Wybory prezydenckie w USA

7 kwietnia 2015

Szef MSZ Francji Laurent Fabius bardzo pozytywnie ocenił deklarację byłej amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton, która ogłosiła w niedzielę zamiar startu w wyborach prezydenckich w USA w 2016 roku.

Hillary Clinton używała prywatnego konta mailowego do wypełniania swoich obowiązków sekretarza stanu - poinformował amerykański dziennik "New York Times". W związku z tym wysyłane przez nią wiadomości nie były archiwizowane, do czego zobowiązuje prawo federalne. Zamieszanie nie jest na pewno na rękę Clinton, która zdaniem wielu ma spore szanse, by zająć miejsce Baracka Obamy w Białym Domu.

Mitt Romney oznajmił, że nie będzie próbował swoich sił w wyborach prezydenckich w 2016 roku. - Po głębokim namyśle zdecydowałem, że będzie najlepiej dać szansę innym liderom z naszej partii - oznajmił polityk Partii Republikańskiej. Romney próbował już dwa razy, bez powodzenia. W amerykańskiej polityce bardzo rzadko przegrani kandydaci na prezydenta podejmują kolejne próby.

54 procent głosów - na tyle mogłaby liczyć Hillary Clinton, gdyby wybory prezydenckie w USA odbyły się w grudniu - wynika z sondażu CNN. W walce o prezydenturę Clinton sporą różnicą głosów pokonałaby Republikanina Jeba Busha. Na syna jednego i brata drugiego byłego prezydenta USA zagłosować chciałoby dziś 41 proc. Amerykanów.

Jeb Bush, młodszy brat George'a W. Busha, zaczyna poważnie myśleć o tym, by zostać trzecim Bushem na stanowisku prezydenta USA. O tym, że zastanowi się nad ubieganiem się o fotel w Waszyngtonie, zdecydował po długich rozmowach z żoną. Mając przed sobą indyka w dzień Święta Dziękczynienia, oboje zastanawiali się bowiem nad "przyszłością narodu" i najwyraźniej uznali, że Jeb może mu pomóc.