977 zarzutów za zniewolenie trzech kobiet. "Przyzna się, jeśli nie skażą go na śmierć"

TVN24


Ariel Castro - oskarżony o uprowadzenie, uwięzienie i wielokrotne gwałcenie trzech kobiet w Cleveland - stanął po raz kolejny przed sądem i nie przyznał się do winy. W rozszerzonym akcie oskarżenia postawiono mu 977 zarzutów. Grozi mu kara śmierci.

Podczas posiedzenia sądu Castro zachowywał się niecodziennie. Nieustannie zamykał oczy i sprawiał wrażenie, że śpi na stojąco. Czytająca skrócony akt oskarżenia sędzia wielokrotnie nakazywała mu otworzyć oczy i spojrzeć na siebie, by mogła być pewna, że jej słucha.

Adwokaci Castro twierdzą, że mógłby przyznać się do winy, gdyby zagwarantowano mu, że nie zostanie skazany na śmierć. Do tej pory nie przedstawiono mu jednak takiej oferty.

W czerwcu, gdy Castro, były kierowca autobusu szkolnego, po raz pierwszy stanął przed sądem, postawiono mu 329 zarzutów. Wówczas też nie przyznał się do winy.

Trzy niewolnice

53-letniego Castro oskarżono o uprowadzenie, uwięzienie i gwałcenie trzech młodych kobiet, które przetrzymywał przez około 10 lat w swoim domu, w Cleveland w stanie Ohio. Według policji, Castro bił swe ofiary, a także pętał łańcuchami i sznurami, czasami tylko wypuszczając na podwórko.

Do ich uwolnienia doszło 6 maja, gdy sąsiad, zaniepokojony krzykami w pobliskim domu, poszedł sprawdzić, co się dzieje i odnalazł tam zaginione.

Amanta Berry zniknęła w 2003 roku, gdy miała 16 lat, w drodze powrotnej z pracy w barze szybkiej obsługi. Gina DeJesus zaginęła w 2004 roku jako 14-latka, kiedy wracała ze szkoły do domu. Trzecia kobieta to 32-letnia obecnie Michelle Knight, zaginiona w 2002 roku. Według policji Castro ma z Berry 6-letnią córkę.

Kobiety podziękowały w ubiegłym tygodniu na YouTube osobom, które przekazały dla nich pieniądze. Poprosiły o pozostawienie ich w spokoju i uszanowanie ich prywatności.

Autor: mk/roody/zp / Źródło: PAP, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: