Zdjęcie chłopca na szpitalnej podłodze wzburzyło opozycję. Johnson w ogniu krytyki

TVN24

Jeremy Corbyn pokazał na konferencji prasowej gazetę ze zdjęciem chłopca na szpitalnej podłodzeEPA/NEIL HALL
wideo 2/3

Zdjęcie czterolatka, który z powodu braku łóżek w szpitalu leżał na podłodze, stało się jednym z centralnych tematów kampanii przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Opozycja krytykuje premiera Borisa Johnsona za to, że podczas wywiadu miał uciekać wzrokiem od zdjęcia i nie chciał bezpośrednio odpowiedzieć na pytanie o chłopca.

Historię chłopca opisał w poniedziałek popierający opozycyjną Partię Pracy tabloid "Daily Mirror". Według gazety Jack trafił do szpitala z podejrzeniem zapalenia płuc i najpierw został położony do łóżka, ale później musiał je zwolnić i leżał na podłodze na rozłożonych przez jego matkę poduszkach.

Opublikowana przez "Daily Mirror" fotografia chłopca, która wywołała krytyczne komentarze pod adresem brytyjskiego premiera
Twitter @DailyMirror

Dziennikarz pokazał zdjęcie premierowi, Johnson uciekał wzrokiem

O tę sprawę zapytał prowadzącego kampanię wyborczą Johnsona reporter stacji ITV, podsuwając mu przed oczy telefon komórkowy ze zdjęciem chłopca. Szef rządu omijał wzrokiem telefon i unikał mówienia o tej konkretnej sprawie, w zamian powtarzając zapowiedzi inwestycji w publiczną służbę zdrowia (National Health Service, NHS), aż w końcu wziął telefon i schował go do własnej kieszeni.

Po dłuższej chwili oddał telefon, zaś odnosząc się do historii Jacka, powiedział: - To straszne, straszne zdjęcie i oczywiście przepraszam rodzinę i wszystkich, którzy mają złe doświadczenia z NHS, ale to, co robimy, jest wspieraniem NHS. Ogólnie sądzę, że pacjenci mają znacznie, znacznie lepsze doświadczenia niż to biedne dziecko.

Sprawę uniku na zadane pytanie zaczęła komentować opozycja - w tym lider Partii Pracy Jeremy Corbyn - mówiąc, iż ta historia świadczy o kompletnym braku empatii Johnsona i o kryzysie w służbie zdrowia.

W czwartek wybory. Torysi z przewagą w sondażach

Sytuację próbował później ratować minister zdrowia Matt Hancock, który pojechał z niezapowiedzianą wizytą do szpitala, by wyjaśnić ten przypadek, niemniej sprawa może się odbić na wynikach czwartkowych wyborów do Izby Gmin.

Rządząca Partia Konserwatywna ma w sondażach przewagę około 10 punktów procentowych nad Partią Pracy, ale jak zauważają media i komentatorzy, sprawa niedofinansowania służby zdrowia i wydłużających się kolejek do lekarzy jest dużym problemem dla konserwatystów. Jest to też - obok wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - drugi najważniejszy temat w kampanii wyborczej.

Autor: ads//now / Źródło: PAP