zastraszyć i podzielić naród, ale zostaną pokonani.

Wcześniej policja kenijska i Czerwony Krzyż podały, że ofiary śmiertelne to zarówno ludzie, którzy zginęli na miejscu, jak i zmarłych w wyniku ran. Wśród ofiar są dzieci.

W szpitalu, w wyniku ran postrzałowych, zmarł także jeden z napastników.

Nie wiadomo jednak dokładnie, ilu jest wszystkich zamachowców - jedni świadkowie widzieli pięciu, inni mówią nawet o osiemnastu. Według policji terrorystów jest kilkunastu.

Według rzecznika policji napastnicy wzięli zakładników. Jeden z policjantów uczestniczących w akcji powiedział, że napastnicy zabarykadowali się w supermarkecie Nakumatt.

Centrum handlowe jest szczelnie otoczone przez kenijskie siły bezpieczeństwa. Policjanci przeszukują sklep po sklepie. Towarzyszą im żołnierze.

"Kenia ma na pieńku z somalijskimi dżihadystami"tvn24

Kazali wyjść muzułmanom

Jeden ze świadków ataku powiedział, że napastnicy kazali muzułmanom opuścić centrum handlowe i zapowiedzieli, że celem ataku są niemuzułmanie. Inny relacjonował, że napastnicy mówiący, jak się wydaje, po arabsku lub po somalijsku (przyznał, że nie zna żadnego z tych języków) dokonywali egzekucji, każąc swym ofiarom najpierw coś powiedzieć.

Wydarzenia w centrum handlowym na żywo relacjonują stacje telewizyjne. Pokazano m.in. dwóch policjantów leżących na podłodze z bronią skierowaną w stronę wejścia do supermarketu i jednego funkcjonariusza kładącego na noszach młodą dziewczynę.

Brak informacji o Polakach

Departament Stanu USA poinformował, że w ataku zostali ranni obywatele amerykańscy. Rzeczniczka departamentu, Marie Harf nie powiedziała jednak ilu Amerykanów zostało poszkodowanych. Amerykańskie władze jednocześnie potępiły zamach i nazwały go "bezsensownym aktem przemocy".

Polski konsulat w Nairobi nie potwierdza, ani nie zaprzecza, czy na miejscu byli Polacy. - W tej chwili nie mamy po prostu takich informacji - powiedziała na antenie TVN24 Bogumiła Rybak-Ziółkowska, wicekonsul RP. Dodała, że w Kenii mieszka ok. 500 naszych rodaków i większość z nich przebywa w stolicy.

Konsulat RP w Nairobi: Nie wiadomo, czy na miejscu byli Polacytvn24

Groźby Al-Szabab

Somalijska, powiązana z Al-Kaidą organizacja Al-Szabab groziła w przeszłości zaatakowaniem tego centrum, popularnego wśród zamożnych Kenijczyków i cudzoziemców mieszkających w kenijskiej stolicy, w odwecie za wysłanie przez Kenię żołnierzy do walki z islamistami w Somalii.

Al-Szabab zapowiedziała na Twitterze, że atak na centrum handlowe w Nairobi zapoczątkuje "długą odyseję". "Pamiętacie Bombaj? To będzie długa odyseja" - napisali terroryści, czyniąc aluzję do ataków terrorystycznych z 2010 roku w tym indyjskim mieście. Po wzięciu zakładników w luksusowych hotelach, na dworcu kolejowym i w żydowskim centrum kulturalnym zabito wówczas 166 osób.

W przeszłości organizacja groziła zaatakowaniem tego centrum, popularnego wśród zamożnych Kenijczyków i cudzoziemców mieszkających w kenijskiej stolicy.

Centrum Westgate otwarto w 2007 roku. Znajduje się tam ponad 80 sklepów, sale kinowe i kasyno. Niektóre ze sklepów należą do Izraelczyków, ale nie wiadomo, czy to one były celem ataku. Co najmniej czworo Izraelczyków zdołało uciec; jeden został ranny.

Autor: pk, ktom//gak / Źródło: PAP, Reuters