"Zabiłem kobietę, osobiście ją zabiłem, udusiłem" – tak powiedział mieszkaniec Jasła, który w piątek po godzinie 16 zadzwonił na numer alarmowy.
Kiedy na miejsce przybyli policjanci, okazało się, że nie doszło jednak do żadnego zabójstwa.
Twierdził, że jego partnerka źle się czuła. Ta tego nie potwierdziła
"W rozmowie ze zgłaszającym ustalili, że mężczyzna skłamał, ponieważ chciał, aby służby błyskawicznie zjawiły się w jego mieszkaniu. Twierdził, że jego partnerka źle się czuła" - czytamy w komunikacie na stronie Podkarpackiej Policji.
Kobieta, w rozmowie z mundurowymi, powiedziała jednak, że nic jej nie było i czuła się dobrze. Mówiła 52-latkowi, aby nigdzie nie dzwonił.
Powiedział, że sąd i tak mu nic nie zrobi
Policjanci poinformowali mężczyznę, że w związku z fałszywą informacją, skierują wobec niego wniosek o ukaranie do sądu. Zarówno on, jak i jego partnerka, byli pod widocznym wpływem alkoholu.
Mężczyzna do całej sytuacji podszedł lekceważąco i powiedział funkcjonariuszom, że "ma gdzieś sąd, bo i tak nic mu nie zrobi".
Opracował Tomasz Mikulicz
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock