Zamiast zamkniętej porodówki zakład opiekuńczo-leczniczy
Dyrektor szpitala Mirosław Leśniewski przekazał, że decyzję wymusiły zarówno potrzeby starzejącej się populacji, jak i konieczność zagospodarowania personelu po zamknięciu oddziału ginekologiczno-położniczego. Oddział zakończył działalność w styczniu 2026 roku z powodu wysokich kosztów i malejącej liczby porodów, a także braków kadrowych.
Jak powiedział dyrektor szpitala, głównym powodem utworzenia Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego jest rosnące zapotrzebowanie na opiekę długoterminową. - Jest bardzo dużo osób starszych, schorowanych, które nie radzą sobie samodzielnie - tłumaczył Leśniewski.
25 osób chętnych na 10 łóżek
Placówka ma kontrakt na 10 łóżek do końca roku, jednak zainteresowanie znacznie przewyższa możliwości. - Już teraz mamy więcej chętnych, niż miejsc. Na te 10 łóżek jest ponad 25 osób w kolejce - poinformował.
Dyrektor ocenił, że przy dodatkowym finansowaniu szpital mógłby szybko zwiększyć liczbę miejsc. - Gdybym dostał pieniądze, od zaraz mogę postawić tam 40 łóżek. Trochę trudniej byłoby z personelem, ale myślę, że też dałoby się to załatwić - dodał.
W ZOL zatrudnienie znajdą położne
ZOL zapewni całodobową opiekę pielęgniarską, wyżywienie, podstawową rehabilitację i zajęcia aktywizujące. Uruchomienie jednostki jest również sposobem na utrzymanie zatrudnienia położnych ze zlikwidowanej porodówki.
- Po likwidacji oddziału zostały położne, nie mogę ich zwolnić, bo są w wieku ochronnym. Mogą pracować w ZOL, więc to także sposób, by zarobiły na swoje pensje - wyjaśnił Leśniewski.
Uruchomienie zakładu było możliwe dzięki podpisaniu umowy z Podkarpackim Oddziałem Wojewódzkim NFZ, która obowiązuje od 1 lipca. Jak poinformował rzecznik NFZ Rafał Śliż, od tego dnia pacjenci mogą być już obejmowani opieką, a ich pobyt finansuje Fundusz. Wartość kontraktu od lipca do grudnia 2026 roku wynosi nieco ponad 556 tys. zł, a wysokość finansowania na kolejny rok zostanie ustalona pod koniec 2026 r.
Szpital w Lesku ma ponad 160 milionów złotych długu
Dyrektor leskiego szpitala przyznał, że nowe świadczenia tylko w ograniczonym stopniu poprawią sytuację finansową placówki. - Minimalnie wpłynie in plus. Będziemy mieli więcej pieniędzy do dyspozycji, ale przy 10 łóżkach koszty są wyższe niż wpływy - zaznaczył. Zadłużenie szpitala przekracza 125 mln zł, a łączna wartość zobowiązań sięga około 164 mln zł.
Dyrektor zapowiedział, że po zakończeniu remontu pomieszczeń po dawnym oddziale położniczym szpital będzie chciał uruchomić wieloprofilowy oddział zabiegowy. - Po wakacjach, kiedy remont się zakończy, spróbuję otworzyć oddział zabiegowy, w ramach którego chciałbym reaktywować ginekologię - już bez położnictwa - powiedział.
Porodówka w Leskim szpitalu oficjalnie przestała działać 1 stycznia tego roku. Wcześniej prace oddziału wstrzymano z powodu remontu.
Po likwidacji oddziału położniczo-ginekologicznego w Sanoku i Ustrzykach Dolnych, porodówka w Lesku była ostatnim takim oddziałem w tej części Polski. W 2017 roku z powodu braków kadrowych zlikwidowana została porodówka w Sanoku, trzy lata później z powodów ekonomicznych przestała działać porodówka w Ustrzykach Dolnych. Aktualnie ciężarne z Bieszczadów muszą jeździć rodzić do szpitali w Brzozowie i Przemyślu. Czasem do przejechania mają ponad sto kilometrów.