PKP wyrzuciło miliardy na Pendolino?

TVN24

Aktualizacja:
Fakty TVNPendolino jednak nie popędzą

- Zakup przez polskie koleje 20 pociągów Pendolino za astronomiczną kwotę 665 milionów euro, czyli ponad 2,5 mld zł był bez sensu - twierdzi wielu ekspertów. Włoskie składy, choć bardzo nowoczesne i szybkie, bo mogące jechać z prędkością nawet 250 km\h, będą jeszcze przez wiele lat kompletnie nieprzydatne w Polsce, bo ani nasze tory, ani trakcja nie pozwalają na rozwinięcie tak wielkich prędkości. Pendolino będzie więc pędzić tylko 160 km\h, czyli tyle samo ile pociągi wielokrotnie tańsze.

Dziś z Krakowa czy Katowic podróż do Warszawy zajmuje ok. trzech godzin, ale ma być o godzinę mniej. Sześć godzin, które do stolicy jedziemy z Gdyni, ma skrócić się do 2,5. Tak szybko mają wozić Polaków włoskie "wahadełka", czyli Pendolino w barwach PKP Intercity.

Inni mają, to my mamy nie mieć?

Tyle, że w Polsce wahać się nie będą, bo kupiliśmy składy bez wychylnego pudła. - To tak, jakby kupować samochód bez klimatyzacji z perspektywą, że się będzie go używało przez najbliższe 30 lat - mówi Jerzy Polaczek, były minister infrastruktury w rządzie PiS. PKP tłumaczy, że wychylne pudło nie jest nam potrzebne, bo nie jesteśmy krajem górzystym i nie mamy krętych torów tak jak np Czesi, którzy w to zainwestowali.

Specjalne wózki można dokupić, ale każdy skład będzie droższy o 10 proc. Za to podróż z Gdyni do Warszawy skróci się raptem o osiem minut. Po co nam więc Pendolino? - Takie pociągi jeżdżą we Francji, Niemczech, Włoszech - w całej Europie. Nie ma powodu, dlaczego Polacy mieliby być tego pozbawieni - mówi Paweł Olczyk z PKP S.A.

Tyle samo, ale ładniej i drożej

Ten argument nie przekonuje ekspertów. - Kupujemy Pendolino, które nie może się wychylać, czyli de facto jest klasycznym składem - mówi Jakub Majewski, ekspert rynku kolejowego.

Intercity zamiast tego mogłoby mieć trzy razy więcej pociągów, które, jak twierdzi choćby przedsiębiorca i inwestor giełdowy Zbigniew Jakubas, jeździłyby praktycznie z taka samą prędkością jak inne nowoczesne składy. - Wiemy, do jakich prędkości są przystosowane tory. Przez najbliższych 10 lat żaden pociąg nie pojedzie nimi z z prędkością powyżej stu kilkudziesięciu km\h, a co dopiero 200, czy 250 - mówi Jakubas.

Pociąg do biznesu

Takiej prędkości nie wytrzyma też trakcja kolejowa, bo jest za słaba. Ale PKP twierdzi, że będzie dobrze. Jak mówi Jan Raczyński, dyrektor ds. strategii rozwoju taboru PKP Intercity, spółka modernizuje tory i trakcję tak, że na długich odcinkach pociągi będą mogły jeździć z prędkością 160 km/h, a na niektórych nawet 200.

Wątpliwy jest też zysk PKP z całego przedsięwzięcia. Spółka przekonuje, że bilety na trasie Kraków-Warszawa będą kosztowały od 60 do 150 zł w najdroższej biznes-klasie, czyli tyle co dziś. - To jest tak, jakby ktoś w Warszawie postawił na taksówkę tylko mercedesy, z klimatyzacją i silnikami pięciolitrowymi i chciał na tym zarobić. Nie da się - mówi Zbigniew Jakubas.

Źródło: Fakty TVN