14-latka potrącona na przejściu. Dwaj policjanci z zarzutami

Moment wypadku zarejestrował monitoring
Wjechał w 14-latkę na przejściu dla pieszych
Źródło: TVN24 Fakty po Południu
Prokuratura postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków dwóm policjantom, którzy jako pierwsi interweniowali na miejscu wypadku w Rzeszowie. W zdarzeniu ciężko ranna została 14-letnia Daria, potrącona na przejściu dla pieszych przez samochód.

Zarzut niedopełnienia obowiązków postawiony funkcjonariuszom dotyczy przede wszystkim nieprawidłowego zabezpieczenia miejsca wypadku drogowego. Według ustaleń śledczych, policjanci nie zapewnili bezpieczeństwa uczestnikom ruchu, a także nie zabezpieczyli w odpowiedni sposób śladów kryminalistycznych, narażając je na utratę lub zniekształcenie.

Ponadto zarzut obejmuje dopuszczenie do zmiany położenia pojazdu marki Volkswagen Passat, którym kierowca - Daniel O. - potrącił 14-latkę, jeszcze przed przybyciem na miejsce funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Śledczy wskazują również na zaniechanie ustalenia danych świadków obecnych na miejscu zdarzenia oraz ich zwolnienie przez funkcjonariuszy prewencji przed przyjazdem policjantów z drogówki.

- Policjanci nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów. Złożyli wyjaśnienia, w których treści negowali swoje sprawstwo i minimalizowali zakres skutków swoich działań - przekazał w rozmowie z tvn24.pl prokurator Dawid Szulik, zastępca prokuratora rejonowego w Prokuraturze Rejonowej Katowice Południe, która prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Jak przekazał nam prokurator, wobec jednego z funkcjonariuszy zasięgnięto opinii sądowo‑psychiatrycznej. Śledczy czekają na opinię z tego badania. - Czynności są wykonywane w drodze pomocy prawnej z jednostką prokuratury w Rzeszowie. Po wpływie tej opinii do sądu zostanie skierowany akt oskarżenia - dodał. Dugi policjant nie został przebadany, bo - jak poinformował prokurator - "nie było ku temu podstaw".

Wkrótce akt oskarżenia

Śledztwo dobiega końca, prokurator Dawid Szulik szacuje, że prawdopodobnie jeszcze w marcu skieruje do sądu akt oskarżenia. - W toku postępowania przeprowadziliśmy bardzo szerokie czynności dowodowe. Przesłuchaliśmy blisko dwudziestu świadków, z czego ponad piętnaście przesłuchań przeprowadziłem osobiście - przekazał prokurator.

- W ramach śledztwa uzyskaliśmy także opinię biegłego, który ocenił zachowanie wszystkich funkcjonariuszy zaangażowanych w działania po wypadku - nie tylko dwóch, wobec których przedstawiono zarzuty, ale wszystkich sześciu, którzy wykonywali jakiekolwiek czynności w związku ze zdarzeniem. Biegły analizował ich postępowanie pod kątem zgodności z obowiązującymi w Policji procedurami. Uzyskana opinia miała kluczowe znaczenie przy podjęciu decyzji o przedstawieniu zarzutów dwóm funkcjonariuszom Komisariatu I Policji - dodał.

live grzegorz 1
Wjechał w 14-latkę na przejściu dla pieszych
Źródło: TVN24 Fakty po Południu

Sprawdzili połączenia i przeanalizowali policyjną notatkę

Śledczy przeanalizowali także połączenia telefoniczne osób będących na miejscu zdarzenia. Kierowca - Daniel O. - jest mężem policjantki, która pracuje w policji w Rzeszowie. Z ustaleń wynika, że ani kierowca, ani policjanci nie próbowali w jakikolwiek sposób wpływać na działania funkcjonariuszy pracujących na miejscu zdarzenia. - Zabezpieczyliśmy nawet wszelkie nagrania prowadzone przez oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie oraz jego zastępców, z wszystkimi tymi sześcioma funkcjonariuszami, którzy wykonywali jakiekolwiek, jak mówię, choćby subminimalne czynności w związku z tym wypadkiem drogowym. I te nagrania były poddane dokładnej analizie i one również nie miały wpływu na treść zarzutów - podkreślił.

Śledczy analizowali też policyjną notatkę z wypadku. Wynikało z niej, że 14-latka przebiegła przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Na nagraniu z monitoringu, które ojciec 14-latki opublikował w mediach społecznościowych widać, że nastolatka poruszała się prawidłowo - przez przejście dla pieszych.

- Z naszych ustaleń wynika, że funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego, działając w warunkach bardzo ograniczonych możliwości zebrania danych na miejscu zdarzenia - spowodowanych wcześniejszymi zaniedbaniami funkcjonariuszy prewencji - nieświadomie zawarł w sporządzonej notatce informację nieodpowiadającą rzeczywistemu stanowi faktycznemu. Dane te oparł na jedynym dostępnym wówczas źródle dowodowym, czyli rozmowie z kierowcą samochodu marki Volkswagen Passat, który uczestniczył w wypadku - wyjaśnił prokurator. Podkreślił też, że notatka urzędowa "nie ma znaczenia dowodowego w procesie".

Zgodnie z Kodeksem karnym, za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Jak przekazała nam podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, policjanci, którym postawiono zarzuty pełnią obowiązki służbowe w Komisariacie Policji I w Rzeszowie i są zatrudnieni w pionie patrolowym. Obaj wrócili już do pracy.

Moment wypadku zarejestrował monitoring
Moment wypadku zarejestrował monitoring
Źródło: Miejski Monitoring

Wjechał w dziewczynkę na pasach

Do wypadku doszło 18 grudnia 2023 roku, około godziny 6 rano, na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Rzecha i Załęskiej w Rzeszowie. Czternastoletnia Daria szła wtedy na przystanek autobusowy - miała jechać do szkoły. Sygnalizacja świetlna w tym miejscu była wyłączona, działało jedynie pulsujące żółte światło. Dziewczynka spokojnie weszła na pasy.

Przejście w tym miejscu jest rozdzielone wyspą. Nastolatka przeszła pierwszą część jezdni i weszła na drugą. Gdy znalazła się mniej więcej w jej połowie, została z dużą siłą uderzona przez kierującego Volkswagenem Passatem. Siła uderzenia była tak duża, że 14-latka została odrzucona na kilkadziesiąt metrów. Samochód zatrzymał się dopiero kawałek dalej.

Nastolatka odniosła w wypadku bardzo poważne obrażenia. Miała m.in. złamany kręgosłup, miednicę, obojczyk i rękę, a także doznała wstrząśnienia mózgu. Pierwsze dwa tygodnie spędziła na oddziale ortopedycznym, kolejne półtora miesiąca — na oddziale rehabilitacyjnym. Lekarze musieli zastosować metalowe druty, aby ustabilizować złamane kości.

W listopadzie 2024 roku do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Kilka miesięcy później, w marcu 2025 roku, sąd wyrokiem nakazowym - a więc bez przeprowadzenia rozprawy - uznał kierowcę za winnego i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 6 tysięcy złotych oraz nawiązkę w kwocie 5 tysięcy złotych na rzecz pokrzywdzonej.

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodzili się ojciec nastolatki i prokurator, określając wyrok w rozmowie z tvn24.pl jako "rażąco niski", a wymierzoną karę - "niewspółmierną do popełnionego czynu".

Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie. Daniel O. przed sądem nie przyznał się do winy i odmówił odpowiedzi na pytania sądu i prokuratora.

Czytaj także: