57-letni dziś Piotr P. został w 2006 roku skazany przez sąd w Monachium na dożywocie za zamordowanie Ecateriny I. Jak pokazało jednak późniejsze postępowanie polskiej prokuratury, zbrodnię popełnił inny mężczyzna.
- Od kilkunastu lat polski wymiar sprawiedliwości, polskie państwo nie podejmuje żadnego wysiłku, żeby tego człowieka zza krat wyciągnąć - opowiadał w reportażu Macieja Zalewskiego "Osadzony. Podwójna Rzeczywistość" Paweł Matyja, obrońca Piotra P., który w przeszłości reprezentował między innymi niesłusznie skazanego Tomasza Komendę.
Jak dodał, w jego przypadku nawet nie trzeba szukać dowodów niewinności. - One są - podkreślił.
Po reportażu TVN24+ Originals jest reakcja polskiej strony.
- My musimy stosować tu ściśle prawo, natomiast ja na pewno tej sprawy nie zostawię - mówi reporterowi TVN24 Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
Inny mężczyzna przyznał się do zabójstwa
Piotr P., będąc już od lat w Niemczech, podjął współpracę z 17-letnim wówczas "Tomaszem L." (który później okazał się być Tomaszem W. - Piotr P. nie był tego świadomy). Mężczyźni dokonywali napadów.
26 marca 2004 roku w Monachium ich celem stała się Ecaterina I. Rozbój z rabunkiem zakończył się zbrodnią.
Od lat niezmiennie Piotr P. twierdzi, że w trakcie akcji został na ulicy, a do mieszkania wszedł tylko "Tomasz L.", który po jakimś czasie wrócił ze zrabowanymi rzeczami. Gdy mediach pojawia się informacja o brutalnym zabójstwie Ecateriny, "Tomasz L." uciekł z kraju. Piotr P. został w Monachium i tam w trakcie śledztwa go aresztowano.
Niemiecka prokuratura od początku nie wierzyła Piotrowi P. Nie mogła też znaleźć "Tomasza L.", nie wiedząc, że posługiwał się on fałszywymi dokumentami i w rzeczywistości był Tomaszem W. - dlatego objęła go odrębnym postępowaniem.
Ostatecznie po dwóch latach śledztwa niemiecki sąd skazał Piotra P. na dożywocie - tylko w oparciu o zeznania współwięźnia - obcokrajowca, któremu groziło wydalenie z Niemiec i miał on osobisty interes we współpracy ze służbami. Pogrążył oskarżonego Polaka, zeznając, że ten przyznał się ponoć do pobytu w mieszkaniu, gdy doszło do zabójstwa.
P. został skazany w październiku 2006 roku za rozbój i morderstwo. Początkowo odsiadywał wyrok w Niemczech, ale w 2009 roku doszło do przekazania P. Polsce. Dziś wyrok odbywa w Rzeszowie.
W 2010 roku zatrzymano w Polsce Tomasza W. - w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuratury w Polsce i w Niemczech m.in. w sprawie pewnej grupy przestępczej z Podkarpacia. Piotrowi P. pokazano jego zdjęcia i potwierdził on, że jest to mężczyzna, który uczestniczył z nim w rabunku w Monachium - dla niego "Tomasz L.".
Wydawało się, że doszło do przełomu. W obecności polskich i niemieckich funkcjonariuszy Tomasz W. przyznał się wtedy do zamordowania Ecateriny I. Co więcej, zaznaczył, że zbrodni dokonał sam.
W 2011 roku, po przekazaniu go Niemcom, usłyszał więc wyrok - dziewięć lat i trzy miesiące pozbawienia wolności. Wymiar kary był niski z powodu niemieckiego prawa, bo sprawca w momencie dokonywania zbrodni był niepełnoletni.
To jednak nie zmieniło sytuacji Piotra P. Od tamtego momentu minęło 15 lat, a walka z niemieckim wymiarem sprawiedliwości wciąż trwa. Mimo wielu lat starań skazanego i jego pełnomocników, nadal przebywa w więzieniu.
Reakcja po kilkunastu latach
Maria Ejchart, wiceministra sprawiedliwości nie deklarowała wcześniej, że podejmie kroki w tej sprawie. Jak tłumaczyła, podstawowym problemem dla polskiej strony jest określenie, "czy te dwa wyroki się wykluczają". - Jeżeli tak, to mamy problem i to jest podstawa do wznowienia - potwierdza Ejchart.
Zwrot w sprawie nastąpił po reportażu TVN24. Obecnie planowane jest spotkanie ze stroną niemiecką w formie dyplomatycznej. - Żeby zasygnalizować naszą wolę i przekonanie o konieczności wznowienia tego postępowania przez sąd niemiecki - mówi tym razem wiceministra sprawiedliwości.
- Zleciłem to właściwym departamentom Ministerstwa Sprawiedliwości i także prokuratorzy się tym zajmują. Mamy w tej sprawie wiele aspektów, przede wszystkim wykonujemy wyrok sądu niemieckiego i żeby doszło do wzruszenia tej sprawy, musimy wznowić tę sprawę w Niemczech - tłumaczy z kolei Waldemar Żurek.
Jak dodaje, aby podjąć kolejne kroki strona polska musi wystąpić do Niemiec o udostępnienie dokumentów w tej sprawie. Minister Żurek zapowiedział kontakt ze swoim niemieckim odpowiednikiem.
- Jeżeli się okaże, że mamy w więzieniu człowieka, który jest niewinny, to powinniśmy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej doprowadzić do tego, żeby on to więzienie opuścił - powiedział.
Piotra P. może ułaskawić również prezydent, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Taki ruch wpłynie jednak tylko na wymiar kary, a bez wznowienia procesu sądowego i potencjalnej zmiany wyroku przez niemiecki sąd Piotr P. nadal w świetle prawa będzie zabójcą.
Jest też trzecie, tymczasowe rozwiązanie analizowane przez Prokuraturę Krajową.
- To jest opcja pośrednia. To jest artykuł 568 kodeksu postępowania karnego, który pozwala zawiesić wykonywanie kary na czas postępowania o ułaskawienie - mówi Maria Ejchart.
Opracowała Marta Korejwo-Danowska/ tam
Autorka/Autor: Maciej Zalewski
Źródło: Polska i Świat TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock