Akcja kombinowana. Za pół miliarda dolarów dziennie

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Operacja kombinowana. Atak za pół miliarda dolarów dziennie

Interwencja w Libii rozpoczęta. Będzie ona miała charakter lotniczo-morski, czyli będzie tzw. operacją kombinowaną. W pierwszym etapie każdy dzień ataku kosztować będzie ok. pół miliarda dolarów.

POLSKA AKCJA HUMANITARNA APELUJE O POMOC DLA LIBIJCZYKÓW. ZOBACZ, JAK POMÓC

Na razie gotowość do interwencji zgłosili Francuzi, Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy, Norwegowie, Duńczycy i Belgowie. Włosi i Hiszpanie zadeklarowali oddanie do dyspozycji swoich baz lotniczych.

Jak mówi Wojciech Łuczak z miesięcznika "Raport", na każdym lotniskowcu klasy Nimitz, jakimi dysponuje USA, jest 90 samolotów. - To jest liczba maszyn, która absolutnie wystarczy do zneutralizowania całego lotnictwa libijskiego - ocenia Łuczak. Gotowy do interwencji jest amerykański lotniskowiec USS Enterprise, który znajduje się na Morzu Czerwonym.

Skąd atak?

Decyzję o wysłaniu samolotów, m.in. typu Tornado, na południe podjęła już także Wielka Brytania. Francuski lotniskowiec "Charles de Gaulle" jest w porcie w Toulonie. Do Libii może dotrzeć do 48 godzin.

Myśliwce płynące na lotniskowcach mogą zaatakować w każdej chwili, dzięki możliwości tankowania w powietrzu. Atak może nastąpić też z europejskich baz, na przykład na Sycylii.

Jedynym polskim wkładem w operację może być wsparcie humanitarne i działania zabezpieczające okrętu ORP Kontradmirał Xawery Czerniecki, który już od dłuższego czasu pływa po Morzu Śródziemnym.

Droga ofensywa

Krzysztof Kubiak, historyk wojskowości, przekonuje, że bardzo niechętnie rozważana jest ewentualność interwencji lądowej. - Powiedziałbym, że ta opcja jest wyjątkowo mało prawdopodobna - zaznacza ekspert.

Powód to koszty. Przede wszystkim te ludzkie - nikt nie chce ryzykować życia swoich żołnierzy. Liczą się jednak również te finansowe. - Mówimy tutaj o bardzo trudnej operacji kombinowanej lotniczo-morskiej. Na początku, przez pierwszych parę dni - koszt około pól miliarda dolarów dziennie - szacuje Łuczak.

Interwencja przygotowywana jeszcze przed rezolucją

Koalicjanci chcą przede wszystkim wyegzekwować zakaz lotów wojskowych. To oznacza konieczność zestrzelenia libijskich samolotów, bombardowania stanowisk obrony przeciwlotniczej i baz. Po drugie, rezolucja uchwalona przez ONZ z czwartku na piątek, daje podstawy do ataku na armię Kaddafiego w celu uniemożliwienia prowadzenia działań zbrojnych przeciwko cywilom.

Cala operacja po cichu była przygotowywana na długo przed podjęciem rezolucji przez Narody Zjednoczone. - Z informacji, które uzyskaliśmy w Warszawie po rozmowie z sekretarzem NATO Rasmussenem wynika, że sztaby NATO pracują już od wielu tygodni nad tym, jak należałoby interweniować - podkreśla Łuczak.

Libia: 40 tysięcy żołnierzy

Wojska Kaddafiego rozpoczęły bombardowanie Misraty i zbliżyły się do Bengazi, głównej siedziby powstańców. Później libijski przywódca ogłosił zawieszenie broni. Teraz każdy ruch wojsk dyktatora będzie skrupulatnie obserwowany przez zachodni sojusz i wrogie Kaddafiemu państwa arabskie.

Armia libijska przed rewoltą liczyła około 40 tysięcy żołnierzy. Dysponuje przestarzałymi samolotami MIG i Mirage.

PIĄTEK W LIBII - RELACJA MINUTA PO MINUCIE

SOBOTA W LIBII-RELACJA MINUTA PO MINUCIE

KADDAFI ATAKUJE BENGHAZI - CZYTAJ

CO DALEJ PO INTERWENCJI ZACHODU? CZYTAJ ANALIZĘ TVN24.PL

WOJNA W LIBII W STUDIO 3D

Źródło: tvn24