Wojna z Państwem Islamskim

8 stycznia 2014

Dżihadyści z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL), którzy od wtorku prowadzą ofensywę na północy Iraku, wezwali swych zwolenników, aby posuwali się w stronę Bagdadu - poinformował amerykański ośrodek monitorujący działalność islamistów w internecie SITE.

Muktada as-Sadr, przywódca szyickiego ruchu sadrystów i duchowny, wezwał w środę do utworzenia w Iraku Brygad Pokoju, które miałyby chronić "świętych miejsc". Jego apel został ogłoszony niespełna dobę po zajęciu jednego z największych miast w kraju - Mosulu - przez radykałów próbujących stworzyć Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL). As-Sadr twierdzi, że na rząd w Bagdadzie nie można już liczyć, ale że trzeba mu pomóc.

Ambasadorzy NATO odbyli nadzwyczajne posiedzenie na wniosek Turcji. Ankara chciała przedyskutować sytuację w Iraku, zwłaszcza kwestię porwania przez radykalnych islamistów 80 Turków. Niezależnie od tego USA zapowiedziały, iż udzielą "wszelkiego odpowiedniego wsparcia" władzom Iraku, choć nie sprecyzowano, co to ma oznaczać.

Irak od kilku lat wydaje wielkie sumy na swoje wojsko i siły bezpieczeństwa. W 2013 roku było to już 17 miliardów dolarów, czyli niemal dwa razy więcej niż w Polsce. Irak stał się jednym z największych klientów zagranicznych koncernów zbrojeniowych. Pomimo tego iracka armia ponosi upokarzające porażki w walkach z nielicznymi radykałami. W ostatnich dniach wręcz "wyparowały" całe dywizje.

Sunnici z organizacji Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL) odnieśli kolejny - po zajęciu Mosulu - sukces. Przejęli kontrolę nad miastem Bajdżi, gdzie znajduje się największa w kraju rafineria ropy. Islamiści są coraz bliżej stolicy Bagdadu, szyicki rząd ponosi klęskę za klęską. To największy kryzys w Iraku od czasu opuszczenia go przez Amerykanów i przejęcia pełni władzy przez lokalne elity.

W Iraku odbywają się pierwsze wybory ogólnokrajowe od czasu wycofania wojsk amerykańskich. Irakijczycy mają wybrać nowy skład parlamentu. Głosowanie upływa pod znakiem obaw przed zamachami terrorystycznymi i w atmosferze wewnętrznej niestabilności kraju, gdzie trwa krwawa walka pomiędzy wyznawcami dwóch odłamów islamu: szyitami i sunnitami.

Armia iracka nasiliła w niedzielę ostrzał artyleryjski Faludży, około 60 km na zachód od Bagdadu, przygotowując się do szturmu, mającego na celu odzyskanie kontroli nad tym miastem, opanowanym od miesiąca przez sunnickich rebeliantów.

W czwartkowym ataku zamachowca samobójcy na punkt rekrutacyjny irackiej armii w Bagdadzie zginęło 13 osób, a ponad 30 zostało rannych - poinformowała policja. Do zamachu doszło po tym jak władze Iraku wezwały do wstępowania do wojska walczącego z Al-Kaidą.

W Iraku mamy do czynienia z jedną największych katastrof bezpieczeństwa narodowego na świecie; Al-Kaida buduje państwo, które będzie magnesem dla międzynarodowego terroryzmu - ostrzega ekspert Rady Stosunków Międzynarodowych (CFR) Max Boot. Współwiną obarcza prezydenta USA Baracka Obamę.

Ponad 13 tysięcy rodzin uciekło w ostatnich dniach z irackiej Faludży, zajętej w ubiegłym tygodniu przez powiązanych z Al-Kaidą sunnickich rebeliantów - poinformował iracki Czerwony Półksiężyc.

Zajęcie Faludży przez bojowników powiązanych z Al-Kaidą jest upokarzające dla Stanów Zjednoczonych - pisze w środę brytyjski dziennik "Financial Times". Jego zdaniem Irak może być na krawędzi wojny domowej między szyitami i sunnitami.