Pierwsze zgłoszenie w tej sprawie policja w Jaśle otrzymała w środę, 6 maja.
- Około godziny 13 otrzymaliśmy zgłoszenie od leśniczego, że w kompleksie leśnym na terenie miejscowości Świątkowa Mała zostało znalezione truchło zwierzęcia - przekazała nam podkomisarz Barbara Pawłowska, występująca w zastępstwie oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
- Na miejscu policjanci w obecności leśniczego ustalili znajdujące się tam śladowe elementy truchła zwierzęcego. Jak ustalono z relacji leśnika obok znajdowała się lisia jama. Na miejscu wykluczono jakiekolwiek ślady działalności człowieka - poinformowała policjantka. Dodała, że o znalezisku poinformowano również przedstawicieli Wód Polskich w Rzeszowie. Działki, na których znaleziono szczątki znajdują się w administracji Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie RZGW w Rzeszowie.
- Zgłoszenie dotyczyło zanieczyszczenia środowiska - przekazała nam Katarzyna Tokarz pełniąca obowiązki kierownika Zespół Komunikacji i Edukacji Wodnej Regionalnego Zarząd Gospodarki Wodnej w Rzeszowie.
- Na miejscu zdarzenia nie stwierdzono występowania śniętych ryb. Najprawdopodobniej nie doszło również do skażenia wód płynących, natomiast prewencyjnie powiadomiony został Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Ponadto w pobliżu zdarzenia nie ma żadnych ewidencjonowanych przez Wody Polskie ujęć wody - zrelacjonowała Katarzyna Tokarz.
- Pomimo tego, że utylizacja szczątków zwierzęcych nie leży w kompetencjach Wód Polskich, 9 maja w asyście Policji zutylizowano zalegające truchła - dodała.
O zdarzeniu powiadomieni zostali: Policja w Nowym Żmigrodzie, Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Jaśle, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie.
Dwa dni później, w piątek 8 maja, funkcjonariusze ponownie udali się na miejsce - po, jak przekazała nam podkomisarz Barbara Pawłowska, "kolejnym zgłoszeniu o szczątkach zwierząt w lesie w Świątkowej Małej".
- Zgłoszenie otrzymaliśmy około godziny 14:30. Dotyczyło ono znalezienia truchła zwierzęcia w miejscowości Świątkowa Mała. Na miejscu wykonano oględziny i dokumentację fotograficzną, a szczątki zostały zabezpieczone do badań. Zebrano materiał dowodowy mający ustalić przyczyny i okoliczności zdarzenia - przekazała nam policjantka.
Policyjne czynności na miejscu kontynuowane były w poniedziałek, 11 maja. Na miejscu pracowali policjanci, technik kryminalistyki oraz biegły z zakresu dzikiej zwierzyny. O sprawie zostały powiadomione również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie, Wody Polskie oraz Prokuratura Rejonowa w Jaśle.
Policyjne postępowanie w tej sprawie toczy się z artykułu 53. punkt 4. ustawy o prawie łowieckim.
Kto: 1) poluje na przelotne ptactwo łowne na wybrzeżu morskim w pasie 3000 m od brzegu w głąb morza lub 5000 m w głąb lądu, 2) poluje z chartami lub ich mieszańcami, 3) poluje w czasie ochronnym, 4) poluje nie posiadając uprawnień do polowania, 4a) wbrew zakazowi określonemu w art. 42aa pkt 14, zakłada narzędzia lub urządzenia przeznaczone do łowienia, chwytania lub zabijania zwierzyny, 5) wchodzi w posiadanie zwierzyny za pomocą broni i amunicji innej niż myśliwska, środków i materiałów wybuchowych, trucizn, karmy o właściwościach odurzających, sztucznego światła, lepów, wnyków, żelaz, dołów, samostrzałów lub rozkopywania nor i innych niedozwolonych środków, 6) nie będąc uprawnionym do polowania wchodzi w posiadanie zwierzyny - podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.
Na miejscu "psowaty o wilczym umaszczeniu" bez głowy, nóg i ogona
Na miejscu była Anna Maziuk, propagatorka wiedzy o przyrodzie, autorka książki o wilkach. Jak relacjonuje, znalazła tam szczątki zwierząt - kości kręgosłupa, kończyn, fragmenty czaszek w tym żuchwy i skór różnych gatunków łownych - jeleni, saren, dzików. Oprócz tego ciało dużego psowatego o wilczym umaszczeniu, w stanie zaawansowanego rozkładu. Pozbawione było głowy, nóg i ogona.
- To są trofea myśliwskie, ale i te części, które umożliwiają identyfikację zwierzęcia, dlatego można przypuszczać, że ktoś próbował zatrzeć ślady popełnionego przestępstwa. Nawet jeśli okaże się, że to pies, wówczas byłby to wyraz wyjątkowego okrucieństwa. Pobrane zostały próbki do badań genetycznych. Dopiero ich wyniki pozwolą ustalić, czy znalezione szczątki należą do wilka, a oględziny ich przez biegłego, czy doszło do nielegalnego zabicia gatunku objętego ochroną ścisłą - informuje Anna Maziuk.
