Sąd Okręgowy w Rzeszowie uniewinnił w piątek wszystkich 17 oskarżonych w procesie dotyczącym zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan. Na ławie oskarżonych zasiadali m.in. Paweł K., któremu prokuratura zarzucała zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, oraz 14 byłych policjantów oskarżonych o utrudnianie śledztwa. Rodzina ofiary i prokuratura zapowiedziały apelację.
- Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - powiedział sędzia Sztorc.
Przypomniał, że zginęła 17-letnia dziewczyna, "właściwie jeszcze dziecko", a "okrucieństwo czynu przeraża" od tylu lat, wywołuje pytanie o sprawców i ich motywy. Sędzia zwrócił uwagę, że sprawie od samego początku towarzyszyło ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Jak podkreślił, sąd musiał jednak kierować się zasadą domniemania niewinności.
- Sąd o tym zapomnieć nie mógł. Jeżeli postępowanie było długotrwałe, to wynikało to z podporządkowania tej zasadzie czynności sądu po to, aby sprawcy zostali ukarani, a osoby niewinne nie poniosły odpowiedzialności - zaznaczył sędzia.
Jak wskazał, podczas procesu przeanalizowano około 200 tomów akt jawnych i niejawnych, wyznaczono ponad 200 dni rozpraw oraz przesłuchano 204 świadków jawnych i 32 anonimowych.
Silne emocje na sali
Ogłoszenie wyroku wywołało gwałtowną reakcję bliskich zamordowanej nastolatki. Na sali obecni byli jej ojciec i siostra. Ojcu ofiary trzeba było udzielić pomocy medycznej.
Pełnomocnik rodziny zapowiedział złożenie apelacji. - Apelacja będzie oczywista z naszej strony. Uznajemy bowiem, że sąd popełnił szereg błędów w interpretacji dowodów. Jedne przyjmował za wiarygodne, inne zaś odrzucał. Wydaje nam się, że zeznania głównego świadka są w pełni wiarygodne. Ten wyrok jest dla nas takim sygnałem, że musimy jeszcze więcej walczyć - powiedział mec. Ireneusz Wilk.
Rozgoryczenia nie kryła rodzina Iwony Cygan. - Od samego początku zawodzili nas ludzie, którzy powinni stać na straży prawa. Dzisiaj to jest nadal kontynuacja. Na pewno się nie poddamy, bo Iwona ma rodzinę, która kocha ją do dziś. Prawda musi kiedyś zostać nazwana po imieniu - powiedziała Małgorzata Serafin, siostra zamordowanej.
- Przeżywaliśmy tę gehennę przez te osiem lat w sądzie i nadal trzeba przeżywać tę gehennę. Nie przegraliśmy sprawy, przegrało państwo - mówił ojciec ofiary Mieczysław Cygan.
Apelację zapowiedziała również Prokuratura Krajowa. - W związku z zapadłym wyrokiem zostanie skierowany wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wydanego orzeczenia i w stosownym terminie zostanie wniesiona apelacja przez prokuratora w związku z wyrokiem uniewinniającym wszystkich oskarżonych. (...) Trzeba będzie się zapoznać z pewnymi motywami czyli wyrażonymi w pisemnym uzasadnieniu wyroku - poinformował prokurator Piotr Krupiński z Prokuratury Krajowej. Dodał, że na tym etapie nie będzie komentował szczegółów sprawy do czasu zapoznania się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.
Zabójstwo Iwony Cygan sprzed 28 lat
Do zabójstwa Iwony Cygan doszło w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 roku w Szczucinie. Ciało 17-latki znaleziono następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej. Z ustaleń śledczych wynikało, że dziewczyna została uduszona, a sprawcy upozorowali napaść seksualną.
Przez lata nie udało się ustalić sprawców i śledztwo zostało umorzone. Przełom nastąpił dopiero po wznowieniu postępowania przez Prokuraturę Krajową i policjantów z krakowskiego Archiwum X. Jak informowali śledczy, zatrzymania rozpoczęły się po "przełamaniu zmowy milczenia" pod koniec 2016 roku.
Akt oskarżenia trafił do sądu dopiero w 2017 roku, ponad 19 lat po zbrodni. Oskarżonych w tej sprawie zostało 17 osób, w tym 14 emerytowanych i byłych funkcjonariuszy policji. Głównym oskarżonym był Paweł K., któremu prokuratura postawiła zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jego ojciec - Józef K. odpowiadał za współsprawstwo. Wśród oskarżonych była także koleżanka zamordowanej - Renata G.-D., której zarzucono utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań. Według prokuratury, Paweł K. w sierpniu 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał w Szczucinie swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i - brutalnie krępując - doprowadził do śmierci.
Prokurator zażądał dla Pawła K. kary dożywotniego pozbawienia wolności, dla jego ojca - 25 lat. Wobec pozostałych oskarżonych prokurator wnioskował o kary więzienia od dwóch do sześciu lat.
Takich samych kar domagał się pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, czyli rodziny zamordowanej Iwony. Obrońcy wnieśli o uniewinnienia swoich klientów.