Zarzut niedopełnienia obowiązków postawiony funkcjonariuszom dotyczy przede wszystkim nieprawidłowego zabezpieczenia miejsca wypadku drogowego. Według ustaleń śledczych, policjanci nie zapewnili bezpieczeństwa uczestnikom ruchu, a także nie zabezpieczyli w odpowiedni sposób śladów kryminalistycznych, narażając je na utratę lub zniekształcenie.
Ponadto zarzut obejmuje dopuszczenie do zmiany położenia pojazdu marki Volkswagen Passat, którym kierowca - Daniel O. - potrącił 14-latkę, jeszcze przed przybyciem na miejsce funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Śledczy wskazują również na zaniechanie ustalenia danych świadków obecnych na miejscu zdarzenia oraz ich zwolnienie przez funkcjonariuszy prewencji przed przyjazdem policjantów z drogówki.
- Policjanci nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów. Złożyli wyjaśnienia, w których treści negowali swoje sprawstwo i minimalizowali zakres skutków swoich działań - przekazał w rozmowie z tvn24.pl prokurator Dawid Szulik, zastępca prokuratora rejonowego w Prokuraturze Rejonowej Katowice Południe, która prowadzi w tej sprawie śledztwo.
Jak przekazał nam prokurator, wobec jednego z funkcjonariuszy zasięgnięto opinii sądowo‑psychiatrycznej. Śledczy czekają na opinię z tego badania. - Czynności są wykonywane w drodze pomocy prawnej z jednostką prokuratury w Rzeszowie. Po wpływie tej opinii do sądu zostanie skierowany akt oskarżenia - dodał. Dugi policjant nie został przebadany, bo - jak poinformował prokurator - "nie było ku temu podstaw".
Wkrótce akt oskarżenia
Śledztwo dobiega końca, prokurator Dawid Szulik szacuje, że prawdopodobnie jeszcze w marcu skieruje do sądu akt oskarżenia. - W toku postępowania przeprowadziliśmy bardzo szerokie czynności dowodowe. Przesłuchaliśmy blisko dwudziestu świadków, z czego ponad piętnaście przesłuchań przeprowadziłem osobiście - przekazał prokurator.
- W ramach śledztwa uzyskaliśmy także opinię biegłego, który ocenił zachowanie wszystkich funkcjonariuszy zaangażowanych w działania po wypadku - nie tylko dwóch, wobec których przedstawiono zarzuty, ale wszystkich sześciu, którzy wykonywali jakiekolwiek czynności w związku ze zdarzeniem. Biegły analizował ich postępowanie pod kątem zgodności z obowiązującymi w Policji procedurami. Uzyskana opinia miała kluczowe znaczenie przy podjęciu decyzji o przedstawieniu zarzutów dwóm funkcjonariuszom Komisariatu I Policji - dodał.
Sprawdzili połączenia i przeanalizowali policyjną notatkę
Śledczy przeanalizowali także połączenia telefoniczne osób będących na miejscu zdarzenia. Kierowca - Daniel O. - jest mężem policjantki, która pracuje w policji w Rzeszowie. Z ustaleń wynika, że ani kierowca, ani policjanci nie próbowali w jakikolwiek sposób wpływać na działania funkcjonariuszy pracujących na miejscu zdarzenia. - Zabezpieczyliśmy nawet wszelkie nagrania prowadzone przez oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie oraz jego zastępców, z wszystkimi tymi sześcioma funkcjonariuszami, którzy wykonywali jakiekolwiek, jak mówię, choćby subminimalne czynności w związku z tym wypadkiem drogowym. I te nagrania były poddane dokładnej analizie i one również nie miały wpływu na treść zarzutów - podkreślił.
Śledczy analizowali też policyjną notatkę z wypadku. Wynikało z niej, że 14-latka przebiegła przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Na nagraniu z monitoringu, które ojciec 14-latki opublikował w mediach społecznościowych widać, że nastolatka poruszała się prawidłowo - przez przejście dla pieszych.
- Z naszych ustaleń wynika, że funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego, działając w warunkach bardzo ograniczonych możliwości zebrania danych na miejscu zdarzenia - spowodowanych wcześniejszymi zaniedbaniami funkcjonariuszy prewencji - nieświadomie zawarł w sporządzonej notatce informację nieodpowiadającą rzeczywistemu stanowi faktycznemu. Dane te oparł na jedynym dostępnym wówczas źródle dowodowym, czyli rozmowie z kierowcą samochodu marki Volkswagen Passat, który uczestniczył w wypadku - wyjaśnił prokurator. Podkreślił też, że notatka urzędowa "nie ma znaczenia dowodowego w procesie".
Zgodnie z Kodeksem karnym, za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Jak przekazała nam podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, policjanci, którym postawiono zarzuty pełnią obowiązki służbowe w Komisariacie Policji I w Rzeszowie i są zatrudnieni w pionie patrolowym. Obaj wrócili już do pracy.
Wjechał w dziewczynkę na pasach
Do wypadku doszło 18 grudnia 2023 roku, około godziny 6 rano, na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Rzecha i Załęskiej w Rzeszowie. Czternastoletnia Daria szła wtedy na przystanek autobusowy - miała jechać do szkoły. Sygnalizacja świetlna w tym miejscu była wyłączona, działało jedynie pulsujące żółte światło. Dziewczynka spokojnie weszła na pasy.
Przejście w tym miejscu jest rozdzielone wyspą. Nastolatka przeszła pierwszą część jezdni i weszła na drugą. Gdy znalazła się mniej więcej w jej połowie, została z dużą siłą uderzona przez kierującego Volkswagenem Passatem. Siła uderzenia była tak duża, że 14-latka została odrzucona na kilkadziesiąt metrów. Samochód zatrzymał się dopiero kawałek dalej.
Nastolatka odniosła w wypadku bardzo poważne obrażenia. Miała m.in. złamany kręgosłup, miednicę, obojczyk i rękę, a także doznała wstrząśnienia mózgu. Pierwsze dwa tygodnie spędziła na oddziale ortopedycznym, kolejne półtora miesiąca — na oddziale rehabilitacyjnym. Lekarze musieli zastosować metalowe druty, aby ustabilizować złamane kości.
W listopadzie 2024 roku do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Kilka miesięcy później, w marcu 2025 roku, sąd wyrokiem nakazowym - a więc bez przeprowadzenia rozprawy - uznał kierowcę za winnego i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 6 tysięcy złotych oraz nawiązkę w kwocie 5 tysięcy złotych na rzecz pokrzywdzonej.
Z takim rozstrzygnięciem nie zgodzili się ojciec nastolatki i prokurator, określając wyrok w rozmowie z tvn24.pl jako "rażąco niski", a wymierzoną karę - "niewspółmierną do popełnionego czynu".
Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie. Daniel O. przed sądem nie przyznał się do winy i odmówił odpowiedzi na pytania sądu i prokuratora.
Autorka/Autor: Martyna Sokołowska /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Miejski Monitoring