Na miejscu - jak relacjonuje przyrodniczka - odkryła dwa duże, wyraźnie wykopane łopatą doły, które - jak przypuszcza - zostały następnie częściowo rozkopane przez zwierzęta. - Część szczątków znajdowała się w tych dołach, pozostałe były rozrzucone, być może rozciągnięte przez zwierzęta a w powietrzu unosił się silny fetor. W zasadzie na każdym kroku pod nogami miało się sierść albo kości - opowiada.
A wszystko to - jak wskazuje Maziuk - zaledwie około 300 metrów od najbliższych zabudowań, 30 metrów od granicy Magurskiego Parku Narodowego i kilkanaście metrów od rzeki. Po jej drugiej stronie, w odległości kilkudziesięciu metrów, znajduje się prywatna zagroda jeleni. Widać też było ślady po pojazdach terenowych, prawdopodobnie kładach.
- Trudno zrozumieć, jak coś takiego mogło się dziać latami tak blisko parku i wioski. Sprawca lub sprawcy musieli się czuć kompletnie bezkarni - komentuje Maziuk. - Dodatkowo stwarzali zagrożenie sanitarne i epidemiologiczne, w tym związane z ASF - dodaje.
- To z pewnością efekt długotrwałej działalności człowieka - widać tam bowiem ślady wcześniejszych wykopów. Nie sposób więc ocenić "na oko", jak wiele szczątków faktycznie znajduje się w tym miejscu ani jak długo ten proceder mógł trwać. To będzie mógł ocenić dopiero biegły po tym, jak zostaną wykopane przez śledczych - komentuje Anna Maziuk.
Kluczowa opinia biegłego
Śledczy czekają na opinię biegłego, który zbada zabezpieczone na miejscu próbki. - W sprawie został powołany biegły weterynarz, specjalista w zakresie dzikich zwierząt, który ma wydać opinię, czy zabezpieczone szczątki pochodzą od gatunków prawnie chronionych - informuje Henryk Zabawa, zastępca Prokuratora Rejonowego w Jaśle.
- Od wyników tej opinii będzie zależeć dalsza kwalifikacja prawna czynu - czy będziemy prowadzić postępowanie w kierunku kłusownictwa, czy też pod kątem zniszczenia zwierząt objętych ochroną na podstawie artykułu 181 kodeksu karnego. Przywołany przez prokuratora artykuł dotyczy spowodowania zniszczeń w przyrodzie.
§ 1. Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. § 2. Kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy lub uszkadza rośliny, zwierzęta, grzyby lub ich siedliska, lub siedliska przyrodnicze, powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 3. Karze określonej w § 2 podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy lub uszkadza rośliny, zwierzęta, grzyby pozostające pod ochroną gatunkową lub ich siedliska, powodując istotną szkodę. § 4. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 5. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 2 lub 3 działa nieumyślnie, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
- Zabezpieczony materiał pochodzi z terenu otuliny Magurskiego Parku Narodowego. W miejscu ujawnienia było więcej szczątków różnych zwierząt, część z nich w znacznym stopniu rozłożona, co utrudnia określenie ich liczby i gatunku. Zadaniem biegłego jest dokładne ich zidentyfikowanie - podkreśla prokurator.
O zdarzenie chcieliśmy zapytać dyrektora Magurskiego Parku Narodowego, Norberta Kiecia, jednak w środę był nieobecny w pracy. Jego zastępca, Piotr Hanas, w rozmowie z tvn24.pl poinformował, że nie będzie komentował sprawy, ponieważ jej "nie zna", a szczątki zostały znalezione poza granicami Parku.
Cztery zabite wilki
Jak informuje Anna Maziuk, jeśli wyniki badań potwierdzą, że jedno ze znalezionych zwierząt to wilk, będzie to już piąty przypadek nielegalnego zabicia tego gatunku w okolicach Magurskiego Parku Narodowego w ciągu ostatnich pięciu lat. W 2021 roku w Tokach odnaleziono oskórowaną wilczycę bez głowy, rok później w Hucie Polańskiej - wilczycę zastrzeloną z amunicji śrutowej. W 2023 roku w Olchowcu zginął wilk zastrzelony podczas polowania zbiorowego, a w 2025 roku w Tylawie odnotowano kolejny przypadek - zwierzę z raną postrzałową znaleziono także w dniu polowania zbiorowego.
- I to tylko te, o których wiemy. Ta wilcza grupa rodzinna, której areał obejmuje odkryte cmentarzysko, latem 2025 roku liczyła dwanaście wilków. Zimą było ich już tylko cztery, a podczas ostatnich śniegów udawało się naliczyć maksymalnie trzy. Co się stało z pozostałymi? Podrośnięte wilki opuszczają swoje rodziny, ale żeby grupa w tak krótkim czasie tak drastycznie się zmniejszyła, to dziwne - komentuje Anna Maziuk.
Wilki objęte są w Polsce całkowitą ochroną na terenie całego kraju od 1998 roku. Zabronione jest ich zabijanie, okaleczanie, chwytanie, płoszenie, niepokojenie, przetrzymywanie, niszczenie nor i wybieranie z nich szczeniąt, a także przechowywanie i sprzedaż skór i innych fragmentów martwych osobników. Za zabicie wilka grozi do pięciu lat więzienia.
Chcesz podzielić się ważnym tematem? Skontaktuj się z autorką tekstu: martyna.sokolowska@wbd.com