Wojna z Państwem Islamskim

8 stycznia 2014

Nie od dzisiaj wiadomo, że nic nie jednoczy, tak jak wspólny wróg. Widać to na irackim niebie. Po błyskawicznych sukcesach islamskich fanatyków zrobiło się na nim wyjątkowo tłoczno od samolotów państw, które, na co dzień uznają się za wrogów. Na raz działają Amerykanie, Irakijczycy, Irańczycy, Syryjczycy i mniej otwarcie Rosjanie.

Arabia Saudyjska przemieściła 30 tys. żołnierzy na granicę z Irakiem, gdy swoje posterunki w tym regionie porzuciła iracka armia - informuje w czwartek panarabska telewizja Al-Arabija. W Iraku od kilku tygodni trwa islamistyczna rebelia.

W obliczu kryzysu w Iraku Amerykanie znaleźli się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Muszą się układać z dotychczasowymi wrogami i pośrednio ich wspierać, ryzykując pogorszenie relacji z bardzo ważnymi sprzymierzeńcami, a wszystko to w celu zwalczenia wroga, któremu pośrednio pomogli powstać dekadę temu. Irak stał się poważnym testem dyplomacji USA.

Do Iraku przyleciało siedem samolotów szturmowych Su-25 ze składu Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Mają wesprzeć iracką armię w walce z fanatykami pod sztandarami ISIL. Najprawdopodobniej będą pilotowane przez Irańczyków. To dobitny przykład tego, jak powiększają się wpływy Teheranu w Bagdadzie i jak traci je Waszyngton.

Premier Iraku Nuri al-Maliki wyraził w środę nadzieję, że przeszkody na drodze do powołania nowego rządu zostaną usunięte. Dzień wcześniej pierwsza sesja nowego parlamentu została przeniesiona na następny tydzień z braku kworum.

Rosja najprawdopodobniej nie wyśle do Iraku wojsk lądowych, ale w powietrzu będą rosyjscy piloci - donosi portal TheDailyBeast.com. Choć oficjalnie zaprzeczają temu zarówno strona iracka, jak i rosyjska, już za kilka dni elita rosyjskiego wojska może wzbić się na irackie niebo.

W mediach społecznościowych krążą zdjęcia, prezentujące rzekomo dżihadystów z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL), którzy na ulicach stolicy proklamowanego przez siebie kalifatu Rakce mieli zaprezentować swój arsenał. Na zdjęciach widać rakietę Scud i czołg T-55.

Po walkach z rywalizującymi ugrupowaniami dżihadystycznymi bojownicy Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL) zdobyli kontrolę nad strategicznie położonym miastem Abu Kamal w Syrii, przy granicy z Irakiem. Poinformowali o tym we wtorek obrońcy praw człowieka.

Deklaracja sunnickich bojowników Państwa Islamskiego o powstaniu kalifatu na opanowanym przez nich terytorium Iraku i Syrii "nie ma znaczenia". - Takie sformułowania ISIL-u już widzieliśmy - powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Departamentu Stanu Jen Psaki.

Deklaracja o utworzeniu kalifatu przez Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL) jest sygnałem dla całego świata, że to dżihadystyczne ugrupowanie stanowi poważne zagrożenie - powiedział w poniedziałek rzecznik irackich sił bezpieczeństwa generał Kasem Atta.

Irackie siły rządowe kontynuują ofensywę, która ma doprowadzić do odzyskania położonego na północy kraju miasta Tikrit. To jedno z dwóch dużych miast, opanowanych przez sunnickich radykałów z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL).

Dżihadystyczne ugrupowanie Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL) ogłosiło w niedzielę utworzenie kalifatu - reżimu polityczno-religijnego, który zniknął przed blisko stu laty. W nagraniu zamieszczonym w internecie ISIL ogłasza, że od tej pory nazywa się "Państwem Islamskim", którego kalif jest "przywódcą muzułmanów wszędzie na świecie".