Ciało 13-latka znaleźli rodzice. Nadal nie wiadomo, czemu zmarł

Do pomocy wysłano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego
Harklowa
Biegli badający ciało zmarłego 13-latka nie byli w stanie określić przyczyny jego śmierci, konieczne będą dodatkowe badania - dowiedział się portal tvn24.pl. Ciało chłopca znaleziono we wtorek rano w jednym z domów w Harklowej na Podkarpaciu. Chłopiec nie wstał do szkoły, nie udało się go uratować.

Sekcja zwłok odbyła się w środę (25 marca) w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Śledczy dysponują na razie jedynie wstępną opinią biegłego, który badał ciało chłopca. - Z ustnej, wstępnej opinii biegłego wynika, że po przeprowadzeniu sekcji zwłok nie był on w stanie określić przyczyny śmierci 13-latka. Konieczne będzie przeprowadzenie dodatkowych badań toksykologicznych i histopatologicznych - powiedział nam Henryk Zabawa, zastępca prokuratora rejonowego w Jaśle. Podczas sekcji zabezpieczona została krew i wycinki narządów wewnętrznych chłopca do tych badań.

Jak dodał w rozmowie z tvn24.pl prokurator, biegły wykluczył udział "osób trzecich" w śmierci nastolatka. Dotychczasowe ustalenia śledczych wykluczają też, aby 13-latek odebrał sobie życie.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Jaśle. Zostało wszczęte we wtorek, 24 marca, z artykułu 155 Kodeksu karnego, który dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. To standardowa kwalifikacja w śledztwach dotyczących niewyjaśnionych zgonów.

Jak poinformował prokurator, w pokoju chłopca zabezpieczono jego telefon oraz komputer, które będą poddane szczegółowej analizie. W najbliższym czasie planowane jest przesłuchanie rodziców 13-latka. Zabezpieczona i przeanalizowana zostanie również jego dokumentacja medyczna.

Nie wstał rano do szkoły, nie żyje

Do zdarzenia doszło we wtorek (24 marca) w jednym z domów w miejscowości Harklowa na Podkarpaciu. Kiedy 13-letni chłopiec nie wstał rano do szkoły, rodzice weszli do jego pokoju, aby go obudzić, ale chłopak nie dawał oznak życia.

Na miejsce krótko po godzinie 7 rano wezwane zostały służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. O 7.25 o zdarzeniu poinformowana została policja.

"Czuł się dobrze"

- Z relacji rodziców chłopca wynika, że widzieli się z nim w poniedziałek wieczorem, czuł się dobrze, na nic się nie uskarżał - powiedział nam podkomisarz Daniel Lelko z policji w Jaśle.

Życia chłopca nie udało się uratować.

Policjanci pod nadzorem prokuratura przeprowadzili oględziny miejsca i zabezpieczyli ślady, których analiza ma pomóc w ustaleniu okoliczności zdarzenia.

Red. tok

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: