Airbus runął, bo uciekał turbulencji?

TVN24

Aktualizacja:
ReutersAirbus spadł do Atlantyku

Piloci Airbusa Air France, który przed dwoma laty runął do Atlantyku podczas lotu z Rio de Janeiro do Paryża, starali się ominąć strefę turbulencji wywołanych warunkami atmosferycznymi. To może wykluczać ich błąd - piszą francuskie media.

Radio Europe 1, powołując się źródła zbliżone do ekspertów badających okoliczności katastrofy, podkreśla, że ta hipoteza - wbrew tezom wysuwanym jeszcze przed kilku dniami - wykluczałaby błąd pilotów, jako przyczynę tragedii.

Rozgłośnia podała, że piloci nie wlecieli w strefę turbulencji nad Oceanem Atlantyckim. To miałoby wykluczać hipotezę, że przyczyną katastrofy był błąd w wyborze trajektorii lotu.

Wyciekają fakty

Eksperci z Biura Badań i Analiz (BEA) prowadzącego badania przeanalizowali wszystkie posiadane elementy, zwłaszcza zawartość czarnych skrzynek wydobytych na początku tego miesiąca z dna oceanu i dostarczonych przed tygodniem do Paryża.

Oficjalnie nie ujawniono szczegółów dotyczących wyników badań. Do mediów przedostały się niektóre dane. M.in. fakt, że w samolocie nie nastąpiła generalna awaria urządzeń, która spowodowałaby, że runął do oceanu.

Tak mówił dyrektor kierujący badaniem przyczyn katastrofy Alain Bouillard. Zastrzegł jednak, że fakt, iż nie nastąpiła generalna awaria, nie oznacza, że nie było rozmaitych uszkodzeń.

Wyciekające szczegóły wywołują napięcia w stosunkach między producentem samolotu Airbusem a jego właścicielem - liniami Air France. Obie firmy obarczają się winą za śmierć 228 ludzi lecących samolotem 1 czerwca 2009 roku.

Winni konstruktorzy albo linie

Rozgłośnia Europe 1 twierdzi, że śledczy starają się obecnie ustalić, dlaczego piloci nie zdołali utrzymać samolotu w powietrzu.

Zdaniem radia, otwarte pozostają dwie hipotezy: Airbus, budując samolot, nie przewidział, że jeden z jego A330 może nagle runąć w dół, co wskazywałoby na odpowiedzialność konstruktorów. Druga hipoteza: Air France nie wyszkoliły odpowiednio swych pilotów i nie przygotowały ich do takiej sytuacji, co stawiałoby w trudnej sytuacji linie lotnicze.

Według francuskiej rozgłośni, Airbus jest przekonany, że nie ponosi odpowiedzialności za katastrofę. Dlatego nalega na BEA, aby jak najszybciej opublikowało rezultaty dochodzeń.

Tymczasem europejski producent tych samolotów nie chciałby, aby wyniki dochodzenia ogłoszono przed trzecim tygodniem czerwca, kiedy nastąpi otwarcie Salonu Aeronautycznego na lotnisku Le Bourget. Airbus zwykle zawiera tam większość kontraktów na sprzedaż swych samolotów.

Źródło: PAP