Wojna z Państwem Islamskim

8 stycznia 2014

Bojownicy Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL) stali się w ostatnich dniach "najbogatszą organizacją terrorystyczną świata" - napisał dziennik "The International Business Times", powołując się na wypowiedź gubernatora prowincji Niniwa. Według tego oficjela sunniccy ekstremiści podbijający kolejne miasta Iraku zrabowali w mijającym tygodniu co najmniej 425 mln dol. z banku w Mosulu.

Irak stoi na krawędzi wojny religijnej. Dżihadyści z samozwańczej armii Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL) będący sunnitami, wzmogli swoje działania przeciwko szyickiej większości w tym kraju. Sunnici stanowią w Iraku aż 30 proc. ludności, przez co jest to jeden z najbardziej narażonych na konflikty religijne krajów arabskich. Ale cały Bliski Wschód jest podzielony między wyznawców wrogich sobie doktryn religijnych, których źródłem jest spór o sukcesję po zmarłym w 632 roku Mahomecie. Szyici uznają za następców Mahometa potomków czwartego kalifa Alego ibn Abi Taliba, męża Fatimy, czwartej córki proroka.

Władze Iranu są tak zaniepokojone łatwością, z jaką sunniccy bojownicy Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL) zajmują kolejne ziemie i terytoria u swojego sąsiada, że biorą pod uwagę nawet współpracę wojskową z USA w celu ich pokonania i zaprowadzenia porządku w Iraku - pisze agencja Reutera, której informacje o takich planach przekazał anonimowy, wysoki rangą urzędnik z Teheranu.

Radykalni islamiści prowadzący antyrządową ofensywę przejęli dwa kolejne miasta w Iraku, poszerzając tym samym kontrolę nad terytorium tego kraju i coraz bardziej zbliżając się do Bagdadu. ONZ poinformowała natomiast, że bojownicy przeprowadzili szereg egzekucji na cywilach i żołnierzach irackich sił rządowych w Mosulu. Duchowieństwo szyickie wzywa do chwycenia za broń i odparcia sunnickiej rebelii.

"New York Times" przestrzega, że administracja prezydenta Baracka Obamy nie może pozwolić na zaangażowanie zbrojne w konflikt na terytorium Iraku, mimo iż Stany Zjednoczone mają strategiczne interesy w tym kraju. "Washington Post" argumentuje z kolei, że ofensywa irackich rebeliantów sunnickich pokazuje, że szyicki premier Nuri al-Maliki stracił nie tylko poparcie armii, ale też narodu. Dziennik ocenia, że sytuacji nie poprawią nawet kolejne dostawy amerykańskiej broni.

Perspektywa ustanowienia przez sunnickich dżihadystów enklawy w Iraku niepokoi władze sąsiedniego Iranu i może je skłonić do pośredniej wojskowej interwencji - sądzi obeznany z problematyką Bliskiego Wschodu korespondent "The Independent" Patrick Cockburn.

Wojska okupacyjne w Iraku zajmowały się wyłącznie swoimi sprawami, poniosły klęskę i całkowicie utraciły kontrolę nad tym państwem - uważa szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Moskwa wyraziła zaniepokojenie rozwojem wydarzeń w Iraku.

Turecki minister sprawiedliwości Bekir Bozdag poinformował, że rząd nie pracuje nad nowym mandatem, upoważniającym ten kraj do transgranicznej operacji wojskowej w Iraku. Dżihadyści z organizacji Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL) przetrzymują wciąż 48 obywateli tureckich z konsulatu generalnego w Mosulu. Tymczasem media poinformowały, że uwolniono 31 przetrzymywanych tureckich kierowców.

W związku z rosnącym zagrożeniem ze strony islamskich rebeliantów premier Iraku Nuri al-Maliki zwracał się do administracji prezydenta USA Baracka Obamy z prośbą o przeprowadzenie nalotów na pozycje dżihadystów - pisze w czwartek dziennik "New York Times".