Do zerwania linii wysokiego napięcia doszło 31 sierpnia w Tarnobrzegu przy ulicy Chemicznej, w pobliżu Zakładów Chemicznych Siarkopol. Pilot, mieszkaniec powiatu tarnowskiego, sam zgłosił się na policję kilka dni później.
- Pilot został przesłuchany w charakterze świadka w dniu 2 września, gdy zgłosił się do jednostki policji. Na tym etapie sprawy prokurator prowadzący postępowanie zbiera materiał dowodowy, po zebraniu pełnego materiału dowodowego podejmie decyzję co do dalszego kierunku postępowania - mówił w rozmowie z tvn24.pl prokurator Łukasz Malarski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Pilot nie usłyszał dotychczas zarzutów.
Sprawdzają uprawnienia pilota
Jak wyjaśnił prokurator, pilot złożył zeznania. - Wskazał on, że w momencie, gdy wylądował, nie zorientował się, iż doszło do zerwania linii energetycznej. Po dokonaniu niezbędnych napraw swojego śmigłowca wrócił do swojego miejsca zamieszkania - relacjonuje Malarski. Jak dodaje, pilot leciał z jednego miejsca zamieszkania do drugiego.
Na razie w prokuraturze trwa zbieranie materiałów. - Prokurator zwrócił się do szeregu instytucji, celem ustalenia okoliczności dotyczących tego pilota, między innymi posiadanych przez niego kursów i uprawnień, jak również celem ustalenia wysokości powstałej szkody - wyjaśnia rzecznik.
O sprawie jako pierwszy poinformował portal rmf24.pl. Według ustaleń stacji pilot miał dowiedzieć się o sprawie z mediów i dopiero po przeczytaniu publikacji na ten temat zgłosić się na policję.